Jana Pawła II poznał cały świat. Cały świat go szanował i czasem słuchał. A on sobie jeździł i zmieniał ten świat. Zmienił połowę europy, namieszał szyków w ameryce. Miał dar wchodzenia w ludzkie serca i wpływ na umysły. Niczego nowego nie wymyślał. Pokazywał ludziom i światu stare i znane. Dużo zrobił dla świata.
A dla mnie zmienił taki mały kawałek. Dla mnie. Bo mnie znał i rozumiał. I dlatego był to mój papież. A może wcale nie dlatego. Mój własny, prywatny. Teraz zrobią z niego świętego. I dobrze. Wcale się nie boję tej świętości. Będę miała swojego świętego. Jeszcze nie wiem od czego; czy od zawieszonego komputera, czy może od baczenia na zdrowie moich najbliższych lub troski o kraj, z którego razem pochodzimy. A może być bez etatu. Nieważne. Ważne, że znowu będzie mój osobisty. I bliski. Jak ojciec, jak brat, jak papież.
Nie pisałabym o tym, bo co kogo obchodzi, co ja mam albo nie, i nawet nie piszę, jak to się objawia i takie to jakieś infantylne,ale
najfajniejsze w tym jest to, że jest strasznie dużo ludzi ogarniętych tym samym poczuciem własności.
To chciałam powiedzieć, że ja też tak mam.
...to nieprawda, że przyszliśmy żyć na ziemi ......................wpadliśmy sobie zapalić....................................... WSPIERAJ LICEUM DLA MŁODYCH POLAKÓW ZE WSCHODU: Fundacja Dla Polonii ul. Wałuszewska 48 03-005 Warszawa 86 1240 6175 1111 0010 4598 7860
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Społeczeństwo