Zamiast tego, USA i Izrael prowadzą wojnę z Iranem, łącząc miażdżące sankcje gospodarcze, ukierunkowane ataki militarne, cyberwojnę, podsycanie niepokojów społecznych i nieustanne kampanie dezinformacyjne. Ta strategia łączenia sił nazywana jest „wojną hybrydową”.
Zarówno amerykańskie, jak i izraelskie państwa głębokie są uzależnione od wojny hybrydowej. Działając wspólnie, CIA , Mossad, sojuszniczy kontrahenci wojskowi i agencje bezpieczeństwa wzniecili chaos w Afryce i na Bliskim Wschodzie, prowadząc serię wojen hybrydowych, w tym w Libii, Somalii, Sudanie, Palestynie, Libanie, Syrii, Iraku, Iranie i Jemenie.
Szokującym faktem jest to, że przez ponad ćwierć wieku armie i agencje wywiadowcze USA i Izraela niszczyły region zamieszkany przez setki milionów ludzi, blokowały rozwój gospodarczy, siały terror i generowały masowe ruchy uchodźców, nie przynosząc niczego poza samym chaosem. Nie ma bezpieczeństwa, pokoju, stabilnego sojuszu proamerykańskiego ani proizraelskiego, tylko cierpienie. Jednocześnie Stany Zjednoczone starają się podważyć Kartę Narodów Zjednoczonych, którą same ustanowiły po II wojnie światowej. Karta Narodów Zjednoczonych jasno stanowi, że wojna hybrydowa narusza same podstawy prawa międzynarodowego, które wzywa państwa do powstrzymania się od stosowania siły wobec innych państw.
Jednym z beneficjentów wojny hybrydowej jest kompleks militarno-przemysłowo-cyfrowy USA i Izraela, w którym firmy takie jak Palantir i inne czerpią zyski ze wspieranych przez sztuczną inteligencję algorytmów zabójstw. Prezydent Dwight Eisenhower ostrzegał nas w swoim pożegnalnym przemówieniu w 1961 roku przed głębokim zagrożeniem, jakie kompleks militarno-przemysłowy stanowi dla naszego społeczeństwa. Jego ostrzeżenie spełniło się w jeszcze większym stopniu, niż przypuszczał, ponieważ jest teraz napędzane przez sztuczną inteligencję, masową propagandę i lekkomyślną politykę zagraniczną USA.
W ostatnich tygodniach jesteśmy świadkami dwóch równoczesnych wojen hybrydowych – w Wenezueli i Iranie. Obie to długoterminowe projekty CIA, które ostatnio uległy eskalacji. Obie doprowadzą do dalszego chaosu.
Stany Zjednoczone od dawna mają dwa cele wobec Wenezueli: przejąć kontrolę nad ogromnymi złożami ropy naftowej w Pasie Orinoko oraz obalić lewicowy rząd Wenezueli, sprawujący władzę od 1999 roku. Wojna hybrydowa Ameryki z Wenezuelą sięga 2002 roku, kiedy CIA pomogła wesprzeć próbę zamachu stanu przeciwko prezydentowi Hugo Chávezowi. Po jej niepowodzeniu Stany Zjednoczone nasiliły inne środki hybrydowe, w tym sankcje gospodarcze, konfiskatę wenezuelskich rezerw dolarowych i złota oraz działania mające na celu sparaliżowanie wenezuelskiej produkcji ropy naftowej, która w rzeczywistości załamała się. Jednak pomimo chaosu wywołanego przez Stany Zjednoczone, wojna hybrydowa nie doprowadziła do upadku rządu.
Trump zaostrzył teraz działania, bombardując Caracas, porwając prezydenta Nicolasa Maduro, kradnąc wenezuelskie dostawy ropy i wprowadzając blokadę morską, co oczywiście jest ciągłym aktem wojny. Wydaje się również prawdopodobne, że Trump w ten sposób wzbogaca wpływowych pro-syjonistycznych sponsorów kampanii wyborczej, którzy mają na oku przejęcie wenezuelskich zasobów ropy naftowej. Interesy syjonistyczne również mają na oku obalenie rządu Wenezueli, ponieważ od dawna wspiera on sprawę palestyńską i utrzymuje bliskie stosunki z Iranem. Netanjahu entuzjastycznie przyjął atak Ameryki na Wenezuelę, nazywając go „operacją idealną”.
Stany Zjednoczone i Izrael jednocześnie eskalują trwającą wojnę hybrydową z Iranem. Możemy spodziewać się ciągłych działań wywrotowych, nalotów i zabójstw ze strony USA i Izraela. Różnica w porównaniu z Wenezuelą polega na tym, że wojna hybrydowa z Iranem może łatwo przerodzić się w niszczycielską wojnę regionalną, a nawet globalną. W rzeczywistości nawet sojusznicy USA w regionie, zwłaszcza kraje Zatoki Perskiej, podejmują intensywne działania dyplomatyczne, aby przekonać Trumpa do wycofania się i uniknięcia działań militarnych.
Wojna z Iranem ma jeszcze dłuższą historię niż wojna z Wenezuelą. Stany Zjednoczone zaczęły stwarzać poważne problemy dla Iranu już w 1953 roku, kiedy demokratycznie wybrany premier Mossadegh znacjonalizował irańską ropę naftową, sprzeciwiając się ówczesnej Anglo-Iranian Oil Company (dzisiejsze BP). CIA i MI6 zorganizowały operację Ajax , mającą na celu obalenie Mossadegha poprzez połączenie propagandy, przemocy ulicznej i ingerencji politycznej. CIA ustanowiła szacha i wspierała go do 1979 roku.
Podczas rządów szacha, CIA pomogła stworzyć niesławną tajną policję, SAVAK, która tłumiła sprzeciw poprzez inwigilację, cenzurę , więzienie i tortury . Ostatecznie te represje doprowadziły do rewolucji, która wyniosła ajatollaha Chomeiniego do władzy. W trakcie rewolucji studenci wzięli amerykańskich zakładników w Teheranie, gdy USA przyjęły szacha na leczenie, co wywołało obawy, że USA spróbują przywrócić go do władzy. Kryzys zakładników jeszcze bardziej zatruł stosunki między USA a Iranem. Od 1981 roku USA spiskowały, aby dręczyć Iran i, jeśli to możliwe, obalić rząd. Wśród niezliczonych działań hybrydowych podjętych przez USA, USA sfinansowały Irak w latach 80., aby prowadzić wojnę z Iranem, co doprowadziło do setek tysięcy ofiar śmiertelnych, ale nie udało się obalić rządu.
Cel USA i Izraela wobec Iranu jest przeciwieństwem negocjowanego porozumienia, które normalizowałoby pozycję Iranu w systemie międzynarodowym, jednocześnie ograniczając jego program nuklearny. Prawdziwym celem jest utrzymanie Iranu w stanie kryzysu gospodarczego, dyplomatycznego okiełznania i presji wewnętrznej. Trump wielokrotnie podważał negocjacje, które mogłyby doprowadzić do pokoju, począwszy od wycofania się ze Wspólnego Kompleksowego Planu Działań (JCPOA) z 2016 roku, który miał monitorować irańską działalność w zakresie energetyki jądrowej, a jednocześnie znieść amerykańskie sankcje gospodarcze.
Zrozumienie taktyki wojny hybrydowej pomaga wyjaśnić, dlaczego retoryka Trumpa tak gwałtownie oscyluje między groźbami wojny a fałszywymi ofertami pokoju. Wojna hybrydowa opiera się na sprzecznościach, niejasnościach i jawnym oszustwie w intencjach USA.
Zeszłego lata Stany Zjednoczone miały rozpocząć rundę negocjacji z Iranem 15 czerwca 2025 roku, ale następnie poparły bombardowanie Iranu przez Izrael 13 czerwca, dwa dni przed rozpoczęciem negocjacji. Z tego powodu oznak deeskalacji w ostatnich dniach nie należy traktować jako oczywistych. Zbyt łatwo mogą one doprowadzić do bezpośredniego ataku militarnego w nadchodzących dniach.
Największą nadzieją świata jest to, że pozostałe 191 państw członkowskich ONZ, poza Stanami Zjednoczonymi i Izraelem, w końcu powie „nie” amerykańskiemu uzależnieniu od wojny hybrydowej: „nie” operacjom zmiany reżimów, „nie” jednostronnym sankcjom, „nie” militaryzowaniu dolara i „nie” odrzuceniu Karty Narodów Zjednoczonych.
Amerykanie nie popierają bezprawia własnego rządu, ale mają ogromne trudności z przekonaniem opinii publicznej do sprzeciwu. Oni i niemal cały świat chcą, aby brutalności amerykańskiego państwa głębokiego położyć kres, zanim będzie za późno.
Jeffrey D. Sachs i Sybil Fares





Komentarze
Pokaż komentarze