geos
Na polityce się nie znam... więc piszę to co myślę...
6 obserwujących
29 notek
20k odsłon
  66   0

O filtrowaniu i dostarczaniu informacji

Rozchwiane emocje

Większość z nas w codziennych kontaktach z innymi ludźmi unika zazwyczaj osób, które nas drażnią, są dla nas niemiłe lub opowiadają bzdury sprzeczne ze zdrowym rozsądkiem. W szkole, w pracy, w sklepie czy na przyjęciu kontrolujemy z kim rozmawiamy a kogo omijamy szerokim łukiem. Zupełnie inaczej sytuacja wygląda w cyfrowych mediach społecznościowych stworzonych przez globalne korporacje. W tym wirtualnym świecie to 'algorytmy' sterują tym jakie filmy oglądamy, jakie artykuły czytamy oraz jakie wpisy widzimy na naszych stronach domowych (tzw. news feed-ach nazywanych po polsku strumieniach aktualności). Specyfiką tych mediów jest to, że wśród ogromu dostarczanych nam informacji celowo i z premedytacją przemycają treści, których jedynym celem jest oddziaływanie na nasze emocje. Problem przedstawiła w całej okazałości Frances Haugen była pracowniczka Facebooka, która po odejściu z firmy zdecydowała się ujawnić, że algorytmy stworzone przez FB zostały skonstruowane tak aby promować negatywne przekazy wśród użytkowników tylko po to aby zwiększyć zyski firmy.


Fundament ekonomii inwigilacji i wyzysku

Sztucznie wywoływane emocje uruchamiają w nas mechanizmy psychologiczne, prowadzące do zwiększenia zaangażowania w wirtualny świat i skłaniające do aktywność utrwalających nasze przywiązanie do social mediów. Efekt jest taki, że coraz więcej czasu spędzamy przed monitorem komputera (coraz bardziej uzależniamy się) zapewniając w ten sposób większą dostępność towaru, którym handlują technologiczni giganci - naszej UWAGI. Zwiększanie uzależnienia użytkowników to kluczowy mechanizm pozwalający utrzymać wzrost wartości big-techów w sytuacji gdy liczba nowych użytkowników przyrasta w znikomym stopniu. Dzieje się tak dlatego, że miliardy ludzi na świecie mają już swoje konta w mediach społecznościowych a liczba nowych użytkowników w stosunku do starych stanowi znikomy procent i nie może być motorem dalszych istotnych wzrostów. Te gigantyczne korporacje osiągnęły tak ogromną skalę działalności, że ich dalszy wzrost może następować już tylko poprzez nieustanne zwiększanie poziomu 'eksploatacji' swoich aktualnych użytkowników. Jest to dla nich fundamentalne ograniczenie dalszej ekspansji, które wymusza wprowadzanie coraz to nowych sposobów uzależniania i przykuwania uwagi ludzi - oni po prostu nie mają innego wyjścia, muszą to robić aby zwiększać swoją wartość.


Feudalizm 2.0

Skutkiem ubocznym opisanego zjawiska jest tworzenie się baniek informacyjnych, w których zamykani są ludzie korzystający z serwisów społecznościowych. Bańki informacyjne są jak klatki, z których ciężko się wydostać nieświadomym zagrożenia użytkownikom. Algorytmy manipulujące naszymi emocjami można porównać do strażników, którzy co jakiś czas uderzają metalowym prętem w kraty tylko po to aby nas rozdrażnić i wywołać w nas pożądane reakcje.

Zagrożenia wynikające z tworzenia wyizolowanych przestrzeni informacyjnych mają znacznie głębszy charakter niż tylko manipulowanie naszymi emocjami dla zysku. Pierwszym sygnałem wskazującym na to, że big-techy są zdolne do manipulowania procesami politycznymi była afera związana z firmą 'Cambridge Analytica'. Szczytowym 'osiągnięciem' tej firmy było wpłynięcie na wynik wyborów prezydenckich w USA w 2016r poprzez wykorzystanie ogromnych ilości danych użytkowników pozyskanych od Facebooka. Fakty ujawnione w trakcie tej afery pokazały, że dzięki nowym technologiom można zamienić demokrację w pustą fasadę oddając realną władzę w ręce tych którzy dzięki dostępowi do danych mogą profilować użytkowników i wpływać na ich decyzje poprzez odpowiednie sterowanie dopływem informacji.

Póki co wygląda na to, że korporacje technologiczne dopiero uczą się polityki a ich działania są raczej chaotyczne. Widać to na przykładzie Trumpa, który zdobył władzę przy ich wsparciu w 2016r. po czym został przez nie zablokowany na finale kampanii wyborczej 2020/2021. To pokazuje, że nowy system polityczny oparty o dominującą rolę big-techów jest wciąż na etapie kalibracji a nowe mechanizmy władzy politycznej dopiero powstają. Krokiem na drodze do rozwinięcia systemu mogą być ostatnie próby odsunięcia Marka Zuckerberga od zarządzania Facebookiem. Wspomniana wcześniej Frances Haugen odchodząc z FB wyniosła 10 tys. stron dokumentów, które teraz są podstawą do atakowania Zuckerberga. W swoim niedawnym wystąpieniu na konferencji WebSummit 2021 Haugen nawoływała swego byłego szefa do rezygnacji z kierowania firmą. Na tej samej konferencji wystąpił też długoletni inwestor i były mentor Zuckerberga Roger McNamee, który posunął się jeszcze dalej i zażądał postawienia mu zarzutów karnych. Cała akcja wygląda na skoordynowaną i dobrze przemyślaną, a chodzi w niej prawdopodobnie o to aby miejsce Zuckerberga, dla którego liczy się głównie kasa, zajął ktoś z politycznymi aspiracjami. Jeśli jest tak jak myślę i operacja zakończy się pomyślnie to FB stanie się jednym z fundamentów nowego ustroju politycznego - fasadowej demokracji sterowanej za pośrednictwem mediów społecznościowych. Będzie to nowy feudalny system, w którym posiadanie ogromnych zasobów danych będzie odgrywało taką samą rolę jak posiadanie ziemi w średniowieczu.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale