"Gawkowski przekonywał na antenie Polsat News, że najlepszym zabezpieczeniem swoich danych przed kradzieżą jest zastrzeżenie swojego numeru PESEL.
- Pierwsza rzecz, kiedy się okazuje, że mamy taką sytuację, zastrzegamy numer PESEL albo przez obywatela, albo idziemy do urzędu, gdzie też można to zrobić - powiedział."
Przyznam, że dla mnie to brzmi jak głupi żart. Wiele rzeczy na tzw Zachodzie mi się nie podoba. Wiele rzeczy mnie zwyczajnie wkur. a nawet brzydzi.
Ale są dziedziny, w których wyprzedzili naszą przaśną rzeczywistość o kilka lat świetlnych.
Taka dziedziną jest bezpieczeństwo naszych danych. Tzn nawet nie tyle bezpieczeństwo danych, co fakt, że ktoś znający nasz numer ubezpieczenia społecznego PPS w Irlandii czy National Insurance Number (NIN) w UK, a nawet posiadając nasz paszport czy prawo jazdy, może sobie w najlepszym razie w banku, instytucji finansowej czy nawet w sklepie z telefonami, narobić poważnych problemów i spędzić kilka najbliższych lat w odosobnieniu.
Nie wiem jak i dlaczego w jest w Polsce taka możliwość, że byle cieć przychodzi do banku i na nasz PESEL może sobie wziąć kredyt, który my będziemy musieli spłacać. Przecież to jest jakiś kosmos !
Wiecie ile w Irlandii trwa załatwianie mortgage'u czyli kredytu hipotecznego? Co najmniej pół roku. Przez ten czas bank czy instytucja finansowa sprawdza nasze dochody za ostatnie 5 lat. Sprawdza naszą obecną sytuację finansową. Mnie sie np przyczepili do 5 tysięcy euro, które wysłałem 3 lata wcześniej do Polski. Musiałem się gęsto tłumaczyć, ze to były pieniądze dla syna, żeby sobie kupił samochód, którym mógłby do pracy dojeżdżać.
Trzeba było tzw payslipy czyli odcinki wypłat z pracy im przedłożyć co najmniej 3 za każdy kwartał. Trzeba im wysłac co najmniej 2 potwierdzenia adresu, przy czym nie może to być np abonament telefonu komórkowego czy bezprzewodowy internet.
I uwaga, najważniejsze. Hipotecznego nie dostaniecie, jeśli nie wynajęliście autoryzowanego przez irlandzki rząd, prawnika. Nie i koniec.
To dość droga instytucja, mnie kosztował ok 3500 euro. I ten prawnik dopiero nas bierze w obroty. Sprawdza nas dokładnie, do trzeciego pokolenia wstecz. Sprawdza nasze dokumenty w instytucjach rządowych. Ja się legitymowałem irlandzkim prawem jazdy, żeby nie przeciągać proceduty sprawdzania do Polski, bo to mogłoby wydłużyć procedurę o kilka miesięcy co najmniej. Zanjąc szybkość polskich urzędników. Ale co ważniejsze, sprawdza też umowę kredytową czy tam jest wszystko zgodnie z prawem, czy nie ma jakichś podstępnych haczyków. Robi to rzetelnie, bo gdyby później wyszło, że coś przeoczyli, to mógłbym ich pozwać do sądu o odszkodowanie. Sowite odszkodowanie.
Dlatego w Irlandii czy UK nie było i nie ma problemów z tzw kredytami frankowymi. Żaden prawnik nie pozwoliłby wpuścić swojego klienta w takie maliny.
Prawnik oczywiście także sprawdza dogłębnie status prawny kupowanej przez nas nieruchomości. I dopiero gdy wszystko jest w najlepszym porządku, wydaje bankowi czy instytucji finansowej dyspoozycję wypłaty środków na jej zakup. DOPIERO WTEDY!
Chciałbym zobaczyć minę dowolnego urzędnika bankowego, a nawet kasjera w sklepie z telewizorami, gdy przychodzi do niego facio z naszym prawem jazdy i chce kupić np drogi telewizor na raty.
Pewnie ze 2 dni by szukał opadłej szczęki po podłodze. Gdyby ja w końcu znalazł, wytłumaczyłby cwaniaczkowi, że ma przynieść aktualne payslipy z pracy z 3ch miesięcy, wyciąg z konta bankowego i oczywiście 2 różne potwiedzenia adresu. Numerem PPS cwaniaczek mógłby co najwyżej się podetrzeć. Gdyby miał je na papierze.
I tu jest najważniejszy punkt programu. Gdyby taki człowiek na kasie przez swoją niekomptenecję, nieuwagę, czy zwykła głupotę wydał oszustowi taki telewizor, a każdy na którego konto by taki zakup dokonano, z łatwością udowodni że nic takiego nie miało miejsca. I nawet nie trzeba sprawdzac kamer cctv nad kasą sklepową. Po co? Wystarczy nasze oświadczenie, że to nie my i po sprawie. Oszust jest natychmiast ściagany przez policję (gardę) i gdy go złapią ( a złapią na pewno) dostanie max 3 lata, a sprzedawca nie tylko zwolniony dyscyplinarnie, ale i musi zwrócić równowartość niefrasobliwie sprzedanego sprzętu. Nieludzkie, prawda?
Równie męczące acz dogłębne są procedury gdy aplikujesz o kartę kredytową. Tzn w swoim banku, gdzie masz konto osobiste od co najmniej 3ch lat, jest dużo łatwiej. Nawet można to załatwić online przez swoją aplikację bankową. Ale również cię sprawdzają ostro i trzeba czekać jakieś 3 tygodnie. Gdy im coś nie pasuje, dzwonią i pytają lub proszą o doniesienie jakichś dokumentów.
Ba, niedawno zakładałem lokatę terminową w innym banku. Oferują wyższe niż w moim oprocentowanie. I byłem w szoku. Procedury niczym przy kredycie. A ja im przecież powierzałem moje własne pieniądze na przechowanie!
Zresztą, żeby daleko nie szukać. Pamiętam jak w 2004 gdy miliony Polaków wyjechało głównie do UK, jakim problemem było założyć konto osobiste w banku, żeby firma miała gdzie przesyłać nasze pieniądze! To była ( i nadal jest) istna droga przez mękę. Niektórym trwało to nawet 3 miesiące! Wypłaty nie miały gdzie wpływać, a ludzie musieli za coś jeść i płacić rent. Część pracodawców zdadzała się na wypłacanie czekami, ale nie lubili tego, bo musieli się z tego gęsto tłumaczyć w skarbowym.
Gdy w Polsce w 2017 zakładałem konto bankowe, to w domu na laptopie wypełniłem aplikację na stronie banku i nazajutrz rano już był kurier z moją kartą debetową i IBANEM mojego konta. Byłem w szoku. Idealne warunki dla oszustów i cwaniaczków. I do prania pieniędzy.
Gdy wróciłem do Irlandii w 2019 aplikowałem o konto bankowe i musiałem czekać 6 tygodni. Na szczęście mogłem przez ten czas otrzymywać wynagrodzenia na konto bankowe mojego syna.
W polskim przypadku najbardziej wkurzające jest to, że Polaków niefrasobliwie pozostawionych na żer oszustów prowadzi koalicja o rzekomo europejskim zabarwieniu. Koalicja, która wszystkie jak leci pomysły unijne (europejskie) wdraża bez zmiłowania. Z wyjątkiem ochrony swoich obywateli przed odebraniem im ciężko zarobionych pieniędzy przez oszustów. I tak się zastanawiam. Mają z tego jakąś działkę?
Dziki to kraj.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)