Pupilla Libertatis
Myślę, politykuję, rozważam, polemizuję, szukam, prowokuję, dyskutuję, dociekam, analizuję, filozofuję.
119 obserwujących
1431 notek
1794k odsłony
961 odsłon

Atak werbalny na tatar Sokołów

Wykop Skomentuj6

Sprawa firma Sokołów versus vloger Piotr Ogiński jest już tak słynna, że chyba nie muszę jej wyjaśniać. Ale gdyby ktoś jeszcze o tym nie słyszał, to tu można o tym poczytać:

Chciałbym skomentować tę aferę z pozycji libertariańskiej.

Kiedyś napisałem notkę: Atak werbalny, a w niej postawiłem taką tezę: „Na atak werbalny można zareagować tylko kontratakiem werbalnym, a na atak fizyczny można reagować fizyczną obroną, a fizyczna reakcja na atak werbalny powinna być traktowana jak zainicjowanie ataku fizycznego, przed którym można się bronić fizycznie.”

Można uznać, że Piotr Ogiński zaatakował firmę Sokołów werbalnie. Może nie było to jego intencją, może nie chciał atakować, może nie zdawał sobie sprawy, że to atak – ale jakiś decydent z tej firmy poczuł się zaatakowany. Niemniej atak Piotra Ogińskiego na Sokołów był czysto werbalny – on tylko nakręcił krytyczny filmik o jednym produkcie firmy Sokołów i go upublicznił. Nie był to żaden plan, czy nawoływanie do fizycznego ataku na pracowników firmy Sokołów, na jej szefów, siedzibę czy inną własność. Piotr żadnej fizycznej szkody nikomu związanemu z Sokołowem nie zrobił, nie zamierzał zrobić, nie planował takiej szkody, nie groził nią, nie nawoływał do jakichś szkód fizycznych, nie miał takich intencji. On zaatakował czysto werbalnie – przy pomocy słowa i obrazu. Mógł uczynić tylko szkodę wizerunkową.

W istocie każda reklama komercyjnej firmy w mediach to jest atak werbalny na konsumentów. To atak psychologiczny. Reklama to najczęściej ściema, oszustwo, ona oddziałuje na emocje. Reklamy nie są rzetelną informacją. Ale wolno takie ataki przeprowadzać, wolno za takie ataki płacić i na nich zarabiać. Ale nie wolno kontratakować fizycznie reklamodawców. I to jest słuszne. Filmiki vlogera Piotra Ogińskiego można uznać za rodzaj reklamy.

A tymczasem na jego reklamowy atak werbalny firma Sokołów odpowiedziała planem ataku fizycznego. Zapowiedziała odwet oparty o przemoc fizyczną. Zaplanowała kontratak opary o działania siłowe, dążące do odebrania przemocą własności Piotra, odebrania siłą jego pieniędzy, pozbawieniem go majątku przy pomocy aparatu przemocy. Tym go straszy. No bo tym jest pozew sądowy. Jest to uruchomienie machiny opartej o przemoc, machiny, która ma siłą fizyczną wymusić odebranie owoców pracy Piotra za to, co mówi.

A więc Sokołów odpowiedział fizycznie. Oczywiście jeszcze przemocy nie zastosował, ale rozpoczął akcje uruchamiającą przemoc.

Być może Piotr Ogiński nakłamał, powiedział coś głupio, bez przemyślenia, nierzetelnie. Z tym trzeba oczywiście walczyć. Można jak najbardziej takie ataki werbalne odpierać werbalnie – prostować jego kłamstwa, tłumaczyć jakie popełnił błędy, wyjaśniać jak jest naprawdę. Można nawet przeciw niemu kłamać czy robić nierzetelną propagandę oczerniającą go – to byłoby głupie i nieskuteczne, ale byłoby dopuszczalnym moralnie kontratakiem werbalnym. Ale odpowiedź fizyczna, czy jej plan, jest już ewidentnie zbyt daleko posuniętą obroną, jest w istocie inicjowaniem aktu przemocy.

Moim zdaniem użycie państwa, a zatem aparatu przemocy, przez firmę Sokołów przeciw komuś, kto testuje jej produkty, nagrywa o tym filmiki i je publikuje na YouTubie, jest po prostu niemoralne, nawet jeśli te testy są nierzetelne i nieprofesjonalne. Jeśli wolno mi coś w domu przetestować i subiektywnie ocenić, to powinno być mi wolno o tym powiedzieć komu chcę, w tym wszystkim ludziom na świecie. Kto chce mnie przemocą powstrzymać przed takim działaniem werbalnym postępuje niemoralnie i jest godny potępienia. Firma Sokołów jest niemoralna i godna potępienia. Uważam, że słusznie za takie jej postępowanie Internauci nawołują do bojkotu tej firmy.

Mam święte, niezbywalne, niepodważalne, moralne prawo powiedzieć koledze, że mi jakiś produkt spożywczy nie smakuje, że mam odruchy wymiotne na jego widok, że jest nafaszerowany chemią i że uważam, że jest szkodliwy dla zdrowia. Jeśli mam takie prawo, to mam też prawo powiedzieć to dziesięciu kolegom, jeśli tylu mam. A więc też i stu tysiącom, milionie, i wszystkim ludziom żyjącym na Ziemi.

Moim zdaniem już dziś po reakcji blogerów, vlogerów, youtuberów i wielu innych internautów widać, że ta firma przegra i zbankrutuje – i tego jej życzę. Widać, że przemocą niczego nie wskóra. Widać, że wspierając się aparatem przemocy, czyli państwem, straci. Widać, że solidarność internautów działających werbalnie, bez stosowania przemocy, jest w stanie zwalczyć działania siłowe, państwowe, zamordystyczne, oparte o policyjną pałę. I bardzo dobrze!

Firma Sokołów wytoczyła proces o naruszenie jej dóbr osobistych. Czyli konkretnie jakich dóbr, jakiej konkretnie osoby? Czy została naruszona ręka, noga, włos tej osoby? Czy może jej działka, telewizor, drzewo, pies? Czym konkretnie poruszył pozwany, co dotknął, co przestawił? Jaki nie swój atom tknął? Czy ta firma nie może się z powodu tego naruszenia ruszać? Nie może odpowiadać, działać, naprawiać swojego wizerunku?

Precz z firmą Sokołów! Niech ich trafi szlag! Albo niech odwołają plany swojego ataku fizycznego, plany swojego naruszania własności i nietykalności cielesnej prawdziwych, żywych ludzi. Moim zdaniem ta agresja ich zrujnuje. Z internautami nie wygrają. Ta ich przegrana będzie dobrym sygnałem, że można werbalnie pokonać fizyczną przemoc, a zatem można pokonać niemoralne, zamordystyczne państwa. Uważam, że pokonamy przemoc werbalnie – Internet to ułatwia.

Precz z komuną!


Kierowca Fiata <- poprzednia notka
następna notka -> Co jest przyczyną wojen?

Wykop Skomentuj6
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka