Jakub Szela (1787 – 1860) to cichy bohater wielu Polaków. Ziemkiewicz powiada, że Polakom szlachta imponuje. Możliwe, że stąd zamiast "dużych pokoi" są "salony" (salony to mieli Radziwiłłowie), a wielkopowierzchniowe sklepy – galeriami, choć powinny być nazwane galerami.
Przyznam, że irytuje mnie swoją naiwnością, a szczerze mówiąc, ignorancją, i w ogóle jakimiś problemami poznawczymi, stosunek gloryfikujący polską szlachtę i Polskę przedwojenną. Naprawdę, nie ma się czym chwalić.
Nic głupszego i gorszego niż Rzeczypospolita Szlachecka dla „tutejszych”, czyli mówiących po polsku podludzi – bo taki był stosunek szlachty do chłopów – nie mogło spotkać.
Otwarcie pisano, że chłopi to niewolnicy i podludzie, których mózgi są podobne do pługów, i nie powinni odżywiać się nawet jak ludzie – czyli szlachta, rzekomo wywodząca się z Sarmacji, która podbiła miejscowych. I tak po części rzeczywiście było. Szlacheccy bandyci wymuszali posłuszeństwo terrorem. Naprawdę, nie ma się czym chwalić. Polska XVI-XVIII wieczna to prymitywny, zacofany kraj, niepotrafiący zorganizować sprawnej administracji, rozwoju gospodarczego, czy, co zabawne, nie potrafiącego się obronić. Upadłe mocarstwo – takie palcem pisane na mapie, pełne zdrady i podległości wobec innych królestw.
Demokracja szlachecka, jest jak demokracja ludowa - czyli nie jest żadną demokracją. Rządzącym Rzeczypospolitą tępakom imponował autokratyczny Paryż.
Prof. sędzia Jacek Majchrowski na YT u Anity Gargas mówi o chłopskiej mentalności z pogardą, godną szlachcica właśnie. Dla nas, potomków polskich chłopów, ówczesna Polska nie tylko, że nie była „naszym” państwem, ale była wręcz państwem wrogim.
Dzisiaj są pretensje, ale nie do ignorantów z czasów ówczesnej Rzeczypospolitej, ale do tych, którzy jak red. Kamil Janicki mówią o zacofaniu Rzeczypospolitej, o tragicznym, bezmyślnym zarządzaniu państwem, czy karygodnym stosunkiem do chłopów.
I zaraz wyjdzie z jakiegoś salonu prof. Andrzej Nowak i władczo powie, że ci, którzy, którzy o tym mówią, są ruskimi onucami – może warto się dokształcić i popatrzyć trzeźwo na przeszłość Szanowne Profesory i Doktory? Śmiać mi się chce. Jesteście Dyzmami nowoczesnej i przydatnej nauki. "Szlachcokraci" od siedmiu boleści.
To, że ówczesne polskie elity stworzyły kretyński system wolnej elekcji czy samowładztwa, de facto anarchiczny, z władzą szlachecką podobną do tej z meksykańskich karteli, nie oznacza, że był to system zdatny do życia. Dlaczego mamy to przemilczać? Czyżbyście czuli się Szanowni Państwo potomkami Szlachty? Takie zabawne budowanie poczucia własnej wartości. W zdecydowanej większości jesteście potomkami chłopów i tyle.
Polskę należy zbudować od nowa
Gdyby Polską obecnie rządziły elity II RP, to mielibyśmy dziś gospodarkę na poziomie Mozambiku.
Pretensje do gnębionych od wieku na ziemiach polskich Polaków, że za słabo utożsamiają się z Polską, są jak „pretensje do garbatego, że ma dzieci proste”. Przede wszystkim nasza tożsamość budowana jest od podstaw przez takich ludzi jak Kamil Zychowicz i Kamil Janicki. Jak potomkowie polskich chłopów mają się utożsamiać z systemem feudalnym?! Odbiło Wam? Żenua. Chciałbym, aby potomkowie polskich chłopów wreszcie poczuci się własnymi właścicielami. Wtedy na pewno wzrośnie poziom patriotyzmu. Zobaczycie.
Tak, nienawidzę systemu pańszczyźnianego. Dla mnie to wrogi i obcy twór. Nie miałbym zamiaru nie tylko ginąć, ale nawet ruszyć kolanem dla podtrzymania tamtego systemu. Mało kto wie, że rosyjski car zniósł pańszczyznę dlatego, że polscy niewolnicy, zwani pogardliwie chłopami, walczyli z Powstańcami Styczniowymi. To byli szlachcice, którzy wcześniej tychże chłopów ciemiężyli.
Chłop, zwany grzecznie w poczecie Powstańców "włościaninem", a mój pra-pradziadek ur. w 1831 roku, walczył w Powstaniu Styczniowym, ale sam mu się dziwię. Chyba nie miał nic innego ciekawszego do roboty.
Generalnie Jakub Szela walczył z systemem totalitarnym, antyludzkim, podłym, nikczemnym, prymitywnym, głupim i złym. Tu nawet nie chodzi o prowokacje austriackiego zaborcy wobec planowanego powstania. Po prostu ci ludzie zrobili to, o czym od dawna marzyli. Zemścili się na swoich oprawcach, jak wyzwoleni więźniowie obozu Dachau na strażnikach.
Szlachta I Rzeczypospolitej była jak niemieccy naziści dla Polaków w czasie II wojny światowej.
II RP – państwo smrodem i biedą płynące
Także II RP była państwem nie do życia: prymitywnym, zacofanym, którego gospodarczo nie pogrążył tylko tzw. wielki kryzys z 1929 roku, gdy amerykańscy banksterzy wycofali z rynku sporo gotówki (to tak w skrócie).
Generalnie bieda wynikała z tej inteligenckiej, proziemiańskiej mentalności. Ci tępi ludzie, a nierzadko zdrajcy, sprowadzili na Polskę tragedię II wojny Światowej, samemu zwiewając najpierw do Rumunii, Francji, czy Wielkiej Brytanii.
W 1937 r. produkcja stali w mizernie rolniczej II RP wynosiła 1,4 mln ton a w Niemczech 19,3 mln. Co więcej, stali produkowano nawet mniej, niż w 1913 roku. Dziwię się, że inteligentny facet, dr Leszek Pietrzak z kanału "Zakazane Historie", był zszokowany, gdy w komentarzach, jako widzowie, gremialnie wyraziliśmy swoją niechęć za ziemiańskimi złodziejami – bandy prymitywów pod jego gloryfikującym tę grupę filmem, że ziemiaństwo to elity, itd.
Jednak, jak nasze współczesne prawicowe elity, które zawsze mają rację (ponieważ głosują za Kaczyńskim), lub są liberałami i wyznają darwiniczny korwinizm, mamy uważać, że "dobrze", że ziemiaństwo wróciło do Polski i zaczynało się szarogęsić – bo gęsi rozum miało. Ale to nieważne dla tych "ałtozrytetów".
Ps.
Bez Górnego Śląska prymitywna II RP byłaby jak Etiopia w latach 80-tych. Owszem, zbudowano Port w Gdyni i rozpoczęto budowę Centralnego Okręgu Przemysłowego, ale to za mało. Generalnie II RP była państwem skorumpowanym. A przodek Kidawy-Błońskiej, czczony do dzisiaj niesłusznie Władysław Grabski, był ekonomicznym amatorem.
Oto dowody słabości II RP, państw, które nie było w stanie wygrać żadnej wojny.

Źródło: "Kontrwywiad II RP (1914) 1918-1945 (1948)" Tom V, cz. 2, s.168.
"W roku 1938 produkcja stali surowej wyniosła 1,438 mln ton, z tego około 62 proc. wyprodukowano na Śląsku i ok. 38 proc. − w Kielcach" – czytamy. Brawo II RP! Hurra!
Poniżej produkcja stali surowej w PRL:
- 1946 – ok. 1,0 mln ton
- 1950 – 2,5 mln ton
- 1960 – 7,5 mln ton
- 1970 – 11,8 mln ton
- 1980 – 19,5 mln ton (szczyt produkcji)
- 1985 – 17,0 mln ton
- 1989 – ok. 13–14 mln ton
Dzisiaj Polska produkuje tyle stali, co PRL w 1960 roku:
- 2024 – ok. 7,1 mln ton stali surowej
- 2023 – ok. 6,4 mln ton
- 2021 (ostatnie maksimum) – ok. 8,5 mln ton
Pozdrawiam kumatych!


Komentarze
Pokaż komentarze (4)