Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
144 obserwujących
1732 notki
2192k odsłony
  603   0

Eutanazja

Zastanówmy się czy skrócenie cierpienia człowieka poprzez odebranie mu życia jest większą, czy mniejszą, krzywdą niż skazanie człowieka na cierpienie do końca jego dni, w momencie, kiedy wiadomo, że już praktycznie nie ma nadziei.
Tak właśnie stawiają problem eutanazji jej zwolennicy.
Moim zdaniem cierpienie i nadzieja to są pojęcia subiektywne, a więc nie mają żadnego znaczenia w ocenie prawnej. W prawie powinna liczyć się wola danej osoby. Jak ktoś coś komuś zabierze, to złodziejstwem będzie to tylko wtedy, gdy ten, komu odebrano nie zgodził się na oddanie - gdy się zgodził to jest to darowizna, a nie kradzież. Podobnie jest z gwałtem: stosunek seksualny jest gwałtem, gdy odbywa się wbrew woli jednego z uczestników - gdy wszyscy się godzą, to gwałtu nie ma i nie ma przestępstwa.
Tylko we wszystkich tych przypadkach wymiar sprawiedliwości działa zawsze po czynie - najpierw następuje stosunek seksualny, a ewentualnie potem wkracza ktoś, kto egzekwuje prawo i bada czy występowała tam dobrowolność czy przemoc, najpierw przedmiot własności zmienia właściciela, a dopiero potem bada się czy poprzedni właściciel to sprzedał, czy podarował, czy też mu ukradziono.
W przypadku eutanazji jest odwrotnie: najpierw wkracza wymiar sprawiedliwości, bada przyszły czyn, do którego ma dopiero dojść, ocenia jego legalność i wydaje (albo nie) zezwolenie. To jest tak jakby kobieta, która chce odbyć stosunek seksualny musiała przed faktem uzyskać notarialne potwierdzenie, że godzi się na to, by w danym miejscu, o danej godzinie, dany mężczyzna ją zgwałcił i wtedy nie będzie to przestępstwo. Takie przepisy byłyby głupie.
Problem z eutanazją polega na tym, że jak już do niej dojdzie, to nie można spytać osoby, którą zabito, czy się na to zgodziła, czy nie, bo już nie żyje. A często i wcześniej nie można spytać, bo osoba jest nieprzytomna. Dlatego przyjmuje się zasadę, że każdy człowiek nie chce być zabity, a jak chce, to musi sam dokonać samobójstwa. Gdy jeden człowiek zabija drugiego, to bada się tylko to, czy ten zabity nie zagrażał życiu zabijającego, a wola bycia zabitym przez zabitego nie ma żadnego znaczenia.
Uważam, że jeśli człowiek jest w stanie pełnej świadomości i wolnej woli i jest zdolny zadeklarować, że chce by go zabito, to jest zdolny do zabicia się sam, choćby przez odmowę przyjmowania pożywienia, a jeśli nie jest zdolny do samodzielnego zabicia się, to należy uznać, że jest w stanie osłabienia woli i w takim stanie jego deklaracje nie powinny być brane pod uwagę przez wymiar sprawiedliwości. I nie powinno być tak, żeby można było wystawić notarialne poświadczenie legalności przyszłych czynów. Dlatego sadzę, że wszelkie przepisy dotyczące eutanazji są bez sensu i są zbędne.
A dodatkowo uważam, że przepisy o eutanazji są niepraktyczne. No bo każdy człowiek powinien mieć prawo do odmowy bycia leczonym i prawo do powrotu ze szpitala do domu - jak jest ciężko i nieuleczalnie chory, to takie działania przyspieszą jego śmierć, czyli osiągnie to, o co mu chodzi, bez żadnej eutanazji. Dodatkowo każdy człowiek powinien móc zażywać jakie chce środki chemiczne, w tym trucizny i narkotyki, i nikt nie powinien mu tego zabraniać. Wtedy nie ma problemu z zażywaniem narkotyków, które koją ból w ciężkiej, nieuleczalnej chorobie.
Eutanazja jest sztucznym, politycznym problemem, który generuje nadopiekuńczy socjalizm. Sprawdza się tu powiedzenie, że socjalizm bohatersko walczy z problemami nieznanymi w normalnych systemach. Gdyby państwo nie traktowało ludzi jak nieodpowiedzialne dzieci, którymi trzeba się przymusowo opiekować i zapewniać im darmową służbę zdrowia, to problem eutanazji by nie istniał, tak jak nie istniał tysiące lat, gdy ludzie popełniali samobójstwa i umierali w domu.
Problem eutanazji to nie jest problem, który pojawił się wraz z postępem w medycynie, ale pojawił się wraz z postępem socjalizmu. Jeśli państwo raz zaczęło decydować o takich sprawach jak wychowanie, wykształcenie czy zdrowie obywatela, to w sposób naturalny taki totalitaryzm się rozszerza i państwo zaczyna decydować o życiu i śmierci obywatela - najpierw delikatnie i umiarkowanie, pytając o zgodę, a potem coraz brutalniej i bez pytania o zgodę, tak jak stało się to z ubezpieczeniami, służbą zdrowia czy oświatą. Postęp w rozwoju eutanazji w Holandii jest tego najlepszym przykładem.
Zyskują ostatnio rozgłos bardzo kontrowersyjne sprawy zawiązane z uśmierceniem ludzi w śpiączce. To są przypadki spektakularne, nagłośnione, trudne do rozstrzygnięcia. Ale zawsze w każdej kwestii jakichś zasad zdarzają się praktyczne przypadki bardzo trudne do oceny i stanowiące poważne dylematy moralne. A tymczasem obok tych sporadycznych, medialnych przypadków mamy tysiące innych, łatwiejszych do oceny moralnej.
Lubię to! Skomentuj9 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale