4 obserwujących
142 notki
82k odsłony
126 odsłon

Dobro ludu najwyższym prawem? - Interwencja Fundacji LEX NOSTRA

Fundacja LEX NOSTRA
Fundacja LEX NOSTRA
Wykop Skomentuj2

Dobro ludu najwyższym prawem?

Zgodnie ze starą, łacińską paremią – Salus populi suprema lex esto – Dobro ludu niechaj będzie najwyższym prawem – Czy to właśnie dobro obywateli kazało polskiemu wymiarowi sprawiedliwości zniszczyć życie i firmę szanowanemu w okolicy przedsiębiorcy, jego żonie, oraz jedynemu synowi za zajście, na którym ucierpiał jedynie on sam? Czy osiemnaście lat walki o sprawiedliwość okupionych śmiercią żony, zaprzepaszczoną przyszłością jedynego syna, zniszczeniem rodzinnej firmy, utratą całego dorobku życia i zajęciami komorniczymi na kwotę ponad 200 tys. zł – to sprawiedliwa cena za niefortunny manewr drogowy i wrobienie w pobicie z jego uczestnikami?

Wszystko zaczęło się w niedzielne, z pozoru spokojne popołudnie 19 maja 2002 r. kiedy P. Ireneusz Kawęcki wraz ze swoim wówczas 18 letnim synem Remigiuszem Kawęckim wracali do domu Polonezem w Dralewie (woj. mazowieckie). Na drodze, zaraz za nimi jechały dwa Fiaty Ducato. Remigiusz Kawęcki sygnalizował zamiar skrętu w lewo i zjechał do osi jezdni - być może jako młody, niedoświadczony kierowca zbyt późno włączył kierunkowskaz, być może kierujący Fiatami jechali tak szybko, że nie zdążyli wyhamować i aby nie doszło do zderzenia musieli zjechać na nierówne pobocze. Nic jednak nie usprawiedliwia tego, co stało się dalej. P. Remigiusz odjechał na posesję brata ojca, p. Ryszarda Kawęckiego. Po paru minutach do wyjeżdżającego z posesji Poloneza, w którym jechał sam p. Remigiusz podbiegło kilku pasażerów poruszających się Fiatami Ducato spotkanymi wcześniej na drodze, bezskutecznie szarpiąc za zablokowane drzwi. Po nieudanej próbie ataku na p. Remigiusza pasażerowie Fiatów rozzłoszczeni wcześniejszym gwałtownym manewrem drogowym skierowali się do drugiego samochodu. Mężczyźni zdołali wyciągnąć z auta p. Ireneusza, którego następnie okrążyli i zaczęli brutalnie bić. W pewnym momencie jeden z nich uderzył go betonową kostką budowlaną w tył głowy. P. Ireneusz upadł na ziemie i pomimo tego nadal był uderzany i kopany przez sześciu mężczyzn w kałuży własnej krwi – podkreślmy wyraźnie, że wszystko to spotkało go za nieudany manewr drogowy uczącego się jeździć syna. Przerażona żona brata p. Ireneusza, Teresa Kawęcka krzyczała, aby przestali go bić, bo umrze. Na miejscu zdarzenia był jedynie brat p. Ireneusza, który został w drugim samochodzie razem z żoną i dwójką kilkuletnich dzieci, aby ich w ten sposób ochronić. Po krzykach p. Teresy jeden z mężczyzn dał pozostałym sygnał do odwrotu. Napastnicy szybko rzucili się do ucieczki, a w pościg za nimi ruszył p. Ryszard chcąc ustalić nr rejestracyjne samochodów, tak aby sprawców można było zidentyfikować. P. Ireneusz pobity i zakrwawiony został na ziemi - pomocy udzieli mu przypadkowi podróżni wzywając policję i karetkę.

1. Sprawa w rękach wymiaru sprawiedliwości

Po napaści i pobiciu w maju 2002 r. rozpoczęła się wieloletnia batalia sądowa pełna serii absurdalnych zdarzeń, krzywdzących wyroków, nieuzasadnionych najść oraz mnóstwa przesłuchań mających na celu zniechęcenie państwa Kawęckich do walki o sprawiedliwość.W świetle faktów, zgromadzonego materiału dowodowego i sprzecznych zeznań świadków ogromne zdziwienie budzi interpretacja zdarzenia przyjęta przez wymiar sprawiedliwości zajmujący się sprawą. Sądy kilkukrotnie orzekały, że winnym całemu zdarzeniu jest p. Ireneusz. Trzy dni po zajściu policjanci przekupieni przez sześciu sprawców spisali protokół przedstawiający całkowicie nową wersję wydarzeń, według której na drodze pomiędzy Polonezem a Fiatem Ducato doszło do kolizji, a następnie to p. Ireneusz i p. Ryszard pobili sześciu krzepkich mężczyzn, z których jeden leczył się psychiatrycznie. Takiemu przebiegowi zdarzeń przyjętemu przez policję, a następnie przez sąd i prokuraturę przeczą nawet opinie z obdukcji lekarskich sporządzonych po napaści:

U p. E.P. jednego z sześciu napastników lekarz stwierdził: m.in. „bolesność małżowiny usznej, bolesność uciskową okolicy mięśnia piersiowego i podbiegnięcia krwawe przedramienia”. U kolejnego napastnika p. K.Z. odnotowano: „otarcia i zasinienia naskórka ramienia, przedramienia i klatki piersiowej”. Z kolei P. Ireneusz Kawęcki odniósł następujące obrażenia: „otarcia naskórka brody, krwiaka policzka pod okiem, krwiaka skroni lewej, dwóch ran tłuczonych głowy w okolicy ciemieniowo-skroniowej zaszytych w poradni chirurgicznej, otarcia naskórka i krwiaka biodra, otarcia naskórka ramienia i przedramienia”. – Dlaczego zatem Sąd uznał, że dwóch mężczyzn zdołało pobić sześciu mężczyzn? Jak to jest możliwe, że w opinii Sądów orzekających w postępowaniu sprawca pobicia, p. Ireneusz był ciężej pobity niż jego ofiary? Sądy i prokuratura na poparcie swoich decyzji zasłaniają się argumentem, że p. Ireneusz w dniu zdarzenia miał 1,2% alkoholu we krwi. Było to spowodowane uroczystością osiemnastych urodzin syna w przeddzień zajścia i w dalszym ciągu nie jest żadnym dowodem na to, jakoby zgodnie z jakimkolwiek zdrowym rozsądkiem i podstawowymi prawami logiki dwóch mężczyzn mogło napaść i pobić sześciu innych mężczyzn, a sprawca pobicia odniósł dużo groźniejsze obrażenia od jego rzekomych sześciu ofiar.

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo