0 obserwujących
27 notek
13k odsłon
893 odsłony

Na Zachodzie bez zmian. Polskie wybory w świetle zachodniej liberalnej ideologii

Wykop Skomentuj9


Wybory w Polsce, co dla nikogo nie powinno być szczególnym zaskoczeniem, nie budzą w mediach zagranicznych specjalnego zainteresowania. Nie decyduje o tym wyłącznie epidemia, sprawa globalnej dominacji Chin czy permanentne zamieszanie w amerykańskiej polityce. Główną przyczyną nie jest również częsta skłonność do ignorowania naszego regionu. Przykładowo Ukraina pojawia się, także w kontekście jej problemów wewnętrznych, jako analizowany temat znacznie częściej niż my.


Ignorowanie zbliżających się wyborów prezydenckich ma dwie istotniejsze przyczyny. Pierwsza to trwałość obecnego układu politycznego w Polsce. Znaczy się - brak przełomu, kontynuacja, nic zasadniczo ciekawego. Od 2016 r. dominacja PiS, podważana wyłącznie na drobnych odcinkach politycznego frontu, gwarantuje, że w Polsce przez kila najbliższych lat nic szczególnego w polityce krajowej się nie wydarzy (nie powinno). Nikt na poważnie nie przewiduje ważniejszych, radykalnych przesunięć przez najbliższe lata.



Polski Macron i wyborczy erzac  

Nie jest to na pewno dobra informacja dla opozycji, która bardzo liczy na silne wsparcie z zagranicy, głosy poparcia i solidarności. Ich brak świadczy o mocno ugruntowanym przeświadczeniu, że nie dojdzie w czerwcu do jakiegoś przełomu. Z tej samej przyczyny zeszłoroczne wybory parlamentarne mogły cieszyć się o wiele większym zainteresowaniem, gdy istniała nadzieja, że PiS straci większość w parlamencie.  


Liczono wtedy szczególnie na wynik nowej lewicy (z radykałami od tematów ekologicznych i obyczajowych). Pan Biedroń, porównywany rok temu nawet do prezydenta Macrona, jako nowa nadzieja, był chwalony jako odnowiciel polskiej Lewicy (chodziło głównie o założoną przez niego partię polityczną, która była przeniesieniem na grunt polski typowych haseł współczesnej lewicy); oczywiście było to wszystko opisywane z dużą dozą przesady i małej znajomości polskich realów.


Fakt że w obecnych wyborach startuje otwarty homoseksualista jest przed media zagranicznie prawie że przemilczane, także w uwagi na jego niskie wyniki w sondażach oraz to, że w ciągu roku Biedroń rozwiał pokładane w nim nadzieje.


Rafał Trzaskowski jest portretowany jako liberał, nazwijmy to w europejskim standardzie. Choć należy stwierdzić, że zagraniczny czytelnik nie ma możliwości dowiedzieć się o nim zbyt wiele, o jego programie czy planach politycznych. Zofia Wanat, pisząca dla Politico, w artykule poświęconym właśnie jemu, bardziej skupiona jest na opisaniu jego przeciwników jako nacjonalistów, konserwatystów i tradycjonalistów. Ważniejsze jest to z kim prezydent Warszawa walczy nie kim jest. Ponownie więc jest to raczej okazja do utwierdzania stereotypu Polski jako opanowanej przez katolicki autorytaryzm.


Taki obraz będzie na pewno obecnie się umacniać, przede wszystkim z uwagi na narrację jaką PiS i sympatyzujące z nim media wymierzają w Trzaskowskiego, próbując spychać go do „tęczowego” narożnik. Wypowiedzi takie jak Krzysztofa Sobolewskiego o tym, że zbliżające się wybory to wybory między biało-czerwoną a tęczową Polską, pozwalać będą na podtrzymywanie narrację o „homofobicznej” Polsce, gdzie władza (i nieodłącznie kościół) są zafiksowane na walce z gejami.


Dla PiS skojarzenie pana Trzaskowskiego z, postrzeganą jako agresywna i nietolerancyjna, „ideologią LGBT” wydaje się pomysłem wyśmienitym, ale należy pamiętać jak bardzo obecnie na Zachodzie zrosły się ze sobą kwestie demokracji i praw gejów, które są postrzegane wręcz jako jej kwintesencja. Nawet próba oddzielenie stosunku do osób homoseksualnych od stosunku do „ideologii LGBT” może się średnio udać, gdyż na Zachodzie homoseksualizm postrzegany jest wyłącznie przez pryzmat tej ideologii.


Gdy chodzi o ostatniego z głównych kandydatów, czyli pana Szymona Hołownię, to najciekawsze może jest to, że generalnie jego kandydatura jest ignorowana i zagraniczny czytelnik może dowiedzieć się o niej najmniej, jeśli w ogóle. Prawdopodobnie jest to efekt tego, że trudno mediom znaleźć klucz do odczytania czym tak naprawdę ta kandydatura jest – a zdaje się być wyłącznie erzacem, czymś zastępczym.


Jak zreformować katolicką dyktaturę?

I gdyby istniała obecnie realna szansa, że pan Trzaskowski może w czerwcu wygrać, pewnie zainteresowanie naszym krajem byłoby dużo większe, inna rzecz, że nie mniej jednostronne. To z tej przyczyny, że wpisanie się w aprobowaną część liberalnej narracji, przejście na „drugą stronę” niczego by zasadniczo nie zmieniło.


Polska może byłaby chwalona za „radykalny przełom”, polityczny i aksjologiczny, ale do czasu. Obecny liberalny dyskurs, tak w USA jak i w Zachodniej Europie, jest jak ujął to przed laty Marek Cichocki „apokaliptyczny”. Łatwo dostrzec, że jego zwycięstwa (szczególnie na niwie społeczno-obyczajowej) cieszą go bardzo krótko i liberalizm szybko przestawia się na tory poszukiwania nowych zagrożeń, szczególnie z prawej strony.

Wykop Skomentuj9
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka