FRD FRD
195
BLOG

20120907

FRD FRD Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 2

Kolejna rocznica wybuchu II wojny światowej jak zawsze dała pretekst do publikacji (nie tylko w S24, oczywiście) rozmaitych komentarzy – od faktograficznych lub konmemoracyjnych (jak wybitny tekst @Lestata o dziewczynce z Poczty Polskiej w Gdańsku), przez ‘kontrowersyjne’ czy rozliczeniowe (choćby na fali omówień ksiązki p. Zychowicza) – aż po niesmaczne i błazeńskie. Rozumiem rozliczeniową zapalczywość niektórych autorów – w końcu wybuch tej wojny zrujnował wszystko, czym była Polska, i czym mogła się stać w przyszłości (czyli naszej teraźniejszości), a to, co się wydarzyło, zmieniło też dogłębnie naszą tożsamość. Bez wiedzy o tym, co się wydarzyło podczas wojny i po niej, niemożliwe jest zrozumienie nawet odległych od niej, zdawałoby się, okoliczności. Z pewnych specyficznych powodów patrzę na ówczesne wydarzenia jako na coś, co jest dane i czego nie odwrócimy, i z tego powodu również nie widzę powodu, by roztrząsać ewentualne scenariusze alternatywne, zastanawiać się, co by było, gdyby, itd. (mimo, iż rozumiem tych, co tak robią – ta wojna, jako praprzyczyna wszystkiego, co od tej pory spotkało nasz kraj, ugniotła naszą tożsamość i stworzyła traumy, których my sami nie opanujemy).

Wojny zakończonej w 1945 r. nie wygramy, nie odbudujemy utraconej Arkadii – Polski sprzed 1939 r, nie wyrwiemy już niczego lub prawie niczego od tych, którzy na wojnie tej zyskali. Co nam zostaje? Rozliczenia, upamiętnienia, które nieodmiennie wywołują różnego rodzaju ‘rewizjonistyczne’ lub szydercze reakcje tych, co nas, Polaków, nienawidzą (obojętnie, czy pracują na Czerskiej, Wiertniczej czy w Germelshausen). Krótko mówiąc, gadanie.

Gadanie, które w sumieniu większości gadających załatwia sprawę do września następnego roku (w końcu żyć trzeba, a nie jęczeć cały czas). Wszystko w końcu sprowadza się do tego, by odnalezienie, opisanie i wyrównanie skutków tej przegranej wojny skwitować gadaniem. Tymczasem skutki tej wojny trwają nadal – niektóre umrą wraz z ostatnimi ofiarami tej wojny, inne będą trwać.

Nie jestem przeciwnikiem upamiętniania dawnych krzywd i poniesionych ofiar – ale w przeciwieństwie do tych, którzy uważają polską przeszłość za wstrętną, „kontrowersyjną” czy po prostu wrogą, i dlatego właśnie brzydzą się jej upamiętnianiem, uważam, że nie można skwitować tym samym upamiętnieniem pracy nad przeszłością. Wbrew pozorom, przeszłość określa naszą tożsamość znacznie mocniej, niż może nam się wydawać, i przezwyciężenie jej jest wyzwaniem teraźniejszości. Jak miał powiedzieć Józef Piłsudski Polakom z oderwanej przez Czechosłowację części Śląska Cieszyńskiego – nie będziemy o tym głośno mówić, ale nigdy o was nie zapomnimy.

Musimy zatem cicho, ale stale i konsekwentnie mówić prawdę o katastrofie i bezprawiu, które spotkało podczas wojny Polskę i Polaków z rąk niemal wszystkich sąsiadów. Nie stawiać już więcej pomników ani urządzać awantur w konsulatach i prasie – trzeba przepisać od nowa edukację historyczną w Polsce, i tłumaczyć jak najwięcej polskich monografii, by rozsyłać je darmo do wszelkich bibliotek uczelnianych w USA, UK, Rosji, Niemiec i gdzie się da. Tyle, jeśli idzie o „bitwę o pamięć” (inne pomysły działań o przedłużonym okresie skuteczności mile widziane). A edukacji nie pomoże rozgrzebywanie ran i roztrząsanie ‘co by było gdyby’ – musimy poznać dogłębnie naszą przeszłość i jej najgłębsze klęski, by, jak napisał Coryllus, uczynić ją świętością. Pisanie o tym, czy należało iść z Hitlerem, czy przeciw niemu, czy obok niego, czy wszczynać Powstanie, czy nie, nie ma sensu: ważne jest, czy potrafimy z przeszłości wyciągnąc wnioski dla teraźniejszości, by znaleźć środki w naszym kraju i w nas samych, by odwrócić przyszłe zagrożenia (tym razem nie obędzie się bez ofiar, jak pisał poeta, choć cytatu tego używam tu niezgodnie z jego intencją). A jak usunąć inne skutki wojny – przede wszystkim społeczne? Musimy pracować nad tym, by zintegrować ponownie społeczeństwo zdekapitowane przez Niemców i komunistów, i zdezintegrowane komunistyczną inżynierią społeczną. A jak? Może o tym kiedy indziej.

FRD
O mnie FRD

felis domesticus, a czasem silvestris

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Kultura