Spora część ludzi kieruje się emocjami a nie logiką. Argumenty tutaj nic nie znaczą, bo ich ulubiony rząd zawsze, niczym nauczyciel z PRL-u, ma zawsze rację. Jeśli wytykasz błędy ich politycznym faworytom, natychmiast stajesz się wrogiem. Wszelka dyskusja z nimi, to odbijanie się ściany. Mówi o tym teoria głupoty Dietricha Bonhoeffera:
"Głupota jest groźniejszym wrogiem dobra niż zło, ponieważ w przeciwieństwie do złośliwości, głupota jest bezrefleksyjna i odporna na argumenty. Bonhoeffer, niemiecki teolog i antynazista, uważał, że głupota to nie brak intelektu, lecz socjologiczny problem braku samodzielnego myślenia, prowadzący do bezkrytycznego podążania za tłumem”.
“Nie mamy żadnej obrony przed głupotą. Ani protesty, ani agresja nie mogą jej dotknąć. Rozumowanie jest bezużyteczne. Faktom, które są sprzeczne z osobistymi uprzedzeniami, można po prostu nie wierzyć – głupiec może im przeciwdziałać, krytykując je, a jeśli są niezaprzeczalne, może po prostu odrzucić je jako wyjątki”.
Dlatego też uparci ignoranci bywają bardziej szkodliwi niż źli ludzie.
Przekładając to na język współczesny – jest to tzw. stawianie chochoła. Przykładowo. Gdy ktoś napisze: "Zjednoczona Prawica popełniła wiele błędów", to ubodzy na duchu ignoranci piszą:
- jesteś pachołkiem Rosji, Putina, Niemiec, pomogliście wygrać Tuskowi..., itd., itd.!
Nie ma tu miejsca na logiczną wymianę argumentów. Obrażeni treścią interlokutora biorą wszystko do siebie, nie rozumiejąc zarówno intencji, jak, przede wszystkim, treści. Po prostu ktoś staje się wrogiem, bo w ich imieniu obraził majestat słońca narodu.
Poseł Lewicy do posłów PiS: won do Rosji!
Jednak zjawisko "stawiania chochoła" nie pasuje do nikogo bardziej, niż do polityków i wyborców Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, itd. Zwolennicy tych ugrupowań powtarzając bezmyślnie jak szympans to, co powie ich "polityczny Pan". Zachowują się niczym pól-ludzkie hybrydy z Wyspy doktora Moreau”, natrętnie powtarzając to, „co każe prawo”.
Przykładowo poseł Tomasz Trela w kierunku posłów Dariusza Mateckiego i Michała Wosia krzyknął dzisiaj: „won do Rosji!”. Jakież to mądre...
Może dlatego wyborcy PiS wszędzie widzą wroga, po tym jak od dekad, a zwłaszcza po tragedii w Smoleńsku traktuje się Jarosława Kaczyńskiego i cały ówczesny rząd PiS, zarzucając mu prorosyjskość.
Tymczasem nie ma obecnie jakiejkolwiek partii w Polsce, która bardziej niż Zjednoczona Prawica, a przede wszystkim PiS, nienawidzi Rosji. Nie ma żadnej partii, która bardziej niż ugrupowanie Jarosława Kaczyńskiego ma gorsze relacje z Rosją i partii, która Rosji szkodziła, jak tylko mogła, przychylając się, aż do przesady, niewdzięcznej Ukrainie.
To szkalowanie Kaczyńskiego i prawicowych polityków jest obrzydliwe, bo wiemy o resecie z Rosją, czy kontaktach Romana Giertycha z Rosją. Ale w obliczu skrajnej nienawiści prawda nie ma znaczenia.
A politycy i zwolennicy Prawa i Sprawiedliwości atakując krytyków rządów prawicy w sprawie „terroru covidowego”, negatywnych i skrajnie naiwnych (widzimy to złą wolę byłego premiera) Morawieckiego działań w kwestii KPO, czy przywilejów (nie wojennej pomocy, jak „chocholo” twierdzą niektórzy na Salonie24) dla Ukraińców, nie rozumieją, że tylko pogrążają swoją partię zniechęcając do niej wyborców. I jeszcze jedno: to PiS rozpoczął likwidację kopalni w Polsce.
Ps. Projekt Morawieckiego się nie uda. Ma za bardzo negatywny elektora. Tylko osłabi Zjednoczoną Prawicę, bo podzielona, zdobędzie mniej głosów niż w sytuacji, gdyby startowali razem.
Źródło: V. Sabater, Teoria głupoty Bonhoeffera, https://pieknoumyslu.com/teoria-glupoty-bonhoeffera/


Komentarze
Pokaż komentarze (6)