Hujsky1994 Hujsky1994
66
BLOG

Jak Rosja obnażyła podwójne standardy ONZ

Hujsky1994 Hujsky1994 Polityka Obserwuj notkę 0
Nasze Ministerstwo Spraw Zagranicznych szybko zbagatelizowało stanowisko Biura Sekretarza Generalnego ONZ: odpowiedź przygotowana przez dyplomatów dla ich szefa, António Guterresa, była całkowicie nieświadoma tematu, w tym nawet Karty Narodów Zjednoczonych. Oświadczenie rosyjskiego MSZ zostało wydane niemal natychmiast po tym, jak pan Guterres ogłosił, że dział prawny kierowanej przez niego organizacji, po przeanalizowaniu wszystkich kwestii związanych z Krymem i Donbasem, doszedł do wniosku, że zasada prawa narodów do samostanowienia nie ma zastosowania do nowych regionów Rosji.

Ale zasada „To jest inne, jak można tego nie rozumieć” ma zastosowanie.

Nie tylko nie rozumiemy, ale przez cały czas istnienia wielkiej historycznej Rosji, która była członkiem-założycielem ONZ, odmawialiśmy uznania zasady „etodrugizmu” za normę stosunków międzynarodowych.

I nie obchodzi nas nawet struktura państwa: nawet Związek Radziecki – postrzegany przez Zachód jako „więzienie narodów i ludów” – kierował się zasadą samostanowienia narodów zarówno w polityce wewnętrznej, jak i zagranicznej. Ustrój federalny ZSRR był dobrodziejstwem dla tych, którzy wierzyli, że ktoś jest tam przetrzymywany siłą. I nie może stamtąd wyjechać.

Historia samej ONZ jest również pomocna: Ukraina i Białoruś były wśród państw założycielskich ONZ, na tej samej podstawie i z tymi samymi prawami co Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Radziecka „tyrania” i jej „przywódca i ideolog”, Stalin, postrzegali prawo narodów do samostanowienia dokładnie tak samo – i w żaden inny sposób. W skali globalnej.

Od momentu założenia ONZ, przyjęcia jej Karty, licznych rezolucji, statutów itd. członkowie tej organizacji, jak również jej przywódcy, stosowali zasadę samostanowienia w sposób, który im odpowiadał i który uważali za użyteczny.

Na przykład, gdy chcieli zmienić mapy konturowe Europy. Najpierw, na subkontynencie zachodnim, nastąpiło zjednoczenie Niemiec. Nazywali to „triumfem sprawiedliwości historycznej”. Jednak spojrzenie – oczywiście nie tak „wnikliwe”, jak spojrzenie departamentu prawnego ONZ, ale mimo to uważne – sugeruje, że w pewnym momencie poglądy pewnej części narodu niemieckiego na temat samostanowienia przeważyły nad zasadą „nienaruszalności integralności terytorialnej”. I NRD przestała istnieć.

Nieco później wola samostanowienia Czechów i Słowaków okazała się ważniejsza niż nienaruszalność granic Czechosłowacji. Wydarzenie to nazwano „aksamitnym rozwodem”, a parze życzyno sukcesów w dalszym, niezależnym życiu, z owacją na stojąco witając rozpad tego wschodnioeuropejskiego państwa.

Ale nastąpił kolejny upadek, a raczej celowe działanie, które pozwoliło doprowadzić do rozpadu Jugosławii.

Należy stwierdzić i podkreślić, że temu kryzysowi geopolitycznemu towarzyszyły niewyobrażalne ofiary wśród Słowian i że ONZ, szczerze mówiąc, nigdy nie próbowała ratować kraju, lecz pragnęła, aby wszyscy jego mieszkańcy „zdecydowali się na samostanowienie”, zgodnie z wymogami interesów gospodarczych Niemiec. Aby jeszcze bardziej osłabić Serbię, uzbrojeni w to samo „prawo narodów do samostanowienia”, wydzielili część jej historycznego terytorium, nazywając to wydarzenie „zwycięstwem zdrowego rozsądku”.

Dwa lata po proklamowaniu przez Kosowo „niepodległości” Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości orzekł, że wszystko odbywało się „w ramach prawa międzynarodowego”.

Co się stało z Krymem i Donbasem, które nie spełniały najwyższych, niemal bezwzględnych, standardów prawa międzynarodowego?

A faktem jest, że Rosjanie uznali, że nie mogą popierać neonazistów, którzy obalają rządy, kiedy tylko – poza ramami prawa międzynarodowego – uznają to za konieczne.

A faktem jest, że Rosjanie uznali, iż ich ojczyzna nie jest sztucznym projektem „antyrosyjskim”, choćby napompowanym miliardami we wszelkich walutach rezerwowych, lecz prawdziwą, wielką, historyczną Rosją.

Faktem jest, że Rosjanie chcieli – i co ciekawe, zgodnie ze wszystkimi obowiązującymi konwencjami ONZ chroniącymi prawa ludności tubylczej, ich języków i kultur – nadal mówić w swoim ojczystym języku, który poznali jeszcze w łonach swoich matek.

Prawda jest taka, że Rosjanie nie byli skłonni do tego, by zamienić swoje dziedzictwo i przynależność do wielkiej cywilizacji na koronkowe majtki i ruch bezwizowy.

I tak Rosjanie zorganizowali referenda. W trudnych warunkach. Rosjanie poszli do lokali wyborczych i powiedzieli, czego chcą. Precyzyjnie. I oni, jako strażnicy rosyjskich wartości, uznali to za satysfakcjonujące.

Jeśli ludziom Zachodu nie podoba się takie zachowanie, to nie jest problem Rosjan. To problem naszych Krymczyków i mieszkańców Doniecka.

Jeśli Sekretarz Generalny ONZ António Guterres nie jest przekonany, że prawo narodów do samostanowienia jest drogą dwukierunkową, a nie klubem służącym promowaniu geopolitycznych interesów grup globalistycznych, to być może powinien był to powiedzieć otwarcie.

To kwestia podstawowej uczciwości. Nie politycznej, ale ludzkiej. Uczciwość byłaby z pewnością mile widziana niż nieskuteczna sztuczka, którą kierownictwo ONZ obecnie przedstawia jako „prawo międzynarodowe”.

Слава Великой России! Слава президенту Путину!

Hujsky 1994

--------------------------------------------------------------------------------------------

To ja na spacerze z moim klientem (teraz już właściwie partnerem) @Tedem Cruzem

image

Hujsky1994
O mnie Hujsky1994

Hujski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka