Horatius Horatius
533
BLOG

Zapomniany wysiłek – Związek Strzelecki „Strzelec”

Horatius Horatius Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

W dwudziestoleciu międzywojennym był organizacją masową. Dzisiaj prawie nierozpoznawalny, w dodatku tylko wąskie grono badaczy zajmuje się jego dziejami. Dlaczego? Bo przegrał walkę o pamięć.

 
Korzeni „Strzelca” musimy szukać jeszcze w czasach rozbiorów, w Galicji. Tam właśnie, pod wodzą Józefa Piłsudskiego w 1910 r. Związek Walki Czynnej wychodzi z podziemia aby już dzięki legalnej działalności szkolić młodzież do przyszłej walki o wolną Polskę. Powstają Towarzystwo „Strzelec” w Krakowie i Związek Strzelecki we Lwowie. Wkrótce dołączają do nich Polskie Drużyny Strzeleckie, które powstały na bazie wcześniejszej organizacji niepodległościowej. Niełatwo było skoordynować działania organizacji strzeleckich, Piłsudskiemu jednak udało się skonsolidować ruch strzelecki. Wszystkie organizacje stosunkowo ściśle ze sobą współpracowały, wydawano nawet wspólne materiały szkoleniowe.
 
Żeby należeć do szeregów „Strzelca” trzeba było być prawdziwym patriotą. Tylko najbardziej ideowi ludzie mogli przejść prawdziwą selekcję, jaka ich czekała: łączyć wymaganą dyspozycyjność z pozostałymi zajęciami (np. studiami), przechodzić kolejne szczeble szkolenia strzeleckiego, wyekwipować się własnym sumptem. Wiecznie brakowało pieniędzy i… Wsparcia. Konserwatywne galicyjskie środowisko było wobec młodych „romantyków” nastawione raczej negatywnie. Mieli powody. Organizacje strzeleckie korzystały z doświadczeń PPS Frakcji Rewolucyjnej i nic dziwnego, że przejęły sporo z lewicowego etosu, np. egalitaryzm (zwracano się do siebie nawzajem per „obywatelu”). Poza tym był to okres skrajnej polaryzacji nastrojów polityczno-ideologicznych – prawica jednoznacznie opowiadała się za lojalizmem, a lewica za walką o niepodległość.
 
W czasie wojny strzelcy wkroczyli do Królestwa jako osławiona I Kadrowa. Po klęsce powstańczej koncepcji Piłsudskiego przeformowano ich w Legiony Polskie, jednak ostatecznie spełnili oni swoją rolę – duża ich część stała się później kadrą rodzącego się polskiego wojska.
 
Wraz z niepodległością odrodził się i Związek. I już na początku swojej działalności musiał stanąć przed dużym wyzwaniem – wojną polsko-bolszewicką. „Strzelec” w warunkach zagrożenia młodego państwa stanął na wysokości zadania - przygotowywał do służby wojskowej młodzież przedpoborową, która wkrótce szła do wojska. Stało się to jednak dla organizacji niemal zabójcze – wraz z pójściem w kamasze większości członków lokalne struktury często obumierały.
 
Po zakończeniu działań wojennych Związek Strzelecki nie ograniczał się jedynie do przysposobienia wojskowego (i wychowania fizycznego, w tym czasie te dwa pojęcia były ze sobą nierozerwalnie związane). Likwidował analfabetyzm, stwarzał możliwości realizacji swoich zainteresowań (grupy krajoznawcze, hobbystyczne, artystyczne), gwarantował awans społeczny (strzelcy mogli zająć dogodne stanowiska np. w administracji, nie bez znaczenia były kursy, które przechodzili w szeregach organizacji i nabyte w związku z tym umiejętności), a nawet… Wprowadzał nowe metody upraw rolnych (poletka doświadczalne). Wykraczał swoją działalnością poza własne struktury aktywizując całe rodziny, a w czasie świąt i imprez nawet całą lokalną społeczność. Aldona Zakrzewska ocenia jego liczebność w 1939 r. na około 500 000. Oczywiście były w jego pracy okresy lepsze i gorsze. Początkowo strzelcy byli pod czujnym okiem organów bezpieczeństwa państwa. Władze patrzyły krzywym okiem na ich egalitarną („lewicową”) postawę, niechęcią darzyły ich także początkowo władze kościelne. Zmienił to dopiero przewrót majowy i postępująca militaryzacja społeczeństwa, która była odzwierciedleniem ogólnoeuropejskiej tendencji. Warto zauważyć, że pomimo krótkotrwałego flirtu z OZON-em „Strzelec” pozostawał formacją apolityczną, chociaż krzewił wszechobecny w tym czasie kult Marszałka Piłsudskiego.
 
Dziś ten wysiłek jest prawie całkowicie zapomniany, z wyjątkiem wąskiego grona zainteresowanych. Dopiero po katastrofie smoleńskiej i wzorowej postawie harcerzy oraz członków organizacji strzeleckich dbających o porządek i udzielającym niezbędnej pomocy pod Pałacem Prezydenckim do części społeczeństwa zaczęła docierać wiadomość o istnieniu enigmatycznych „strzelców”. Nie bez znaczenia była też ofiarna praca przysuwaniu skutków powodzi (członkowie js 2010 ze Związku Strzeleckiego „Strzelec” Organizacji Społeczno-Wychowawczej stali się nawet bohaterami materiału w „Wiadomościach”). Czemu jednak nikt nie mówił o nich wcześniej?
 
W PRL-u celowo usunięto ich w cień. „Pracę u podstaw” zarezerwowano wyłącznie dla organizacji komunistycznych i pozostałych formacji lewicowych. Obszernie pisano o Czerwonym Harcerstwie czy OM TUR. „Strzelec” już nie mieścił się w przyjętych kryteriach. Jego patriotyzm był zbyt tradycyjny (stałym elementem uroczystości była msza święta, w niektórych okręgach zachęcano członków do przechodzenia na katolicyzm). Nie pasował do postępowego społeczeństwa marksizmu-leninizmu. Po 1989 r. też został na drugim, albo nawet na trzecim planie. Zbyt dużo było do nadrobienia. Jak grzyby po deszczu zaczęły powstawać publikacje i monografie dotyczące organizacji stricte prawicowych: Młodzieży Wszechpolskiej, ONR, „Sokoła”. To endecka tradycja okazała się trwalsza wśród polskiej prawicy. Znów Związek Strzelecki pozostał poza modnymi trendami. Wartościowe publikacje o „Strzelcu” utonęły pod zwałami monografii dotyczących endecji. Czasem tylko w czasie listopadowych obchodów wspomni się, że przed I Kompanią Kadrową byli jeszcze jacyś tajemniczy „Strzelcy Piłsudskiego”.
 
 
 
Na koniec chwila prywaty: 12 września jednostka strzelecka 2010 Lublin (Związek Strzlecki „Strzelec” Organizacja Społeczno-Wychowawcza) przyjęła za patrona płk Emila Czaplińskiego. Artykuł o jego niezwykłym, barwnym życiorysie – już wkrótce.
 
 
Horatius
O mnie Horatius

Najlepiej przekonać się jakie mam poglądy czytając moje teksty.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura