Ostrzeżenie dla Czytelników:
Poniższy materiał ma charakter felietonu i jego celem jest zaintrygowanie oraz przedstawienie tematu z różnych perspektyw, bez jednoznacznego opowiadania się po którejkolwiek ze stron. Wszelkie nawiązania do konkretnych postaci czy wydarzeń są hipotetyczne i służą wyłącznie celom narracyjnym.
„Kto patrzy na świat, ten go osądza. Kto patrzy w siebie, ten go rozumie.”
Sierpniowe burze, jesienne proroctwa. W polskim chrześcijaństwie, które bywa tradycyjne, a czasem zaskakująco podatne na mody zza oceanu, wybuchła dyskusja, która z pozoru może brzmieć jak scenariusz kiepskiego thrillera. Tytuł audycji "Ochrzczeni w jedno Ciało" już sam w sobie przywołuje obrazy z Biblii, ale to, co dzieje się w komentarzach i na forach, to już zupełnie inna bajka. Mowa o pochwyceniu, czyli spektakularnym, natychmiastowym zabraniu wybranych wiernych do nieba, tuż przed nadchodzącym Wielkim Uciskiem. I, co najważniejsze, mówi się o konkretnej dacie: wrześniu, a najczęściej o 23 września, który według niektórych ma być dniem rozstrzygnięcia.
Całość pełnej treści do przeczytania na blogu tutaj:Kto porywa wiernych? Teorie spiskowe, proroctwa i kalendarz, który wstrząśnie chrześcijańskim światem |
Wydaje się, że cała ta gorączka to symptom większego problemu: braku zaufania do instytucji, do stabilności, a może i do samego Boga. Pasywne oczekiwanie na cud to nic innego, jak ucieczka od odpowiedzialności za własne życie i własną wiarę. Apokalipsa nie jest scenariuszem filmowym, ale wezwaniem do życia w pełnej gotowości. Gotowości, która nie jest strachem przed końcem świata, ale nadzieją na jego początek.
Oprac. redaktor Gniadek
|
Przeczytaj również: |
Fot. ilust. stock.adobe.com - Apocalypse Jesus Christ End Days Revelation Bible Digital Art Epic ...


Komentarze
Pokaż komentarze (4)