59 obserwujących
1108 notek
1083k odsłony
205 odsłon

Edukacja na konwencjach PiS i PO

Wykop Skomentuj7

Podsumowując:

Ani PiS ani PO nie ma holistycznej wizji tego co zrobić w szkołach. O ile PiS skupia się na szkole średniej to PO na młodszych klasach. PO swój program wypracowuje, a PiS miał go już dawno wypracowany, ale jak przyszło co do czego to wprowadził coś innego, z czego rakiem wycofał się i teraz zaczyna od nowa.

Ani jedna, ani druga partia praktycznie pomija kluczowe kwestie wychowawcze i uprawnienia w tym obszarze nauczyciela i szkoły.

Werbalnie cele obu partii są identyczne: kreatywność, innowacja, kompetencje miękkie, współudział rodziców, trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że hasła te są jedynie totemami, pod które każdy podpina sobie swoje - często rozbieżne - treści. Obie partie dostrzegają też potrzebę zmiany kształcenia nauczycieli.

Podstawowa kontrowersja to kwestie programowe. Skupiają się one tym, czy szkoła ma być taka jak zdefiniowała ją reforma Handtkego (dzisiejsza szkoła) czy jak przed tą reformą (PiS).

Druga kwestia to finanse. PO deklaruje spore dofinansowanie szkoły (podwyżki 600-400 zł/mc-c w płacy zasadniczej + 10 mld/rok na zajęcia dodatkowe). PiS półgębkiem ale dość wyraźnie mówi, że nie będzie znaczących zmian jeśli chodzi o finanse chyba, że w szkołach będą tacy nauczyciele jakich PiS sobie  życzy.

Ogólnie ma się wrażenie, że mimo deklaracji o wadze edukacji obie partie traktują ją jak zło konieczne - żabę którą trzeba jakoś zjeść z możliwie niskimi stratami.

Są w jedna, dwie kwestie pilne, wymagające szybkiego załatwienia, a reszta to takie tam wyborcze gadanie. Jak "zażre" to może nawet zostanie wykonane.


 

 

 

  

*********************************

Moje zdanie

Centralizacja czy decentralizacja. IMO pomysł PO na kompletne podpięcie szkół pod samorządy to pomysł koszmarnie zły. Podobnie jak zbyt daleko posunięta autonomia nauczycieli. W całej PL powinny obowiązywać te same minimalne treści programowe, model oceniania, minimum standardów wychowawczych. Jeśli nie to nie ma szans egzaminy równe dla wszystkich uczniów, ani na trudną, różnicującą maturę, ani na standard i wagę świadectw szkolnych na rynku pracy. Jeśli zaś ktoś chce robić coś ponad minimum, proszę bardzo. Rodzi się też pytanie o sens przeprowadzania egzaminów maturalnych w obecnym modelu. Jeśli bowiem maturę co roku, bez względu na poziom, zdaje 80-90% wszystkich absolwentów szkół, to po co robić egzamin? Wystarczy świadectwo ukończenia szkoły. Matura ma sens tylko wtedy, gdy różnicuje pod względem wymagań rynku pracy.

Pomysł PO na zajęcia pozalekcyjne jest bardzo fajny (jeśli nie będą to zajęcia bezpłatne dla nauczyciela jak PO zrobiło gdy rządziło), podobnie jak pomysł, że jeśli nauczyciel chce dorobić w szkole pracą z uczniami to powinien mieć taką możliwość. Szkopuł w tym, że wszystko to było i zostało zlikwidowane, bo państwo polskie miało ważniejsze cele niż inwestycje w edukację dzieci. Bardzo mocno zdziwiłbym się, gdyby zjawili się w PL tacy politycy, którzy na rozwijanie talentów "tego co najcenniejsze - dzieci" przeznaczyli aż 2,5% dochodów budżetu rok w rok. Takie rzeczy nigdy w III RP nie miały miejsca jeśli już to odwrotne.

Zaś pomysł o finansowaniu "złotówka za złotówkę" oznacza po prostu, że bogate duże miasta będą miały szeroką paletę zajęć a uboga prowincja żadnych.

Natomiast gdyby połączyć szkołę średnią PiS i podstawówkę PO, to kto wie, mógłby być ciekawy efekt.

Model zajęć. Upadek poziomu szkół w PL to nie efekt wprowadzenia gimnazjów, ale reformy progamowej Handtkego: nauczania metodami aktywnymi i zabrania nauczycielowi władzy w klasie (demokratyzacji szkoły). Metody takie są bardzo dobre i efektywne, ale w małych grupach, coś koło 10 uczniów i przy zadowolonym, stabilnym, pogodnym, mądrym, dowcipnym nauczycielu. Trudno uwierzyć, by dla jakiegokolwiek rządu w PL edukacja dzieci była aż tak ważna. Bez tych warunków zostaje to co jest: radykalny spadek poziomu nauczania i rozbisurmanienie uczniów.

Minima programowe. Jeśli szkoła będzie realnie wymagała od uczniów, ucząc i sprawiedliwie oceniając to efekt jest znany: w szkole będzie porządek, spokój. Tylko musi zostać podniesiony próg zaliczenia (nie może być łatwo), a złe zachowanie oznacza brak promocji, i muszą być spadkowicze. Dokładnie jak napisała 4 lata temu p. Witek w programie z konwencji PiS (brakuje, tego, że dyrektor musi być podpięty pod kuratora a nie pod interesy lokalnego samorządu). Wtedy rzeczywiście PiS mógłby zyskać dużo zwolenników wśród nauczycieli. Tyle, że przez 4 lata jakoś nie było prób wdrażania takiego programu. A - jak mówił prof. Waśko - wszystko było ustalone, były napisane ustawy i co?

Jednego nie rozumiem: dlaczego ludzie z konglomeratu oświatowego wokół PO tak bardzo sprzeciwiają się temu? Przecież słychać po wypowiedziach, że to ludzie inteligentni, a niektórzy z nich zęby zjedli na oświacie.

Wykop Skomentuj7
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo