Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
137 obserwujących
1658 notek
2101k odsłon
  743   0

Czy spadek czytelnictwa to coś złego?

       Bloger jacob klawitter napisał notkę: Książki nie znikną! W odpowiedzi blogerowi "Spodlasu" – w której pociesza tych, którzy narzekają na spadek czytelnictwa. Ja tę notkę sparafrazowałem – przerobiłem tak, żeby zamiast czytania było podróżowanie:

       Na pytanie blogera Spoddrogi “Czy - zatem - wkrótce, samochody, motocykle, samoloty – zastąpią nam bryczki?”, odpowiem: z podróżowaniem dzieje się to, co z walką. Nieliczne, ale rosnące grupy ludzi świadomych potrzeby wysiłku fizycznego zaczynają używać mieczy i zbroi odkrywając stare dymarki i warsztaty kowalskie. Mam wrażenie, że to samo będzie się działo z podróżowaniem, ponieważ jeżdżenie bryczką jest jak walka mieczem.

        Bryczki wrócą! A może nie wrócą, bo nigdy nigdzie nie odeszły? Sam dużo jeżdżę konno i widzę, jak wielką radość sprawia to odprowadzanie konia do stajni, ten zapach siana. Skręcanie kierownicą mechanicznej maszyny po dniu ciężkiej pracy jest efektywne dla organizmu jak zaciąganie się papierosem po szychcie w kopalni. Widzę małe stajenki i warsztaty kowalskie. Owszem - jest ich mniej, ale pojawiają się w nich ludzie, którzy chcą porozmawiać o kowalskich nowościach, o widokach z bryczki, odpoczną od mechanicznego świata. Na podobnej zasadzie działa rynek lamp naftowych. Są ludzie gardzący elektrycznym światłem i uwielbiający blask naturalnego ognia. Wspaniale rozmawia mi się ze znajomym dżokejem, który moje umiłowanie koni rozumie. Są ludzie (i nie piszę - jeszcze, bo mam wrażenie, że ich przybywa), którzy zachłysnęli się dekadami jeżdżenia autobusami czy dekadą latania samolotami i mają potrzebę innego (czytaj: starego) sposobu podróżowania. Jazda konna wymaga warunków brzegowych – spokoju, opanowania, skupienia, zwolnienia obrotów i zapomnienia choć na chwilę o swoich troskach. I wtedy cudownie to działa.  

       Nie patrzyłbym na dawne czasy. Stajni i zajazdów aż tak dużo nie było. Wiele dawnych bryczek było tandetnie wykonanych. Karety były rzadkie. Współczesne czasy oferują nam grupy rekonstrukcyjne, zjazdy koniarzy, spotkania z woźnicami, warsztaty kowalskie. Problemem człowieka jest tylko to, co zrobi z wolnym czasem. A ma go paradoksalnie dużo. 

       Ta powyższa parafraza służy pokazaniu tego, że nie należy bać się postępu technicznego, że nie ma w nim niczego złego. Dobrze, że bryczki zostały zastąpione przez samochody. I tak samo dobrze jest, gdy e-booki, audiobooki i filmy zastępują papier.

       Dorożki i konie zawsze będą. Tylko należy odróżnić delektowanie się formą, od sensu treści. Podróżuję najczęściej po to, by się z miejsca A dostać do miejsca B – i wszystko mi jedno jak. To znaczy nie wszystko jedno - chcę to zrobić jak najszybciej, jak najtaniej, jak najbezpieczniej i jak najwygodniej. Oczywiście są wyjątki – niektórzy boją się latać samolotami i jadą pociągiem, mimo że to wychodzi drożej i dłużej. Niemniej celem jest miejsce, a nie środek transportu. Ale oczywiście można nadal jeździć konno czy pływać żaglówką - ale wtedy celem nie jest dotarcie gdzieś, ale delektowanie się jazdą.

       Dokładnie tak samo jest z czytaniem – celem jest poznanie treści, a nie delektowanie się nośnikiem tej treści. Wszystko mi jedno, na czym zapisana jest treść i w jakiej formie. To znaczy nie wszystko jedno – chcę, by to było jak najbardziej wygodne, najtańsze, zwiększające komfort poznawania treści. Niemniej celem jest treść, a nie nośnik. Oczywiście są wyjątki - niektórzy są uzależnieni od bakterii i innych mikroorganizmów żerujących na papierze i tylko taką formę przyjmują. Niemniej oczywiście można nadal czytać papirus – można mieć takie hobby - ale wtedy celem nie jest poznanie treści, ale delektowanie się starym papierem. 

       Moim zdaniem nie byłoby niczego złego w tym, gdyby ludzie mniej czytali, a więcej filmów oglądali. Film to genialny wynalazek, który bardzo wzbogacił kulturę.

       Jeśli spadek czytelnictwa mierzy się w malejącej liczbie sprzedanych książek papierowych, to błędem jest twierdzić, że to powoduje, że ludzie głupieją, mniej wiedzą, gorzej poznają świat. Książek papierowych może być mniej, a ludzie mogą czytać więcej, uczyć się więcej i więcej treści przyjmować.

       Zgadzam się z tym, że dobra literatura musi być czytana, czy słuchana, dokładnie tak, jak to napisał autor – ale można czytać nie na papierze, ale na wielokroć wygodniejszym i zdrowszym dla oczu czytniku elektronicznym, albo po prostu słuchać audiobooki. A dla większości w zupełności wystarczy obejrzeć film będący luźną ekranizacją beletrystyki. Więc w zasadzie do czytania słowo w słowo tylko poezja zostaje. A dobra proza, w której głównie forma słów i zdań się liczy, może śmiało pozostać tylko dla koneserów - co w zasadzie dzieje się od zawsze.

       Czytanie w celach edukacyjnych, czy czytanie książek popularnonaukowych, śmiało może zastąpić oglądanie filmów - dokumentalnych, fabularnych, edukacyjnych, czy wykładów – a to dla przeciętnego człowieka jest bardziej naturalne i lepiej się tak wiedzę przyswaja.

Lubię to! Skomentuj67 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura