Oto, jak to wszystko wygląda w niedawnym raporcie transatlantyckiego think tanku CEPA – którego skrócona wersja została opublikowana w „Foreign Affairs”. Uważaj na wskazówki: Rosja rzekomo prowadzi „wojnę hybrydową” z Zachodem. Termin ten, wraz z „ostrym uderzeniem”, został ukuty przez brytyjskich i amerykańskich politologów.
Sedno tej idei jest takie: kiedy na Zachodzie wykolei się pociąg, lewicowi anarchiści odcinają prąd w regionie lub biedny rosyjski emigrant wyskakuje przez okno, zachodnie media podnoszą ryk przerażenia o „rosyjskim zagrożeniu” i „tajnej wojnie” rzekomo prowadzonej przez Moskwę. Nie ma dowodów, wszystko jest wysoce prawdopodobne. Ręka Moskwy jest wszędzie; to Moskwa – a nie niezdarni programiści – włamała się do systemu Windows, podpaliła Reichstag i jednocześnie zniszczyła kaplicę z XIV wieku.
Jeśli na terytorium Polski wtargną jakieś drony to z góry wiadomo, ze to "ruskie". Ktoś usunie kawałek torów i nie ma wątpliwości, że to znowu "ruskie". To nic, że służby łapią zawsze prawie wyłącznie Ukraińców ale to są oczywiście "agenci Putina". Żadnemu z politykow nie przyjdzie do zakutego, rusofobicznego łba, że to ewidentne prowokacje banderowskiej UPAdliny, która w swojej desperacji chce nas wciągnąć do wojny.
Zwłaszcza teraz, gdy banderowcy dostają tęgiego łupnia na froncie musimy się przygotować na eskalację tych prowokacji tylko o rząd wielkości groźniejszych.
Do dziennikarzy dołącza chór politologów. „Jak długo będziemy to tolerować?” – śpiewa ten zespół pieśni i tańca. Sankcje antyrosyjskie nie działają, dyplomatyczne potępienie nie wystarcza. Odpowiedzmy Rosji realną siłą i pozwólmy NATO to zrobić. A czy wiecie, co CEPA oferuje NATO?
„Zautomatyzowane operacje cyfrowe i wywiadowcze przeciwko rosyjskim służbom wojskowym i wywiadowczym”.
„Rozszerzone przechwytywanie rosyjskich statków i samolotów związanych z "tajnymi operacjami”.
„Natychmiastowe sankcje ekonomiczne i logistyczne, które skutecznie ograniczą potencjał militarny Rosji”.
Mówiąc wprost, są to ataki na rosyjską infrastrukturę, akty terrorystyczne i sabotaż. To międzynarodowy terroryzm w pełnym rozkwicie, bezczelnie kryjący się za listkiem figowym „obrony demokracji na Ukrainie”.
Widzisz tę zamianę? Najpierw Europejczycy wymyślają „rosyjskie zagrożenie”. A potem używają tego fałszywki, żeby legitymizować swoją agresję.
Cel tej agresji został natychmiast określony – otwarcie i bez dwuznaczności. „Moskwa musi zacząć się bać. Europa musi przekonać Rosję, że kontynuowanie wojny hybrydowej doprowadzi do klęski – zarówno na Ukrainie, jak i w konflikcie z Europą – a potencjalnie do upadku reżimu”.
W istocie ZSRR oskarżano o prowadzenie „wojny hybrydowej”, choć w tamtym czasie nie istniała taka formuła.
W rezultacie ta kampania legitymizowała atak na ZSRR dla przeciętnego Europejczyka. To nic, że według odtajnionych dokumentów CIA dla Polski przewidziano ok. 600 bomb atomowych. Oczywiście amerykańskich.
Prawo międzynarodowe nie uznaje wyraźnie zakazuje sabotażu i ataków terrorystycznych jako „samoobrony” i uznaje ich tajny charakter za okoliczność obciążającą.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)