Iks Igrek Zet Iks Igrek Zet
30
BLOG

Wesela i pogrzeby (4)

Iks Igrek Zet Iks Igrek Zet Rozmaitości Obserwuj notkę 0

    W nowym tygodniu Zbyszek został na drugiej zmianie, a Maks przeszedł na pierwszą. Zibi w poniedziałek przyjechał do pracy trochę wcześniej. Maks wyglądał strasznie. Rozpalona twarz, obłęd w oczach. Miał ponad sto dwadzieścia aut wyjeżdzających! A był na zmianie sam! Nie był zupełnie przygotowany na to, że współpracownik pójdzie na zwolnienie lekrskie. Pojechał do domu wykończony. Na ten posterunek już nie wrócił.

    Miesiąc potem Maks zwolnił się z pracy. Dwa tygodnie póżniej zmarł. Zawał.

    10. Następny na liście Marcin. Starszy, schorowany człowiek, pracował na parkingu. Był zawsze wesoły, serdeczny wobec wszystkich.

      Zbyszek ostatni raz widział Marcina pewnego lutowego dnia, gdy odbierał auto z parkingu po pierwszej zmianie. Marcin zaczynał pracę. Pochwalił się, że własnie dostał od firmy nową łopatę do śniegu. “ Mamy teraz dwie. Będziemy odśnieżali stereo” - powiedział.

    Następnego dnia pod koniec pierwszej zmiany Zbyszek odebrał telefon od żony Marcina. Powiedziała krótko, że mąż nie przyjdzie dziś do pracy, bo umarł. Półożył się po obiedzie na chwilę i się nie obudził. Wezwany lekarz stwierdził zgon!

     Zszokowany Zbyszek poprosił o powtórzenie. Pani powtórzyła. Podziękował, złożył kondolencje i zapewnił, że firma będzie się kontaktować.

    Przekazał informację o Marcinie komu trzeba. Wszyscy byli w szoku.

11.Następny był Szwagier. Zbyszek lubił tego człowieka, chociaż był cokolwiek ciężki we współżyciu. Schizofrenik, nałogowy palacz. Codziennie brał leki. Bywał różny.

   Kiedyś Zbyszek wychodził na drugą zmianę do pracy. Szwagier akurat siadał do obiadu. Rzucił więc w jego stronę “smacznego , dobry człowieku”. W odpowiedzi padło jak zwykle “ dzięki Ci, dobra istoto”. I Zbyszek wyszedł.

   Szwagier po obiedzie poszedł do sklepu. Po powrocie wszedł do łazienki.... I już nie wyszedł... Zawał... Były problemy z otwarciem drzwi.

  12.Następna była Teściowa, czyli pani Wiktoria. Długo chorowała, kilka razy była w szpitalu. Bajpasy, chore nerki i parę innych przypadłości.

    Kiedyś w nocy poczuła się żle. Elżbieta wezwała pogotowie. Chorą zabrali na badania do szpitala. Stan chorej pogarszał się z dnia na dzień. Lekarze ignorowali objawy. “To nic takiego, przejdzie”. Pani Wiktoria wylądowała na OIOM-ie. Ale było za póżno. Lekarze i pielęgniarki nie przejęli się zbytnio. Przecież pacjentka sama wymyślała, że jest coraz gorzej. Przecież duszności i krew w moczu to nic takiego. A po za tym ta pani sama się nakręcała.

   13. Rok póżniej zmarła pani Wanda, mama Zbyszka. Zibi nie był w rodzinnym domu ponad dziesięć lat. Nie wybierał się i nie myślał nawet o takim wyjeżdzie.

    Kiedyś zadzwonił Lucjusz z informacją, że pani Wanda nie żyje. Następnego dnia podał datę pogrzebu. Zbyszek oczywiście pojechał. Zakwaterował się u Lucjusza. Na pogrzebie spotkał najpierw Antka. Bratu towarzyszyła Aleksandra, czyli trzecia żona oraz Weronika, ich córka. Z boku stał Oskar, syn Antoniego z pierwszego małżeństwa, chrześniak Zibiego. Wszyscy jacyś podenerwowani. Ciekawe z jakiego powodu?

     Potem pojawiły się Magdalena i Katarzyna, kuzynki Zbyszka. Kasia oczywiście z mężem Wiktorem. Na koniec Jan, Ilona i średni Janek. Atmosfera zrobiła się taka sobie. Jasiu z trudem powstrzymywał się od robienia uwag innym.

     Ma mszy było raptem kilkanaście osób. Do komunii przystąpili tylko Weronika i Zbyszek...

    Pogrzeb na tak zwanym Nowym cmentazru. Antoni zgubił się gdzieś po drodze, utknął w korku. Janek poganiał wszystkich, żeby nie czekać na brata, bo.. grabarze marzną.

    Wanda spoczęła w grobie obok swego męża Anatola. Po pogrzebie stypa. Janek osobiście zaprosił Lucjusza. Było to miłe z jego strony, bo wszyscy wiedzieli, że go nie lubił. (c.d.n.)

" Opowieści marne". Fragmenty z większej całości, wyrwane z kontekstu. Historie z życia wzięte.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości