Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
150 obserwujących
1838 notek
2347k odsłon
  1854   10

My, preppersi, działkowcy, survivalowcy, partyzanci, Polacy!

Motto: Los partyzanta, konspiratora, sabotażysty, dywersanta, los leśnego wędrowca – oto nasz los. Gromadzimy się w tajnych punktach zbornych, aby o poranku lub o zmierzchu wyruszyć na akcję przeciwko wszystkim, którzy chcieliby decydować o naszym życiu.

       Mamy właśnie wojnę u sąsiada Polski, na Ukrainie. Warto więc przypomnieć stary artykuł Tomasza Gabisia, który stał się teraz bardzo aktualny. Warto posłuchać jego rad i już dziś stać się prepersem, survivalowcem, partyzantem. Warto mieć działkę, a na niej ziemiankę. Warto sadzić warzywa i mieć kury czy kaczki. Warto się na tym wszystkim znać.

       Polska tradycja żołnierzy niezłomnych, a zatem tradycja partyzancka, to wolnościowa tradycja, która pokazuje, że nasza kultura i cywilizacja jest w duchu libertariańska. To tradycja nawiązująca to wolnościowych zasad i praw dawnej Rzeczpospolitej. Wolność i cywilizacja - tego bronili polscy żołnierze wyklęci przed nazistami i sowietami, którzy narzucili nam obcą, zamordystyczną cywilizację.

       Obecna wojna Putina służy temu, by odrodzić ZSRR, a zatem by nas znów zniewolić. Nie mamy więc wyjścia – powinniśmy się szykować do wojny, która wkrótce dotrze i do nas. Tak powinniśmy robić, jak pisze Gabiś: My, partyzanci

       Trzeba walczyć o to, by posiadanie broni palnej w Polsce było powszechne. To bardzo ważne! Ale te kwestie z ziemianką, przetworami, warzywami i innymi zabiegami służącymi przetrwaniu w trudnych warunkach też są ważne. Poniżej cytuję obszerne fragmenty arcyciekawego artykułu Gabisia.

Grzegorz GPS Świderski

------------------------------

Jak uratować Rosję? <- poprzednia notka

następna notka -> Imperium Zła

------------------------------

Tagi: gps65, prepping, survival, partyzant, wojna

My, partyzanci

        My Polacy dysponujemy wspaniałymi tradycjami partyzanckimi, powstańczymi, konspiracyjnymi, tradycjami pospolitego ruszenia, konfederacji, samoobrony terytorialnej itd. Do nich powinniśmy nawiązać w sytuacji braku stałej regularnej armii. Rzecz jasna, w obecnych czasach będziemy potrzebować również cyberpartyzantów, partyzantów-hackerów, internetowych sabotażystów itp. (…)

        Jednocześnie w działaniach na płaszczyźnie propagandowej powinniśmy nawiązywać do pięknych staropolskich doktryn wojny i pokoju (Paweł Włodkowic,Stanisław ze Skarbimierza, Andrzej Frycz Modrzewski, Bracia Polscy) głosząc absolutne potępienie wojen „napastniczych” (których zresztą od wieków nie prowadziliśmy), a dopuszczalność jedynie wojny sprawiedliwej, czyli wojny w obronie koniecznej, kiedy ktoś wkroczy na naszą ziemię, na naszą własność, na nasze terytorium. (…)

         W naszej kulturze politycznej, w naszych odruchach politycznych, w naszej wyobraźni historycznej zakorzeniony jest obraz dworu i dworku szlacheckiego, dobrze wyposażonego w broń wszelkiego rodzaju, oraz zagrody chłopskiej, gdzie każdy gospodarz ma obrzyna, strzelbę, siekierę i kosę. Nasi wrogowie niechaj wiedzą, że „twierdzą nam będzie każdy dom” (polski odpowiednik amerykańskiej „home defense”). W pogotowiu stać będą milicje obywatelskie i ochotnicze formacje samoobrony terytorialnej i obrony cywilnej. Ponadto powstaną prywatne agencje ochrony, pojawią się oddziały najemników i inne formy bezpieczeństwa prywatnego. Należy popularyzować strzelectwo (mamy stanowczo za mało strzelnic), „survival”, sporty walki i sporty obronne, zapasy, boks; generalnie powinno położyć się większy nacisk na wychowanie fizyczne i sportowe dzieci i młodzieży, w szkołach niech się pojawią lekcje szermierki. (…).

        Promować należy niezależność jednostek, rodzin i terytoriów od wielkich aparatów i sieci zaopatrujących nas w energię i żywność, upowszechniać sposoby życia pozwalające się od nich – choćby częściowo – odłączyć, popularyzować kulturę samowystarczalności, przypominać zapomniane już praktyczne umiejętności pomagające przetrwać w warunkach kryzysowych, w tym np. metody medycyny domowej. W budownictwie propagować należy wznoszenie domów maksymalnie samowystarczalnych w aspekcie energetycznym, zawsze z piwnicami i strychami, z autarkicznym ogrzewaniem (piece kuchenne, szwedzkie piece, kominki, piece kaflowe itd.). Każdy dom, każde mieszkanie powinno być należycie wyekwipowane z wykorzystaniem współczesnych możliwości technicznych – baterie słoneczne, filtry do wody np. katadyn, lampy petromax. Wyrabiać należy u siebie i innych nawyk czynienia zapasów żywności, wody, artykułów higienicznych, tak aby być zabezpieczonym na wypadek inwazji obcych wojsk.

        Należy dążyć do maksymalnego uniezależnienie się od żywności przetworzonej sprzedawanej przez wielkie sieci handlowe. Pożądany byłby – na tyle na ile to możliwe – powrót do zaopatrywania się bezpośrednio u producentów żywności oraz do wytwarzania żywności we własnym zakresie. Każdy powinien mieć w domu zapas ziarna i młynek do jego mielenia. Trzeba ponownie odkryć dawne sposoby dłuższego przechowywania żywności jak wekowanie, peklowanie, marynowanie, wędzenie. Upowszechniać należy przydomową hodowlę królików i kur. Oczywiście w warunkach wielkomiejskich nie wszystko jest możliwe, ale np. coraz bardziej popularny ruch miejskiego rolnictwa świadczy o tym, że także w miastach da się sporo zrobić. Dodajmy, że w kontekście dążeń do samowystarczalności żywnościowej każdą próbę likwidacji ogródków działkowych traktować należy jako działanie wymierzone w zdolności obronne Polski. Razem z działkowcami wznieśmy stare dobre hasło: „Dig for Victory!”

        Popularyzować należy naturalne style i sposoby odżywiania obywające się bez wysoko przetworzonych produktów żywnościowych, czy będzie to wegetarianizm, weganizm, witaranizm (jedzenie surowych tj. niegotowanych i nieprzetworzonych, świeżych warzyw i owoców, orzechów, kiełków nasion i ziaren, suchych owoców, wodorostów i alg) czy też paleo, także w wersji raw paleo (surowe mięso, surowe jajka); zresztą w warunkach wojny partyzanckiej konieczne będzie zapewne połączenie obu sposobów odżywiania. W każdym razie powinno się krzewić wiedzę o dziko rosnących warzywach, owocach i ziołach.

        W ramach przygotowań do przyszłej wojny partyzanckiej należy już dziś umacniać więzy i dobre relacje z rodziną, sąsiadami, współlokatorami, kolegami, budować „networki” podobnie myślących i czujących ludzi, wyrabiać postawy nastawione na kooperację, na wspólne działanie i pomoc wzajemną. To wszystko przyda się, kiedy trzeba będzie zejść do podziemia.

        Jeśli chodzi o aspekt ekonomiczny, to celem powinno być maksymalne uniezależnienie się od wielkich banków i instytucji państwowych, nauczenie się życia bez bankowych kredytów, bez kart kredytowych i innych metod obrotu bezgotówkowego, dzięki którym przyszły okupant mógłby wyśledzić partyzantów; budując zapas gotówki w różnych walutach partyzant musi pamiętać, że ponad „papierowymi wartościami” stoją wartości rzeczowe oraz złoto i srebro.

        I wreszcie wszyscy przygotowujący się do przyszłej wojny partyzanckiej powinni kształtować u siebie i u innych partyzancką postawę wobec świata polityki, mediów, nauki, cechującą się intelektualną i emocjonalną niezależnością od struktur politycznych i medialnych, unikaniem strumieni masowej informacji, poszukiwaniem wiedzy i prawdy poza naukowo-ideologicznymi dyskursami produkowanymi w molochach zbiurokratyzowanej nauki poddanej presjom politycznym lub komercyjnym.

Tomasz Gabiś

Lubię to! Skomentuj36 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo