Notkę tę zacząłem pisać na początku lutego, z zamiarem rozbudowania w niej podstawowego celu polityki posmoleńskiej, jakim jest wyeliminowanie u wyborców strachu przed dochodzeniem prawdy, ale decyzja o abdykacji Ojca Świętego wymagała pokazania szerszego kontekstu naszej narodowej tragedii w Smoleńsku, więc napisałem notkę, która powinna być zamieszczona dopiero po skojarzeniu pewnych faktów. Obecnie wracam do tematu, zwłaszcza że Eska w tym samym czasie zamieściła swoją, jakże słuszną w analizie, notkę Głupota nasza powszednia o naszej niezborności. Przyczyny naszego panicznego strachu przed wycofaniem poparcia dla Donalda T. najlepiej oddaje występujący tam dialog (trzy komentarze)³.
I chwyciliśmy się za łby. My - prawica. A przerażone centrum, od którego zależy wynik wyborów znów się nas boi. I znowu, ze strachu przed wojną - zarówno tą z Rosją, jak i tą polsko-polską, odda dłos na każdego, byle nie na PiS.
Czas najwyższy, żebyśmy uświadomili sobie, że jedynym pierwszoplanowym politykiem, który może zrealizować zawołanie wpajane nam przez Bł. Ks. Jerzego Popiełuszkę „Zło dobrem zwyciężaj” jest Jarosław Kaczyński, bo tylko on, jako realny spadkobierca papieskiej Solidarności stosuje się do jej zasad.
Kilka dni temu Radio Maryja przypomniało homilię młodego Jana Pawła II, wygłoszoną w nowohuckiej Mogile w 1979 roku¹. Jeżeli ktoś powie, że ta homilia nie była głoszona już do SOLIDARNOŚCI, choć na rok przed jej narodzinami, to choćby mówił i pisał do rzeczy - nie zrozumie dlaczego w Polsce powstał 10-ciomilionowy związek zawodowy, który nie był syndykalistyczny, ale za to mocno rozmodlony. To były papieskie dywizje, które miały zmieniać oblicze tej Ziemi. Papież nigdy nie zostawił swego "wojska" na pastwę wroga, szczególnie tego najbardziej niebezpiecznego, który swoją genealogię wywodzi od budowniczych² współczesnej demokracji populistycznej. Nie przypadkiem Sobór Watykański II odnosi się do demokratycznego ładu tego świata, akceptując jego wolną wolę, ale jednocześnie "chrzcząc" demokrację dokumentami soborowymi, by umiała odróżniać dobro od zła, prawdę od fałszu, miłość od egoizmu. Jan Paweł II, jako jeden z autorów soborowych, miał też możliwość wprowadzać te nauki w życie. Takim "ochrzczonym", zbiorowym Jego dzieckiem był dziesięciomilionowy związek zawodowy Solidarność - organizacja na wskroś demokratyczna, ale zasłuchana w nauczanie Kościoła.
Papież był ze swoją Solidarnością podczas stanu wojennego, chociaż nie pozwolono mu na pielgrzymkę w 1982 roku, ale przyjechał pokrzepić nas w 1983. Przyjechał mówić do nas i za nas w 1987. W tymże roku 87 ogłosił encyklikę o solidarności, dając ją całemu światu do przemyślenia. Nie mógł też nie wspomóc swojej solidarnościowej delegacji, która leciała w imieniu Państwa Polskiego do Katynia z misją przebaczenia w prawdzie.
We wszystkich programach Jana Pospieszalskiego dotyczących Smoleńska pada jedno pytanie: Czy jesteś za powołaniem komisji międzynarodowej? I cóż z tego, że zawsze ponad 95% widzów odpowiada tak? Cóż z tego, że według badań innych sondażowni 2/3 Polaków chętnie usłyszało by werdykt takiej komisji? Cóż z tego, że zebraliśmy ponad 25 tys. podpisów pod petycją w tej sprawie do Obamy? Obama nam odpowiedział, że tę sprawę musimy załatwić we własnym, polskim gronie.
I taka jest prawda - głównym, a w zasadzie jedynym arbitrem w rozstrzygnięciu pytań o przyczynę Katastrofy Smoleńskiej jest polski wyborca, bo on decyduje kto ma prawo do chowania, bądź upubliczniania dowodów. A na wyborcę duży wpływ ma Kościół. I chociaż wielu Polakom to się może nie podobać, to pułkownik KGB o tym doskonale wie i potrafi to wygrywać. Dlatego przygotowując się do zdeprecjonowania osiągnięć polskich naukowców, mozolnie odkrywających prawdę o przyczynie "lądowania" samolotu 30m nad komisem samochodowym, upublicznił kilka wcześniej precyzyjnie zaplanowanych informacji, skutecznie spychających dyskurs na boczne tory.
Niech nie liczy na nasze zaślepienie nienawiścią do kogokolwiek, bo my zaszczepieni nauką Jana Pawła II zło kłamstwa smoleńskiego zwyciężymy dobrem. Nie damy się podpuścić zasadzie, że jeden wróg, naszego innego wroga, staje się naszym przyjacielem. Nie potrzebujemy korzystać z sugestii pułkownika KGB, że to w Warszawie polscy "zamachowcy" podłożyli trotyl, by pogrążając Donalda T. nie dawać mu parasola ochronnego, jako zaszczutego putinowsko-pisowskim spiskiem.
Przypisy..................................................
2. Warto poczytać o masonerii: http://www.opoka.org.pl/biblioteka/T/TA/TAI/masoneria_00.html#spis
3. Oto wyselekcjonowany wątek:





Tak więc ten pak fiskalny to się skonczy pewnie tym, że Kaczyński wywędruje pod TK, a my chociazby w konstytucji stalo jak byk, że białe jest białe... to będziemy widzieli to co będą chcieli widzieć. Smutne to jednak.