Dzisiejszy wpis sponsoruje literka „P” jak „Poznań” i „powstanie”.
Dzisiaj blogowicze z salonu24 przypomnieli, że 27 grudnia 1918 roku, 89 lat temu wybuchło Powstanie Wielkopolskie. Śmiech mnie ogarnął, gdy usłyszałam, że niektórzy narzekają, że jest ono specjalnie zamilczane. Że nie poświęca mu się nawet jednego procenta uwagi, jaka jest poświęcana Powstaniu Warszawskiemu.
Durne chłopy… Przecież to jasne. Powstanie Warszawskie było piękne, bohaterskie i szaleńcze a Powstanie Wielkopolskie brzydkie, zorganizowane i zaplanowane.
Weźmy chociaż termin wybuchu powstania – sierpień jest dużo bardziej romantyczny od grudnia. Trzeba być prawdziwym centusiem z Poznania, żeby zaplanować powstanie na tak mało przyjazny do walki i do uroczystych obchodów miesiąc jak grudzień. Wiadomo, że rodzina z Polski nie przyjedzie świętować i nie trzeba będzie wydać złotówy, żeby ich ugościć.
Na dodatek powstanie wybuchło 27 grudnia – przecież wiadomo, że ten dzień przegra konkurencję ze Świętami Bożego Narodzenia. Chyba, że taka była intencja autora powstania. Przyćmić narodziny Pana. Może przesadzam, ale wszystkiego można się spodziewać po lewakach i poznaniakach.
Skorzystam z okazji i wyjaśnię pokrótce, na czym polega „udane powstanie”. Udane powstanie polega bowiem na udanym powstaniu. Musimy wytężyć wszystkie witalne siły naszego Narodu, skupić energię psychosomatyczną naszych Wieszczy, i „powstać”. Jak już nam się „uda powstać” - mamy udane powstanie. Żonę powstańca tulącą do się dziecię powstańca. Powstańca cwałującego po polu w wyzwolonym skrawku Ojczyzny. Wiatr we włosach et cetera.
Niestety na tym nasze problemy się nie kończą. Nasi wrogowie, mimo „udanego powstania” i ostrych, werbalnych protestów Całego Wolnego i Sprawiedliwego Świata chcieli z powrotem uczyć nasze dzieci języka rosyjskiego i niemieckiego i wysyłali setki tysięcy żołnierzy, żeby łapały dzieci i nie pozwoliły uchylać się im od obowiązku szkolnego.
Co w tym czasie przez ponad sto lat robili poznańscy lewacy? Nic! Żadnego powstania, które mogłoby wzniecić ogień w naszych sercach. Żadnej demolki, która mogłaby sprawić dreszcze naszym kobietom. Oni stali i czekali. Czekali, ciekawe na co? Na sprzyjające warunki do powstania? Przecież to bez sensu – sprzyjające warunki do powstania są zawsze. Były podczas powstania listopadowego i styczniowego – udało się wtedy przecież powstać, nie? My w tym czasie ginęliśmy i marnieliśmy a poznańscy lewacy robili sobie jakieś kinderparty we Wrześni i jeździli sobie wozem Drzymały. Nie marudźcie zatem o rzekomym przemilczaniu Powstania Wielkopolskiego. Nie ma bowiem czego przemilczać, to był bowiem niewielki epizod w historii Polski, którego nie warto świętować.
Pozdrawiam
Helena
PS. Zajrzałam na stronę Prezydenta i Premiera. Oni też mają w głębokim poważaniu Powstanie Wielkopolskie. I słusznie. W ostatnich wpisach Prezydent Kaczyński: „lubi ludzi” i uważa, że „to był dobry rok dla Polski”, a Premier Tusk nadal świętuje wstąpienie Polski do strefy Schengen i odwiedza żołnierzy polskich w Iraku. Nie ma słowa o rocznicy "ruchawki wielkopolskiej".



Komentarze
Pokaż komentarze (44)