Blog
Moje Trzy Grosze
Grzego
Grzego Statystyczny wyborca
0 obserwujących 16 notek 5188 odsłon
Grzego, 19 czerwca 2017 r.

Jak wybierać sędziów

452 39 1 A A A


Od jakiegoś czasu próbuję znaleźć sposób na to bym ja, zwyczajny wyborca (wykształcenie średnie) mógł sensownie dokonać wyboru sędziego, bo tylko wtedy władza sądownicza  będzie niezależna od pozostałych, a równocześnie będzie mieć właściwą legitymację, kiedy będzie pochodzić z wyborów powszechnych. Jak tego dokonać, kiedy jak ja zna się jednego sędziego - towarzysko? Innych trzech spotkałem w sądzie, ale to nie dało mi ułamka wiedzy potrzebnej do podjęcia wyborczej decyzji. Do tego dochodzi znajomość medialna sędziów, na których i tak nie przyjdzie mi głosować. Jak wybrać?


Mam pomysł jak sądzę wart rozważenia. W jednomandatowych okręgach wyborczych o wielkości ok. 2 tysięcy wyborców byłoby możliwe poznanie kandydatów w stopniu wystarczającym. W takich warunkach wybór około dziesięciu tysięcy ławników/sędziów pokoju w sensowny sposób byłby możliwy. Wykształcenie prawnicze nie byłoby przeszkodą w kandydowaniu. Tak wybierani sędziowie w sposób jawny wybieraliby sędziów wyższej instancji i tak aż do sądu najwyższego i jego prezesów. W każdej chwili od momentu zgłoszenia swojej kandydatury powinni jawnie deklarować kogo na wyższym stopniu popierają. W każdej chwili od momentu swojego wyboru mogliby to poparcie przekazać komu innemu (z uzasadnionego powodu). Wyborcy w ten sam sposób mogliby odwołać sędziego szczebla podstawowego/ławnika wybranego w ich okręgu. Sędzia sprawowałby swój urząd do odwołania lub rezygnacji. Wyborca w chwili podejmowania decyzji znałby nazwiska sędziów wszystkich instancji których swoim głosem wspiera. Na dobrą sprawę często wystarczyłoby mieć opinię tylko o jednym z tej drabinki, by dokonać wyboru. Sędzia szczebla podstawowego wybierany powinien być kwalifikowaną większością głosów podobnie jak prezydent. Odbywałoby to się w jednej turze głosowania. Aby to było możliwe każdy kandydat powinien uszeregować swoich rywali w preferowanej przez siebie kolejności w jakiej przekazywane im byłyby jego głosy w przypadku, gdyby sam wcześniej odpadł. Po każdym liczeniu odpadałby kandydat, który uzyskał najmniejszą liczbę głosów. Jego głosy komisja doliczałaby wskazanemu przez niego na najwyższym miejscu kontrkandydatowi, który wcześniej nie odpadł. W ten sposób dokonałoby się „pierwsze liczenie” i wszystkie kolejne do uzyskania wymaganej większości kwalifikowanej – bardzo prosto i szybko. Technicznie wyborca miałby bardzo ułatwione zadanie, a jawność poglądów kandydatów byłaby niespotykana.


Opublikowano: 19.06.2017 01:32.
Autor: Grzego
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

To ja jestem temu winny. Gdybym był dostatecznie mądry, zaangażowany, "miał jaja" i dość charyzmy to rządziłbym dziś Polską i oczywiście czynił to dobrze. Nie robię sobie z tego wyrzutów, bo przecież wszyscy być tacy nie mogą. Robię co potrafię i czynię to na przykład tutaj. Rocznik '55, wykształcenie średnie techniczne, nie jestem członkiem ani sympatykiem żadnej partii. Zawsze uczestniczę w wyborach.

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziś lepiej mają się miłośnicy literatury. Jak się czyta... etykiety to takich rozczarowań...
  • Dla mnie, prostego wyborcy "państwo prawa" nie oznacza nic, podobnie jak "państwo prawne". Pan...
  • Tego nie dowiedziesz - to marne insynuacje. Niestety o insynuacje oparte są również uliczne...

Tematy w dziale Społeczeństwo