58 obserwujących
1091 notek
1062k odsłony
199 odsłon

Edukacja na konwencjach PiS i PO

Wykop Skomentuj7

Jak się okazuje edukacja znalazła się wśród priorytetów i piątki Morawieckiego i sześciopaku Schetyny. 

Chętnie wysłuchałem co dwie najważniejsze partie polityczne planują w tej dziedzinie. Okazało się, że mimo, iż na co dzień PiS i PO mocno się zwalczają, to w dziedzinie edukacji ich stanowiska są zaskakująco zbieżne: i PiS, i PO nie wiedzą co począć ze szkołą. Są pomysły czasem zbieżne, czasem rozbieżne, wszystko na poziomie ogólników.

Obie partie mają takie same priorytety: innowacyjność, kreatywność, kompetencje miękkie ble ble itp, nikt jednak nie potrafi powiedzieć jak przełożyć to na konkretne działania. Partie zgadzają się też, że należy zmienić sposób kształcenia i oceniania pracy nauczyciela, poszerzyć wpływ rodziców na szkołę.

PO udało się przedstawić wizję szkoły: jej praca ma mieć dwa wymiary: lekcje i zajęcia pozalekcyjne. Rodzic odbierałby dziecko nakarmione, wesołe, z odrobionymi pracami domowymi, tak by móc się nim cieszyć, a nie pracować z nim. Same lekcje miałyby wyglądać tak jak 20 lat temu proponował prof. Handtke w reformie, która doprowadziła do radykalnego obniżenia poziomu zajęć.

Zajęcia pozalekcyjne przeprowadzaliby nauczyciele oraz ludzie (np. artyści) i organizacje zapraszane przez samorząd, rodziców, dyrektora. Z decyzji miałoby być wyłączone państwo (decyzje zapadają jak najniżej) finansowanie z programu złotówka za złotówkę (połowa państwo połowa samorząd, padła kwota 10 mld z budżetu na ten cel).

Skracając więc, szkoła ma być taka jak teraz + dużo zajęć pozalekcyjnych.

PiS nie przedstawił swojej wizji szkoły, może i bezpieczniej, bo 4 lata temu p. Witek przedstawiła ją dość szczegółowo i nic z tego nie zrealizowano, a nawet gorzej, zrealizowano coś innego, a potem wycofano się z tego wracając o status quo ante.

Nie mniej wiadomo mniej więcej jakie są deklarowane cele: ma wzrosnąć poziom. Dlatego program szkoły średniej ma być skorelowany z uczelniami, ma się odejść od testów na rzecz rozumu i wysokiej wiedzy ogólnej, ogólnie: ma wrócić to co przed reformą Handtkego. I stąd bierze się podstawowy spór między PiS a konglomeratem edukacyjnym zw. z PO skupiający sie na aktualnych programach: Bo te programy są ponoć bardzo wymagające, i aby je zrealizować trzeba wrócić do starych metod: nauczyciel mówi, uczniowie słuchają, robią ćwiczenia, są odpytywani, piszą klasówki. Ogólnie mają wkuwać a nie uczyć się przez zabawę, dyskusje, projekty, metody aktywne itp. Bo na nie nie ma już czasu.

Nauczyciel w szkole. Obie partie zgadzają się, że należy wzmocnić prestiż nauczyciela. I to znacząco. Wg PO warunkiem podstawowym powinno być tutaj lepsze uposażenie. Propozycje: podwyżka płac o ok. 600-400 zł w pensji zasadniczej (netto) plus płatne zajęcia pozalekcyjne (omówione wyżej) dla tych, którzy chcieliby zarobić w szkole więcej. Nauczyciel ma być też związany z jedną szkołą. Padły postulaty, by płaca ogólnie była trochę powyżej średniej (dokładnie tak jak mówi od lat Solidarność oświatowa)

Jeśli chodzi o PiS to twierdzi on, że prestiż nauczyciela jest bardzo ważny, ale wysokość zarobków nie jest tu najważniejsza. Nauczyciel ma być przewodnikiem ucznia, ciągle dokształcać się, mieć wysokie kompetencje cyfrowe (informatyczne) i bardzo dobrze rozumieć naturę elektronicznych pomocy dydaktycznych. Jak to zrobić? Tego PiS nie mówi. Zapowiada jednak skokowy wzrost nakładów na edukację, ale wtedy, gdy do szkół wejdą nauczyciele, których PiS wykształci wg wprowadzonego przez siebie elitarnego programu (zapewne za jakieś 8-10 lat). Warto też zwrócić uwagę, że PiS prowadzi b. stabilną politykę płacową w oświacie: pensje zasadnicze nauczyciela dyplomowanego o ok. 1000 zł niższe od średniej płacy a młodych nauczycieli bliskie płacy minimalnej. W tej kadencji dało to przyrost płac o jakieś 400 zł netto w liczbach bezwzględnych, choć przyrost wartość nabywczej zapewne jest ujemny.

Czyja szkoła? PO mówi tutaj wyraźnie: samorzadów, z wysoką autonomią dyrektora i nauczycieli łącznie z dobieraniem treści kształcenia, z kuratorem powoływanym przez samorządy. Treści programowe i kontrolę ich wykonywania ustalałaby Komisja Edukacji złożona ze specjalistów (de facto przejęłaby ona rolę ministerstwa).

Wychowanie. Jeśli chodzi o PO to temat ten miał znaczenie marginalne. Ogólnie: w szkole ma być wesoło, miło, fajnie, bez pruskiego drylu.

Wg PiS wychowywać ma szkoła razem z rodzicami. Partia zwraca też uwagę na wychowanie patriotyczne. Na czym ma ono polegać? Nauczyciel ma je prezentować swoją postawą. W obowiązującym dotąd programie PiS była też mowa o wycieczkach do miejsc historycznych, ale min. Piontkowski tego nie powtórzył.

Biurokracja w szkole. Obie partie przeciw, a biurokracji przybywa z każdym ministrem

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo