Pupilla Libertatis
Jestem sarmatolibertarianinem. Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
153 obserwujących
1894 notki
2404k odsłony
  151   6

Wspólnotowość

Co je­st lep­sze: dzia­łać sa­me­mu czy ra­zem z in­ny­mi? Ze spół­ka­mi to by­wa róż­nie – wy­sił­ki wszyst­ki­ch wspól­ni­ków mo­gą się do­da­wać, ale mo­gą się też odej­mo­wać. No to le­piej dzia­łać sa­me­mu. Ale że­by nie wiem jak się sta­rać, to sa­me­mu się wie­le nie zro­bi.

  Waż­ny je­st po­dział pra­cy – każ­dy ro­bi do­brze czę­ść, któ­ra skła­da się na więk­szą ca­ło­ść. Więc je­śli ma­my wię­cej zdzia­łać to je­ste­śmy ska­za­ni na współ­pra­cę. Ale współ­pra­co­wać mo­że­my na wie­le spo­so­bów – w po­sta­ci spół­ki, wza­jem­nej po­mo­cy, czy po­przez han­del. Spół­ki mo­gą być pry­wat­ne lub pań­stwo­we – wspól­no­ty mo­gą być na­tu­ral­ne lub po­li­tycz­ne. Istot­ną kwe­stią je­st or­ga­ni­za­cja ca­ło­ści.

  Wy­si­łek cha­otycz­nej wspól­no­ty się odej­mu­je, a zor­ga­ni­zo­wa­nej do­da­je. Przy­wód­ca i hie­rar­chia są po­trzeb­ni do te­go, by wy­si­łek się su­mo­wał. Ale to ma­ło, bo są wie­lo­kroć waż­niej­sze spra­wy w kwe­stii współ­pra­cy. Spontaniczna współpraca może zdziałać więcej niż zhierarchizowana.

  Wspól­ny wy­si­łek su­mu­ją­cy się mo­że czasem pro­wa­dzić pogorszenia sytuacji. Gdy woj­sko ma­sze­ru­je przez mo­st, to gdy to ro­bią ryt­micz­nie, to on się mo­że za­wa­lić, więc w ta­kiej sy­tu­acji le­piej iść cha­otycz­nie, tak by wszel­kie ru­chy się odej­mo­wa­ły, neu­tra­li­zo­wa­ły. Do te­go wy­star­czy wie­dza – ża­den przy­wód­ca nie je­st po­trzeb­ny.

  Ale wie­lo­kroć waż­niej­sze je­st to, że od­po­wied­nia współ­pra­ca wy­wo­łu­je efekt sy­ner­gicz­ny, czy­li da­je dużo wię­cej niż su­ma wszyst­ki­ch wy­sił­ków. A to już nie je­st kwe­stia przy­wód­cy i hie­rar­chii – to kwe­stia wol­no­ści.

  Dla­te­go pań­stwa są za­wsze de­struk­cyj­ne, bo pró­bu­ją su­mo­wać wy­sił­ki lu­dzi na si­łę, sto­su­ją prze­moc i ter­ror, a to ni­we­lu­je sy­ner­gię, a na­wet i su­mo­wa­nia nie da­je, bo two­rzy bun­tow­ni­ków. Tyl­ko do­bro­wol­na współ­pra­ca da mak­si­mum sy­ner­gii.

  Więc nie wy­star­czy uznać, że współ­pra­ca ma sens, bo ta­ki sens ma też współ­pra­ca nie­wol­ni­ków i kie­ru­ją­ce­go ni­mi pa­na. Gdy się ho­du­je by­dło, to po­rzą­dek sta­no­wio­ny przez ho­dow­cę ma sens. Ale lu­dzie po­tra­fią ze współ­pra­cy wy­cią­gnąć wie­le wię­cej sen­su i efektu, gdy są wol­ni, gdy współ­pra­ca je­st do­bro­wol­na. A pań­stwo to ter­ro­ry­sta i to wszyst­ko ni­we­lu­je.

  Lu­dzie na­ucze­ni tyl­ko i wy­łącz­nie te­go, że wspól­ne dzia­ła­nia po­win­ny się su­mo­wać, nic wię­cej we wspól­no­cie nie zro­bią niż oni sa­mi dzia­ła­ją­cy osob­no i han­dlu­ją­cy ze so­bą. Bo uzna­ją, że le­piej dzia­łać wspól­nie niż osob­no i w ten spo­sób od­rzu­cą wol­ny ry­nek i uzna­ją, że je­dy­nie so­cja­li­stycz­ne pań­stwo po­zwa­la sen­sow­nie su­mo­wać pra­cę ca­łe­go spo­łe­czeń­stwa. A to nie­praw­da.

  Pań­stwo za­wsze opie­ra się na ter­ro­rze – pod groź­bą uży­cia prze­mo­cy zmu­sza swo­ich oby­wa­te­li do pła­ce­nia ha­ra­czy i po­stę­po­wa­nia tak, jak so­bie te­go ży­czy wła­dza. Lu­dzie, któ­rzy nie prze­my­ślą do­kład­nie kwe­stii wspól­no­to­wo­ści, uzna­ją, że tyl­ko ra­cjo­nal­nie i na­tu­ral­nie zbu­do­wa­ny ter­ror po­zwa­la spo­łecz­no­ści na wy­ko­rzy­sty­wa­nie po­ten­cja­łów w każ­dym tkwią­cy­ch, tyl­ko ra­cjo­nal­ne i na­tu­ral­ne ho­do­wa­nie lu­dzi jak by­dło po­zwa­la spo­łecz­no­ści na wy­ko­rzy­sty­wa­nie ich pra­cy i wy­sił­ku, tyl­ko ra­cjo­nal­nie i na­tu­ral­nie zmu­sza­nie lu­dzi prze­mo­cą do współ­pra­cy po­zwa­la spo­łecz­no­ści na wy­ko­rzy­sty­wa­nie ich zdol­no­ści. Bo ja­ko­by trze­ba lu­dzi wziąć za mor­dę, by współ­pra­co­wa­li. Bez te­go bę­dą dzia­łać cha­otycz­nie i ich wy­sił­ki bę­dą się odej­mo­wać.

  Wie­lu trak­tu­je to jak do­gma­ty, bo nie po­tra­fią wy­ja­śnić dla­cze­go nie da się le­piej wy­ko­rzy­sty­wa­nie po­ten­cja­łów spo­łecz­no­ści niż przez ter­ror, dla­cze­go nie da się te­go zro­bić po­przez do­bro­wol­ną, wol­ną, po­ko­jo­wą, swo­bod­ną współ­pra­cę. Uwa­ża­ją, że tak za­wsze by­ło, więc tak za­wsze mu­si być. Ter­ror je­st nie tyl­ko do­bry, ale i nie­usu­wal­ny. Ter­ror two­rzy wspól­no­tę, a wspól­no­ta za­wsze po­ko­na lu­dzi wol­ny­ch. Te dogmaty są fałszywe.

  Do dzia­łań wspól­no­to­wy­ch nie­zbęd­na je­st hie­rar­chia, a ta wy­ma­ga two­rze­nia eli­ty. Mu­szą być przy­wód­cy i wy­ko­naw­cy, mu­si być nad­zor­ca i pra­cow­nik. Eli­ta mo­że za­chę­cać, pro­po­no­wać, wy­ja­śniać, or­ga­ni­zo­wać, za­trud­niać, kie­ro­wać. Mo­że ze­brać gru­pę chęt­ny­ch i re­ali­zo­wać do­wol­nie szczyt­ne ce­le. Ale wie­lu to nie wy­star­czy, oni jesz­cze żą­da­ją, by ta eli­ta bu­do­wa­ła apa­rat ter­ro­ru, by ona swo­je pro­po­zy­cje re­ali­zo­wa­ła si­łą, zmu­sza­jąc lu­dzi do swo­ich po­my­słów – czy chcą, czy nie. Uwa­ża­ją, że eli­ta mo­że ra­cjo­nal­nie i na­tu­ral­nie wy­ko­rzy­stać ludz­ki po­ten­cjał tyl­ko wte­dy, gdy uczy­ni z lu­dzi nie­wol­ni­ków, gdy prze­mo­cą zbie­rze od ni­ch ha­ra­cz, od­bie­rze im owo­ce ich pra­cy i prze­zna­czy to na re­ali­za­cje szczyt­ny­ch ce­lów. Ina­czej się ja­ko­by nie da.

  Je­śli ta eli­ta ta­ka mą­dra, a te ce­le ta­kie szczyt­ne, to dla­cze­go nie da się te­go zre­ali­zo­wać po do­bro­ci i tyl­ko ter­ror je­st moż­li­wy? Je­śli ter­ror je­st je­dy­nym ra­cjo­nal­nym i na­tu­ral­nym środ­kiem re­ali­za­cji ce­lów, to ja­ki je­st me­cha­ni­zm, by te­go ter­ro­ru nie uży­ły ja­kieś an­ty­eli­ty? Jak od­róż­ni­my eli­ty od an­ty­elit? No bo wspól­nie moż­na ro­bić coś do­bre­go, ale i złe­go. Moż­na bu­do­wać i moż­na kra­ść, moż­na two­rzyć i nisz­czyć.

  Czy nie je­st najlepszym spo­so­bem od­róż­nie­nia te­go tak, że eli­ty umie­ją dzia­łać po­ko­jo­wo, po do­bro­ci, są w sta­nie prze­ko­nać bez uży­cia si­ły, a więc nie mu­szą się utrzy­my­wać z ha­ra­czy, a an­ty­eli­ty mo­gą dzia­łać tyl­ko po­przez ter­ror i zbie­ra­nie po­dat­ków?

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale