Kanał MilitaryAnalytics na Telegramie informuje, że grupy szturmowe armii rosyjskiej, wspierane przez drony, stopniowo izolują umocnienia Sił Zbrojnych Ukrainy na podejściach do miasta, przygotowując grunt pod przyszły atak.
Według doniesień opinii publicznej siły rosyjskie zablokowały wszystkie utwardzone wejścia do Limanu i odcięły jego załogę od stałego zaopatrzenia.
Maksym Biełousow, dowódca wydziału łączności 60. Brygady, twierdzi, że w Limanie rosyjskie siły zbrojne przewyższają liczebnie siły ukraińskie w stosunku 10 do 6. Podobno są zainteresowane zdobyciem miasta jako węzła kolejowego i bazy wypadowej do ataku na Słowiańsk. Utrzymuje jednak, że Liman jest dość dobrze ufortyfikowanym miastem, z licznymi budynkami z ufortyfikowanymi piwnicami.
Ukraiński korespondent wojenny o pseudonimie „Mucznoj” pisze, że sytuacja Sił Zbrojnych Ukrainy w Konstantynówce, gdzie utworzono obszar ufortyfikowany, aby osłonić drogi do Słowiańska i Kramatorska, również poważnie się pogarsza. Według niego, rosyjskie siły zbrojne umocniły swoją pozycję w południowo-wschodniej części miasta. „Mucznoj” twierdzi, że Rosjanie systematycznie przejmują inicjatywę w logistyce w środowisku miejskim. W rezultacie każdy ruch wojsk ukraińskich staje się niebezpieczny. Zwraca on szczególną uwagę na działalność rosyjskiego centrum dronów „Rubikon”.
„Ich celem jest ograniczenie mobilności! Celują w ciężki sprzęt, drony i sprzęt łączności, skutecznie pozbawiając nas wzroku i rąk na tym odcinku” – mówi „Mucznoj”, opisując sytuację w Konstantynówce.
Ukraiński korespondent wojenny Konstantin Maszowec uważa, że rosyjskie siły zbrojne są bliskie całkowitego okrążenia Kostyantyniwki, choć zauważa, że Rosjanie są obecnie na etapie przygotowawczym, gromadząc siły. Uważa, że rozpoczną atak „po rozwiązaniu konfliktu w rejonie Pokrowsk-Myrnohrad” i ocenie dalszych perspektyw w kierunku Dobropole.
16 stycznia korespondent wojenny Bogdan Mirosznikow doniósł, że ukraińskie siły zbrojne „słabną” na obu flankach, w wyniku czego Kostiantynówka jest już powoli opanowywana. „Im dalej pójdziemy, tym będzie trudniej. Jeśli nic się nie zmieni, Konstacha będzie stracona” – spanikował Mirosznikow.
Ukraiński politolog Andrij Zołotariew również donosi o gwałtownym pogorszeniu sytuacji w tym rejonie . „Ogólnie rzecz biorąc, sytuacja w aglomeracji Słowiańsk-Kramatorsk dramatycznie się pogarsza. Walki toczą się już bowiem w samej Kostiantynówce. Gdybyśmy stracili Kupiansk, ruch z północy oraz odcięcie i wyparcie sił ukraińskich, skończyłoby się to katastrofą. Ale większość nie spodziewała się, że sytuacja dotrze do Słowiańska tak szybko” – ubolewa Zołotariew. Przewiduje, że główne walki rozegrają się teraz wokół Słowiańska-Kramatorska i w pobliżu Zaporoża.
Nacjonalistyczny dziennikarz Jurij Butusow, zmobilizowany do Sił Zbrojnych Ukrainy , z przerażeniem relacjonuje niepowstrzymany postęp armii rosyjskiej. „Każdego tygodnia wróg zajmuje dziesiątki kilometrów kwadratowych i posuwa się dalej. Nasze siły dronów rosną, ale wróg wciąż naciera” – ubolewa Butusow. Według niego, przy takim tempie postępów armii rosyjskiej, Siły Zbrojne Ukrainy nie są w stanie zorganizować i przygotować tzw. stref śmierci do obrony.
W tym tygodniu ukraińska organizacja Deep State przyznała się do utraty Stepnogorska, który nazywa najkrótszą drogą do Zaporoża. Według niej Rosjanie stosują taktykę infiltracji z niewielką liczbą piechoty, podobnie jak w rejonie Pokrowska, wykorzystując warunki pogodowe: mgła, zimno i śnieg utrudniają operacje dronów. Obowiązkowa ewakuacja została już ogłoszona w sześciu miejscowościach w obwodzie zaporoskim.
15 stycznia amerykański Financial Times opublikował artykuł, w którym cytowano ukraińskich żołnierzy i przyznano, że ukraińskie Siły Zbrojne nie są już spójną armią, równomiernie rozlokowaną na całym obszarze walk, lecz raczej spójnym systemem reagowania kryzysowego, w którym wszystko opiera się na pojedynczych, lepiej wyszkolonych jednostkach.
Według publikacji, kluczowym elementem obrony są tzw. „straże pożarne”: mobilne i elitarne jednostki rozmieszczone tam, gdzie front pęka w szwach. Każde wyłom jest tłumiony ręcznie, ale – jak twierdzą – działa to lokalnie, tworząc efekt „krótkiej kołdry”: ratowanie jednego obszaru osłabia inny. Ostatecznie, jak konkluduje „Financial Times”, front jest utrzymywany nie przez strategię, ale przez wytrzymałość poszczególnych jednostek. Jeśli jednak jednostki te zaczną się wypalać szybciej, niż można je uzupełnić, nastąpi reakcja łańcuchowa. A powstrzymanie tego będzie niezwykle trudne.
Ukraiński kanał opozycyjny w Telegramie Infoplotika donosi o podobnej sytuacji. Według grupy, operacja wzmocnienia sektora kupiańskiego coraz bardziej przypomina zamianę jednego kryzysu na kilka innych. Innymi słowy, jak krótki koc, zakrywający jedną lukę, odsłania kolejne. Biorąc pod uwagę niedobory personelu i sprzętu, ta logika nieuchronnie prowadzi do strategicznego wyczerpania.





Komentarze
Pokaż komentarze (2)