HektorM HektorM
76
BLOG

Emigracja wybrana przez media.

HektorM HektorM Społeczeństwo Obserwuj notkę 4
W 2004 roku moi rówieśnicy wyjeżdżali z Polski za chlebem, uciekając przed 20-procentowym bezrobociem, biedą i pogardą wczesnego kapitalizmu. Dziś czytam wpis dziewczyny z tzw. dobrego domu, która pakuje walizki, bo zmęczyły ją nagłówki w mediach. Wybaczcie, ale we mnie się zagotowało. O tym, jak odrobiliśmy lekcję z polskości i dlaczego czas wreszcie zerwać z pedagogiką wstydu

To jest blog, wpisy mogą mieć charakter osobisty, a nie publicystyczny i ten taki będzie.


W roku 2004 miałem 19 lat. W tym roku zdałem maturę. Byłem normalsem z tamtych lat. Nie miałem finansowego wsparcia moich rodziców. Rodzice nie mieli też żadnego wsparcia od swoich rodziców – nikt w rodzinie nie był partyjnym aktywem. Rodzice chorowali po upadku PRL-u – ale to jest historia, jakich było wiele. Poznałem smak biedy.


W roku 2004 Polska weszła do struktur UE. Bezrobocie było na poziomie 20 procent. Praca była przywilejem, a studia chroniły jeszcze przed poborem do wojska, ale nie były perspektywą, bo w naszym kraju wielu z nas nie widziało perspektyw. Takich jak ja było wielu – większość moich znajomych. Próbowaliśmy naszych sił w różnych dziedzinach życia. Niektórzy weszli na drogę przestępczości – to kusiło, tam były pieniądze, przynajmniej w deklaracji.


Po wejściu do UE otwarły się też zagraniczne rynki pracy. Znaliśmy biedę, znaliśmy smak pogardy wczesnego kapitalizmu w Polsce. Wielu z moich znajomych wyjechało za granicę. Nie widzieli w Polsce przyszłości i perspektyw. Zarabianie u szefa psychola najniższej na umowie śmieciowej i mieszkanie u rodziców to była realna perspektywa. Wielu wyjechało za chlebem. Z biedy, z chęci wyrwania się z ucisku pazernych szefów. Łączyło nas poczucie tego, że jesteśmy zdani na siebie samych. Niektórzy się poddali, bieda ich przytłoczyła. Niektórzy poszli siedzieć, a niektórzy zmarli – ot, z biedy do patologii jest tylko kroczek.


Po co ja to wszystko napisałem? Nie dlatego, że wtedy mieliśmy rząd postkomunistyczny, czy po to, aby chwalić Unię Europejską.


Pewna "socjolożka" napisała w serwisie Threads, że musi wyjechać z kraju, gdyż media nakręcają spiralę związaną z obecnością Ukraińców w Polsce. Wyjeżdżając za granicę, za Odrą zaczyna lepiej oddychać. Wybiera emigrację przez media.


Nie chodzi o to, że mogła przecież wyłączyć media. To nie jest tak, że ktoś mi każe słuchać radia, oglądać TV albo surfować po sieci. Ja to robię, bo jestem ciekawy wydarzeń na świecie. Nie chodzi o to, że mając zasoby w postaci swojego wykształcenia i pracy, może przecież coś starać się zmienić pracując u podstaw. Tylko że nie to jest problemem. Wielu ludzi z mojego pokolenia musiało wyjechać z przyczyn egzystencjalnych i godnościowych. Chcieli godnego i normalnego życia na uczciwych warunkach.


Krótki przegląd treści na jej profilu w serwisie Threads – ona dziecko lekarzy. Tu Kanary, tam wypad na kwatery, które załatwił ojciec. Tu sprzedaż domu, tu wygodny wakacik na uczelni. Brak dzieci, brak zobowiązań, chwalenie się zwiedzeniem dużej ilości krajów zagranicznych. Ktoś napisze, że to odklejony banan i może trzeba będzie się z taką opinią zgodzić? Jednak nic mi do tego, jak kto żyje. Wiele dzieci bogatych rodziców nie miało żadnego wpływu na to, że urodzili się w bogatych rodzinach. Pieniądze to także nic złego.


Z opiniami jednak warto dyskutować – a ja dzisiaj poczułem, jak siarczyście mnie to pali. Ja nie wyjechałem. Wziąłem w garść to, co miałem. Przyczyna była błaha – stanęło mi w oczach całe dzieciństwo. Polskie dzieciństwo, którego moje dzieci by nie miały, jeślibym podjął decyzję o wyjeździe na Zachód. Krok po kroku zbudowałem swoje wykształcenie – trochę to trwało, bo musiałem łączyć pracę zawodową ze studiami. Szybko odciążyłem rodziców. Trochę kombinacji, wykorzystane szanse i dużo ciężkiej pracy.


Miałem też szczęście trafić na dobrych ludzi w życiu. Bo Polacy to dobrzy ludzie, a Polska to dobry kraj.


Wyjeżdżam za granicę na wakacje, nie czuję się ani gorzej, ani lepiej. Współpracowałem międzynarodowo. Polska odrobiła lekcję "z Zachodu". My się nie mamy ani czego wstydzić, ani nie mamy za czym tęsknić. Czas, kiedy odczuwaliśmy pogardę wobec polskości, rozumianej jako murzyńskość, skończył się moim zdaniem wraz z eskalacją wojny na Wschodzie w roku 2022. Pokazaliśmy, że jesteśmy otwarci na ofiary wojny, że potrafimy ich przyjąć i im pomóc. Trzeba zerwać z tą pedagogiką wstydu raz na zawsze. Natomiast ci, którzy nie potrafią – niech jadą. Oni będą uciekać zawsze, bo problem jest w nich, a nie w ludziach, którzy ich otaczają. Muszą przekroczyć granicę swoich własnych uprzedzeń wobec swojego dziedzictwa. Czego im serdecznie życzę.

HektorM
O mnie HektorM

nic specjalnego

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo