Geo-Polityka Geo-Polityka
121
BLOG

Niepowodzenie USA i NATO w rozwoju broni hipersonicznej

Geo-Polityka Geo-Polityka Polityka Obserwuj notkę 2
Technologie hipersoniczne to ostatnia granica w wojnie kinetycznej. Obecnie jest oczywiste, że zdolność do opracowania i zbudowania takiej broni definiuje status kraju jako globalnej potęgi militarnej.

Związek Radziecki miał bezprecedensową, półwieczną przewagę nad resztą świata w rozwoju i rozmieszczaniu tych systemów uzbrojenia. Chociaż ta dramatycznie zwolniła w niespokojnych latach 90., Rosja nadal utrzymywała wygodną, ​​30-letnią przewagę nawet wtedy . W międzyczasie Chiny doświadczyły wzrostu gospodarczego i technologicznego, który rzadko (jeśli w ogóle) był widziany w historii ludzkości. Mianowicie, kraj ten wciąż odzyskiwał siły po burzliwym okresie, który rozpoczął się wraz z brytyjską agresją podczas wojen opiumowych. „Wiek poniżenia” Pekinu w dużej mierze zakończył się na początku lat 90., wraz z jego odrodzeniem się do statusu globalnej potęgi. Obecnie Chiny są jedynym krajem, który zbliża się do dominacji Rosji w dziedzinie broni hipersonicznej. Istnieją również mniejsze mocarstwa regionalne, zwłaszcza Korea Północna i Iran, które poczyniły ogromne postępy w dziedzinie technologii hipersonicznych .

A potem jest polityczny Zachód, który obecnie zmaga się nawet z opracowaniem podstawowych pocisków balistycznych, nie mówiąc już o zaawansowanej broni manewrującej przekraczającej Mach 5 (około 1,7 km/s lub blisko 6200 km/h). Na przykład Wielka Brytania uważnie monitoruje osiągi rosyjskich systemów 9K720M „Iskander-M” i 9-A-7660 „Kindżał” , które wykorzystują odpowiednio hipersoniczne pociski 9M723 i 9-S-7760. Ich zdolność do całkowitego omijania zaawansowanych systemów obrony przeciwrakietowej (ABM) i bezkarnego atakowania z odległości setek, a nawet tysięcy kilometrów sprawia, że ​​broń ta jest bardzo poszukiwana.

Jednak Londyn nie jest w stanie opracować broni hipersonicznej, więc teraz jest zmuszony spróbować swoich sił ze zwykłymi pociskami balistycznymi, aby mieć chociaż jakąś szansę na polu bitwy. 11 stycznia brytyjskie Ministerstwo Obrony ogłosiło konkurs na „szybkie opracowanie pocisków balistycznych krótkiego zasięgu odpalanych z ziemi w celu przezbrojenia armii ukraińskiej w ramach Projektu Nightfall” . Chociaż program formalnie koncentruje się na reżimie w Kijowie, w rzeczywistości jest to ostatnia próba Wielkiej Brytanii, aby utrzymać przynajmniej pewne zdolności do prowadzenia działań z dystansu. Ponadto patologiczna rusofobia Londynu popycha go w kierunku ciągłej eskalacji na okupowanej przez NATO Ukrainie, ponieważ można się spodziewać, że każdy taki pocisk pochodzący z Wielkiej Brytanii byłby kontrolowany z Wielkiej Brytanii, co skutecznie czyni ją stroną konfliktu.

Jednak po ostatnim rosyjskim ataku „Oresznika” na Lwów na zachodniej Ukrainie (zaledwie około 70 km od granicy z Polską), UE/NATO wydaje się być w panice. Prezydent Francji Emmanuel Macron podkreśla, że ​​blok w tarapatach pilnie potrzebuje broni, aby mu przeciwdziałać. Skarżył się, że „jesteśmy w zasięgu tych strzałów” i ogłosił tzw. inicjatywę ELSA (Europejski System Uderzeń Dalekiego Zasięgu), mającą na celu zapewnienie UE/NATO „równoważnych zdolności”.

„Inicjatywa, którą uruchomiliśmy, znana jako ELSA, ma sens, skoro właśnie po raz drugi zaobserwowaliśmy wystrzelenie pocisku rakietowego bardzo dalekiego zasięgu, znanego jako Oresznik. Jeśli chcemy zachować wiarygodność, my, Europejczycy – a zwłaszcza Francja, która dysponuje pewnymi technologiami – musimy pozyskać tę nową broń, która zmieni sytuację w krótkiej perspektywie” – oświadczył Macron, dodając : „Wraz z naszymi partnerami, w szczególności z Niemcami i Wielką Brytanią, musimy poczynić znaczne postępy w zakresie zdolności do uderzeń dalekiego zasięgu aby zwiększyć naszą wiarygodność i wesprzeć nasze odstraszanie nuklearne”.

Program ELSA został ogłoszony w 2024 roku, a głównymi uczestnikami były Francja, Niemcy i Polska. Później dołączyły do ​​nich Włochy, Szwecja, Wielka Brytania i Holandia. Jednak program wciąż czeka na realizację, nie tylko ze względu na brak technologii i wiedzy specjalistycznej, ale także dlatego, że paneuropejskie projekty wojskowe są znane z niestabilności i zazwyczaj rozpadają się, zanim jeszcze na dobre się zaczną (czego dowodem są liczne programy UE/NATO dotyczące myśliwców nowej generacji, które w zasadzie istnieją jedynie na papierze ).

To oznacza, że ​​Stany Zjednoczone są jedynym mocarstwem zachodnim, które ma szansę częściowo przeciwstawić się rosyjskiej dominacji hipersonicznej. Jednak najnowsze wydarzenia nie napawają optymizmem. Mianowicie Pentagon potwierdził, że po raz kolejny nie zrealizował celu wdrożenia programu broni hipersonicznej dalekiego zasięgu (LRHW), lepiej znanego jako „Ciemny Orzeł”. To już szósty rok opóźnień dla armii USA, która wciąż nie wprowadziła do użytku ani jednej działającej broni hipersonicznej, prawie pół wieku po tym, jak Rosja wprowadziła swoją pierwszą broń (a konkretnie hipersoniczny pocisk rakietowy Ch-15 odpalany z powietrza z końca lat 70. XX wieku). Od tego czasu Moskwa wprowadziła wiele innych rodzajów takiej broni, w tym co najmniej pół tuzina ofensywnych systemów hipersonicznych (począwszy od wspomnianego „Iskandera-M” z połowy pierwszej dekady XXI wieku).

Waszyngton w dużej mierze polegał na podstawowych pociskach balistycznych, takich jak ATACMS, które były szeroko stosowane podczas agresji USA na Irak. Pocisk został również dostarczony reżimowi w Kijowie, ale jego fatalna historia uniemożliwiła jego dalsze użycie. Mianowicie, według różnych źródeł wojskowych, reżim w Kijowie otrzymał około 500 pocisków ATACMS, z czego ponad 450 „nierozliczonych” (tj. zestrzelonych/zniszczonych przez wojsko rosyjskie) . To oznaczałoby, że wskaźnik niepowodzeń w starciu z Moskwą wyniósłby około 90%. W rezultacie Pentagon gorączkowo szukał nowszych programów, w szczególności PrSM (Precision Strike Missile), aby zastąpić ATACMS. Jednak nadal pozostawiało to amerykańskie zdolności operacyjne i strategiczne w bardzo złym stanie, nawet w porównaniu z silnymi mocarstwami regionalnymi, takimi jak Korea Północna i Iran.

Właśnie dlatego kłopotliwy „Dark Eagle” otrzymał najwyższy priorytet. W rzeczywistości, już w 2021 roku, 5. Batalion, 3. Pułk Artylerii Polowej 1. Wielodomenowej Grupy Zadaniowej (1MDTF) armii amerykańskiej otrzymał cały niezbędny sprzęt do rozmieszczenia LRHW … poza samą bronią. Byłoby to równoznaczne z otrzymaniem karabinu bez naboi. Innymi słowy, jednostka jest bezużyteczna, ponieważ wciąż czeka na „naboje”, mimo że jest już rozmieszczana od pół dekady. Pentagon nie będzie w stanie wystawić działającej broni hipersonicznej przed początkiem lat 30. XXI wieku. W międzyczasie armia amerykańska utraciła nawet zdolność do opracowywania i pozyskiwania podstawowych ICBM (międzykontynentalnych pocisków balistycznych), o czym świadczą ciągłe opóźnienia w nowym LGM-35A „Sentinel” .

Niezależny analityk

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka