Dzisiaj o godzinie 12 cała, calutka Polska, od Zgorzelca po Terespol, od Władysławowa po Zakopane, na minutę zamarła. Umorusany robotnik otarł z czoła pot, prostując zmęczone plecy w zadumie nad kruchością życia ludzkiego. Sprzedawczyni z hipermarketu podniosła się z krzesła przy kasie poprawiając dyskretnie pampersa. Nawet makler giełdowy, który w ostatnich dniach zarobił kolejne miliony na krwawicy drobnego polskiego inwestora, raczył zdjąć nogi z biurka i wyjąć cygaro z ust. Psy przestały szczekać a koty zarażać toksoplazmozą. Jednym słowem cały Naród godnie uczcił ten wyjątkowy dzień.
Byłabym w pełni ukontentowana i dumna z rosnącego poczucia jedności narodowej, gdyby nie jeden szkopuł. Kto jest autorem tego szkopułu? Uważni czytelnicy mojego bloga z pewnością się domyślą, że autorów jest wielu i są nimi postkomuniści z Platformy Obywatelskiej. W tym przypadku sam, samiuśki premier Donald Duck, przepraszam…, Donald Tusk, hi hi hi.
Pan Prezydent Lech Kaczyński wydał wczoraj rozporządzenie w sprawie wprowadzenia żałoby narodowej na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Żałoba obowiązuje do soboty do godz. 19. Niektórzy (tj. liberałowie, lewacy, ateiści i zdrajcy Polski, zresztą i tak na jedno wychodzi) kwestionują zasadność zbyt częstego ogłaszania żałoby narodowej z powodu tragicznych losowych wypadków. Uważają, te szuje, że zbyt częste ogłaszanie żałoby narodowej deprecjonuje (tak, używają takich słów!) jej znaczenie i sens. Że niby uczy to obojętności wobec żałoby narodowej. Że powinna być ogłaszana tylko w naprawdę wyjątkowych okazjach. Co za bełkot… nawet nie wiem, jak się do tego ustosunkować.
Po pierwsze, żałoba narodowa to nie jest jakieś ekstraordynaryjne święto, które może być wykorzystywane tylko w wyjątkowych sytuacjach. I nie jest tu żadnym argumentem, że przed wojną rzadko korzystano z tego instrumentu integrowania społeczeństwa (zdaje się, że żałobę narodową ogłoszono tylko raz – z okazji śmieci J. Piłsudskiego). Zresztą polityka integracyjna II RP słusznie jest przedmiotem krytyki historyków. Pan Prezydent Lech Kaczyński żałobę ogłosił już cztery razy: z okazji śmierci górników w kopalni Halemba, z okazji śmierci hodowców gołębi w Katowicach, z okazji śmierci pielgrzymów pod Grenoble oraz wczoraj z okazji śmierci żołnierzy. I bardzo dobrze!
Po drugie, żałoba narodowa powinna być ogłaszana za każdym razem, kiedy w jednym miejscu o jednej porze zginie ponad dwudziestu obywateli RP. Kryteria będą proste i czytelne dla wszystkich i nie będzie już głupich pomówień o zbijanie kapitału politycznego na zmarłych. Oczywiście, w przypadkach uzasadnionych, żałoba narodowa powinna móc być ogłaszana przez Pana Prezydenta, nawet, gdy liczba zabitych nie przekroczy określonego powyżej limitu, ale tragedia będzie miała wyjątkowo spektakularny charakter.
Po trzecie i ostatnie, możliwość ogłoszenia żałoby narodowej jest jedną z nielicznych prerogatyw Pana Prezydenta, obszarów, w których Pan Prezydent może w miarę samodzielnie prowadzić politykę pobudzania sumień rodaków. Co też skutecznie i z wielką determinacją czyni.
Dlaczego zatem mam pretensje do Donalda Tuska? Bo nie uczcił tej tragedii w sposób dostateczny. Tak, kontrasygnował rozporządzenie Pana Prezydenta. Tak, ogłosił minutę ciszy. Ale wiadomo, z jakich pobudek – pragnął zwiększyć swoje notowania w sondażach. Zupełnie inaczej niż Pan Prezydent, który kierował się jedynie Dobrem Narodu. I Pamięcią. Nie zrobił Donald Tusk natomiast podstawowej rzeczy, która należy wyłącznie do jego uprawnień. Nie wydał rozporządzenia w sprawie zawieszenia organizowania imprez artystycznych i rozrywkowych w czasie trwania żałoby. Zgodnie z art. 37 ust. 1 ustawy z dnia 25 października 1991 r. o organizowaniu i prowadzeniu działalności kulturalnej „Prezes Rady Ministrów może z powodu żałoby narodowej zarządzić, na czas jej trwania, zawieszenie imprez artystycznych i rozrywkowych”.
Donald Tusk jednak tego nie uczynił. Czy dlatego, że chciałby ocieplić swój wizerunek we wczesnowiosennej scenerii turnieju skoków narciarskich w Zakopanem, czy też zbyt mocno przywiązał się do swojego wykształciuchowskiego elektoratu z liceów, który na dzisiejszy wieczór zaplanował studniówki? Pytam się! I to wszystko pomimo tego, że Pan Prezydent w swojej niezmierzonej tolerancji zarządził żałobę narodową tylko do godz. 19 w sobotę. Specjalnie, żeby wykształciuchowscy imprezowicze nie stracili całego weekendu i mogli zabawić się w sobotni wieczór. Do 19 żałoba, po 19 huczna, sobotnia zabawa.
Takie, spowodowane koniunkturalizmem i fałszywą troską, ograniczenie przez Donalda Tuska żałoby narodowej, wyłącznie do ceremonialnego opuszczenia flag państwowych jest moim zdaniem cynicznym naigrywaniem się z milionów Polaków, którym nie smak urządzanie hucznych zabaw w okresie żałoby narodowej.
Wczoraj zniosłam naigrywanie się przez Pana Warzechę z żon powstańców styczniowych. Nazywanie ich głupimi*. Dzisiejszego spektaklu Tuskowej hipokryzji już po prostu nie zniosę!
Pisdrawiam!
Helena
PS. Nie zauważyłam również, żeby redakcja salonu24 przejęła się zbytnio trwającą od wczoraj żałobą narodową. Gdzie jest cyfrowy kir żałobny? Gdzie są mniej kontrastowe kolory? Gdzie smutek i zaduma. I przede wszystkim dlaczego na stronie głównej wisi humorystyczny wpis Venissy?
* Red. Warzecha nazwał przywódców powstania głupcami. Jak słusznie wypomnieli mu to inni salonowicze, w ten sposób napluł w twarz bohaterskim powstańcom. No bo kto oddaje się pod rozkazy głupka? Wiadomo – inny głupek. A kto wychodzi za mąż za głupka?



Komentarze
Pokaż komentarze (19)