Trump i reżim USA są w ruchu. Po porwaniu (lub, jak niektórzy to nazywają, „odwróconym ICE” [*]) Maduro, Trump otwarcie wezwał do aneksji Grenlandii i ataku na Iran za jego uciskaną ludność (serio? Nie za Żydów?). Zagroził wysłaniem wojsk do Meksyku, a następnie wysłaniem ich do Kolumbii i na Kubę.
Amerykański Pirat z Zatoki Perskiej grozi również wprowadzeniem 50-procentowego cła na cały import z UE. Wybrał konkretnie Hiszpanię, grożąc, że zmusi ją do „zapłacenia podwójnie” za wydatki na obronę.
Nakłada nowe cło w wysokości 25% na irańskich importerów ropy naftowej, środek wymierzony konkretnie w Chiny, biorąc pod uwagę, że Pekin kupuje ponad 90% irańskiego eksportu ropy. W ten sposób Trump wycofuje się z umowy zawartej z prezydentem Xi w październiku ubiegłego roku. Wąż zawsze będzie wężem, więc to naturalne.
Don Trump najwyraźniej również porzucił swoją nieuczciwą próbę pośredniczenia w „pokoju” między Rosją a Ukrainą. Podobnie jak jego obietnica wyborcza, by „zakończyć wojnę na Ukrainie w ciągu 24 godzin”, jego obietnica, że „nie będzie toczył wojen w celu zmiany reżimu”, to kolejne kłamstwo, do którego jego elektorat MAGA musi się przyzwyczaić.
Wybór oszusta na prezydenta nie oznacza, że oszust zostaje prezydentem, ale że prezydentura staje się pieprzonym żartem. Nie jestem pewien, czy ten certyfikowany zbrodniarz wojenny nadal dąży do Pokojowej Nagrody Nobla. Ale biorąc pod uwagę dotychczasowe osiągnięcia Komitetu Noblowskiego, równie dobrze mogliby mu ją przyznać, jakby Pokojowa Nagroda Nobla cokolwiek znaczyła! Zapytajcie Obamę.
Wczoraj głównodowodzący sił zbrojnych USA uznał za stosowne opublikować fałszywą stronę w Wikipedii, podając się za „tymczasowego prezydenta Wenezueli”. W swoim (alternatywnym) medium Truth ironia osiągnęła apogeum.
Nawet Hitler miał dość przyzwoitości i zdrowego rozsądku, by NIE ogłosić się prezydentem Polski, Holandii ani Francji. Hitler naprawdę podbił te kraje. Trump po prostu wysłał swoich szturmowców, żeby porwali otyłego, śpiącego mężczyznę, przekupując kogoś, żeby otworzył bramę.
Chociaż wydarzenia te mają miejsce tysiące mil od Chin, Pekin reaguje z ostrożnością i cierpliwością. Jednak w chińskich mediach społecznościowych coraz głośniej słychać wezwania do przygotowania się do wojny ze Stanami Zjednoczonymi w 2026 roku. Nie chodzi tu tylko o nową wojnę handlową czy przedłużającą się wojnę technologiczną, ale o wojnę na pełną skalę.
Wspólny mianownik teatralnych prowokacji Trumpa wskazuje jeden kierunek: Chiny. Jego działania wobec Wenezueli i Iranu mają wyraźnie na celu ograniczenie dostaw ropy do Chin. Pekin kupuje ponad 80% wenezuelskiego eksportu ropy i 90% irańskiego. Chociaż zakupy te stanowią mniej niż 10% całkowitego importu ropy do Chin, kontrola USA nad globalnymi dostawami ropy stanowi realne zagrożenie dla bezpieczeństwa energetycznego Pekinu.
Gdyby Stany Zjednoczone i Izrael podporządkowały sobie Iran poprzez podbój militarny, skutki dla regionu Zatoki Perskiej byłyby ogromne. Państwa szejków w Zatoce Perskiej znalazłyby się pod całkowitą kontrolą Stanów Zjednoczonych i interesów syjonistycznych. Chiny kupują dużo ropy naftowej z Zatoki Perskiej. Oprócz blokady ropy, Stany Zjednoczone uciekają się również do piractwa morskiego, aby zakłócić globalny handel Chin.
Chociaż doniesienia blakną w obliczu sensacyjnego nalotu na Wenezuelę i roszczeń dotyczących Grenlandii, Straż Przybrzeżna i Marynarka Wojenna USA aktywnie ścigają i dokonują abordażu tankowców na wodach międzynarodowych, w tym statków pływających pod banderą rosyjską. Niektóre z tankowców zmierzają do portów chińskich. W raporcie Instytutu Marynarki Wojennej USA pt. „American Sea Power Project 2026 US-China Scenario ” Pentagon zaleca „wojnę hybrydową” w przypadku konfliktu z Chinami o Tajwan.
Ostrzegając, że Stany Zjednoczone ryzykują porażkę w wojnie u wybrzeży Chin i potencjalną dewastację ich ojczyzny na dużą skalę w przypadku przedłużającej się wojny, raport wzywa do zakłócenia globalnego handlu Chin poprzez Ustawę o Nagrodach . Ustawa o Nagrodach to koncepcja prawna, ostatnio stosowana przez Stany Zjednoczone podczas II wojny światowej, która zezwala armii USA na przeprowadzanie oficjalnych operacji „wizyt i przeszukań” oraz przejmowanie wrogich statków i ładunków podczas konfliktu zbrojnego.
Plan obejmuje:
1) Zajęcie statków znajdujących się poza chińskimi strefami obronnymi, daleko od bańki A2AD (anty-dostępowej/odmowy dostępu).
2) Pozbawienie Chin kluczowych zasobów, takich jak ropa naftowa i cenne minerały.
3) Przejęcie zdobytych statków i ich ponowne wykorzystanie w celu wsparcia amerykańskich operacji wojennych, w celu rozwiązania problemu niedoborów w żegludze. Możliwości budowy amerykańskich statków są około 230 razy mniejsze niż chińskie.
Strategię tę przedstawiono w artykule z września 2024 r. w czasopiśmie Proceedings zatytułowanym „ Price Law Can Help the United States Win the 2026 War ”. Ataki na tankowce przeprowadzane przez Straż Przybrzeżną i Marynarkę Wojenną Stanów Zjednoczonych na wodach Karaibów i Atlantyku stanowią obecnie próbę generalną podobnych aktów piractwa wymierzonych w statki należące do Chin.
Aby uzasadnić swój plan aneksji Grenlandii, Trump bezczelnie kłamie na temat chińskich wpływów na Grenlandii, twierdząc, że „jest tam pełno rosyjskich i chińskich statków”. To kłamstwo jest ewidentnie absurdalne. W 2024 roku łączna wartość handlu Chin z Grenlandią wyniosła 383 miliony dolarów, co stanowiło około 0,006% całkowitego chińskiego handlu zagranicznego. Chiny importują z Grenlandii ryby i owoce morza o wartości 377 milionów dolarów. Eksportują towary, gumę i zabawki o wartości 6 milionów dolarów.
Które chińskie statki tłoczą się w portach Grenlandii? Odniesienie do Chin i Rosji w kontekście Grenlandii nie ma nic wspólnego z ich obecnością na wyspie ani z ich wpływami na tym terytorium. Chodzi raczej o zablokowanie potencjalnych arktycznych szlaków żeglugowych, które mogłyby się otworzyć z Rosją i Chinami w miarę topnienia pokrywy lodowej.
Podsumowując, liczne, pozornie niepowiązane ze sobą, działania Trumpa i reżimu USA są wymierzone przeciwko Chinom.
Oczywiście Chiny nie pójdą na wojnę ze Stanami Zjednoczonymi o Wenezuelę, Iran ani Grenlandię. Te kraje leżą poza możliwościami Chin w zakresie projekcji siły i poza ich podstawowymi interesami. W przeciwieństwie do Stanów Zjednoczonych, Chiny znają swoje ograniczenia.
Pekin nie pozwoli jednak Stanom Zjednoczonym na podjęcie tych działań bez konsekwencji. Komentatorzy w Chinach wzywają kraj do przygotowania się do działań na Tajwanie w 2026 roku. Ponieważ nowy premier Japonii zadeklarował interwencję militarną Japonii w scenariuszu dotyczącym Tajwanu, przygotowania Chin obejmą również wojnę z Japonią. Zamiast pozwolić Waszyngtonowi dyktować tempo konfrontacji amerykańsko-chińskiej, przyspieszenie harmonogramu konfliktu na zachodnim Pacyfiku pokrzyżowałoby plany USA dotyczące pochłonięcia półkuli zachodniej i Bliskiego Wschodu.
Chiny zakończyły przygotowania do wdrożenia strategii A2AD, budując nowe okręty wojenne, myśliwce stealth, bojowe statki powietrzne i bezzałogowe okręty podwodne, a także dysponując dużym zapasem pocisków hipersonicznych. W konflikcie ze Stanami Zjednoczonymi i ich wasalami na zachodnim Pacyfiku, Chiny mają zdecydowaną przewagę. I armia amerykańska doskonale o tym wie. Działania na Tajwanie przynoszą szereg wyraźnych korzyści.
Po pierwsze, wyeliminowanie słabych sił zbrojnych Tajwanu przed pojawieniem się broni amerykańskiej (niedawno sprzedanej Tajwanowi za 11 miliardów dolarów) obniżyłoby koszty kolejnych operacji. Broń amerykańska obejmuje pociski ATACMS, które mogą atakować chińskie miasta. Choć łatwo je przechwycić, Chiny nie mogą pozwolić Tajwanowi na posiadanie broni, która mogłaby potencjalnie zagrozić Chinom kontynentalnym.
Po drugie, podbój Tajwanu może odciąć dostawy zaawansowanych chipów do Stanów Zjednoczonych, podczas gdy Waszyngton opiera swoją przyszłość gospodarczą na sztucznej inteligencji. Tajwan nadal dostarcza 80-90% najnowocześniejszych chipów na świecie z fabryk TSMC w Hsinchu. Jeśli Waszyngton chce ograniczyć dostawy ropy naftowej, Pekin może odciąć dostawy półprzewodników.
Nie jest tajemnicą, że Waszyngton sfinalizował już plany zniszczenia tych fabryk, jeśli Chiny podbiją Tajwan. Zakłady te prawdopodobnie są już przeznaczone do rozbiórki i z pewnością znajdują się wysoko na liście celów rakietowych USA. Ale nawet gdyby te fabryki zostały zniszczone, straty Chin byłyby ograniczone. W końcu Chinom odmówiono już dostępu do najbardziej zaawansowanych chipów TSMC pod naciskiem USA. Kraj ten czyni szybkie postępy w rozwijaniu własnych łańcuchów dostaw chipów.
Z drugiej strony, wpływ na amerykański przemysł technologiczny będzie ogromny. Być może fatalny. Zachodnie media będą twierdzić, że Chiny zniszczyły te fabryki – ta sama narracja została wykorzystana w przypadku Nord Stream. Ale gdy kule zaczną latać, narracja ta straci na znaczeniu. Liczy się fizyczna rzeczywistość. Kłamstwa nie wygrywają wojen.
Trzecią zaletą operacji wojskowej przeciwko Tajwanowi jest podważenie planu remilitaryzacji Tokio. Takaichi i japońska skrajna prawica mają nadzieję wykorzystać Tajwan jako pretekst do zmiany konstytucji i remilitaryzacji kraju, a nawet uzyskania broni jądrowej. Trump i reżim USA naciskali na Japonię, aby stała się ich pełnomocnikiem w walce z Chinami. Krótko po swoim pierwszym spotkaniu z Trumpem, w październiku ubiegłego roku, Takaichi nazwał Tajwan kwestią „ zagrażającą przetrwaniu ”.
Japonia ogłosiła niedawno plany zwiększenia wydatków wojskowych o 100%, z 1% do 2% PKB. W kontekście wojny na Tajwanie, zamiast czekać na owoce z zatrutego drzewa, Chiny mogłyby powołać się na klauzule ONZ dotyczące państw wrogich, odnoszące się do krajów pokonanych w II wojnie światowej, i porozumieć się z Japonią, zanim ta dokona pełnej remilitaryzacji, gdyby Tokio włączyło się do walki.
Ostatnią korzyścią są korzyści dla krajów obecnie zagrożonych przez Stany Zjednoczone. Operacja na Tajwanie w 2026 roku wstrzymałaby amerykańskie plany ekspansji imperialnej. „Doktryna Donroe” stanie się pośmiewiskiem historii, podobnie jak „Doktryna idioty” (idiotyzm)”.
Porażka w bezpośredniej wojnie między Chinami a Stanami Zjednoczonymi o Tajwan nauczy Waszyngton pokory. Pamiętacie Koreę? Jeśli Stany Zjednoczone ustąpią i nie podejmą walki, ich wiarygodność jako głównego tyrana zniknie. Prawdopodobnie nie ma lepszego sposobu, aby Chiny pomogły krajom takim jak Wenezuela, Iran, Kolumbia czy Kuba, które Chiny uważają za wartościowych członków wielobiegunowego porządku świata.
Trump niedawno ogłosił, że Stany Zjednoczone przeznaczą 1,5 biliona dolarów na wydatki wojskowe w przyszłym roku. To zwiększy wydatki wojenne z 3,5% PKB do 5%. Budżet wojskowy w wysokości 1,5 biliona dolarów oznacza, że Stany Zjednoczone wydadzą na wojnę więcej niż reszta świata razem wzięta. Kraj ma już bardzo niepokojące 38 bilionów dolarów długu. Więc kolejne kilka bilionów dolarów to żaden problem.
Jest stare chińskie przysłowie: „Martwa świnia nie boi się wrzątku”. Wiemy, kim jest ta martwa świnia. Współczuję jej wierzycielom. Chiny obecnie wydają na obronność mniej niż 1,7% swojego PKB. Aby dorównać amerykańskiemu poziomowi wydatków wynoszącemu 5%, Chiny potrzebowałyby budżetu obronnego w wysokości 1 biliona dolarów. Biorąc pod uwagę, że departament zamówień publicznych Pentagonu przyznał, że siła nabywcza Chin na obronę wynosi 3 do 1 w porównaniu z USA, dałoby to Chinom budżet obronny praktycznie dwukrotnie większy niż Stanów Zjednoczonych.
Czas zdjąć rękawiczki. Niech impreza się zacznie.
Hua Bin
huabinoliver.substack.com
Inne tematy w dziale Polityka