4 obserwujących
111 notek
113k odsłon
  344   0

Bitwa o Anglię. Paragraf 11

Tadeusz Kobylański, szef wydziału wschodniego MSZ, oceniał na początku 1939 roku, że niemieckie zbrojenia doszły do takiego poziomu i kosztowały tyle wyrzeczeń obywateli Trzeciej Rzeszy, że stwarzało to ryzyko wybuchu wojny, która pozwoliłaby odwrócić uwagę Niemców od narastających problemów reżimu narodowo-socjalistycznego. Składały się na nie oburzenie międzynarodowej opinii publicznej z powodu represji wymierzonych w ludność żydowską, konfrontacja na poziomie dyplomatycznym z mocarstwami zachodnimi oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza. Wygłaszając orędzie o stanie państwa prezydent Stanów Zjednoczonych Franklin Delano Roosevelt powiedział 4 stycznia, że Amerykanom zagrażają państwa „w których religia i demokracja zanikły”. To tylko wzmacniało przekonanie Hitlera o wiodącej roli Stanów Zjednoczonych w żydowskim spisku zmierzającym do zrujnowania Trzeciej Rzeszy. Aby uniknąć takiego scenariusza Führer potrzebował sojusznika, który umożliwiłby mu konfrontację militarną z Francją, następnie zawarcie sojuszu z Wielką Brytanią, po czym podbój Związku Sowieckiego.

Minister Spraw Zagranicznych Józef Beck wracając z Monte Carlo, gdzie przywitał Nowy Rok, zatrzymał się w Bawarii, by 5 stycznia w Berchtesgaden spotkać się z Adolfem Hitlerem. Führer zapewniał Becka, że w interesie Niemiec jest istnienie silnej Polski, ponieważ dzięki temu wydatki wojskowe - zamiast na utrzymywanie dywizji na wschodniej granicy – można przeznaczyć na inne cele. Według niego do rozstrzygnięcia pozostały tylko dwie kwestie: przyłączenie Gdańska do Rzeszy i korytarz łączący Rzeszę z Prusami Wschodnimi. Dostęp do morza miał zostać Polsce zapewniony nie na zasadzie deklaracji czy podpisanych umów, tylko poprzez fakt, że gospodarczo Gdańsk był od Polski uzależniony. Także korytarz nie mógłby odciąć Polskę od morza, ponieważ spowodowałoby to napięcie, które mogłoby doprowadzić do wybuchu, czyli nie byłoby w interesie Niemiec. Beck odpowiedział, że zgoda polskiego rządu na niemieckie żądania mogłaby wywołać niepokoje społeczne w Polsce, których minister spraw zagranicznych obawiał się bardziej niż ugrupowań opozycyjnych. Następnego dnia w Monachium doszło do spotkania ministrów spraw zagranicznych Niemiec i Polski. Ribbentrop, tak samo jak Hitler, podkreślał że interesy polskie w Gdańsku pozostaną nienaruszone, a w zamian za zgodę na wybudowanie eksterytorialnej autostrady i linii kolejowej na terenie Polski, Rzeczpospolita uzyska uznanie swoich granic. Poza tym Polska miała uzyskać wolną rękę na Ukrainie, która zostałaby sferą wpływów rządu w Warszawie. Wymagałoby to zdecydowanej antyrosyjskiej postawy, co uniemożliwiałoby utrzymanie dobrosąsiedzkich stosunków ze Związkiem Sowieckim. Ribbentrop zapytał Becka, czy Polska nadal utrzymuje wschodnie aspiracje marszałka Piłsudskiego, na co Beck odpowiedział, że Polacy już raz byli w Kijowie i o tym nie zapomnieli.

Mówiąc Hitlerowi o obawach związanych z nastrojami społecznymi w Polsce, Beck mógł sprowokować Führera do wywierania większej presji, ponieważ dowodziło to tego, że polski rząd nie kontroluje w pełni sytuacji we własnym kraju. Jednak rozmowy w których brał udział polski minister spraw zagranicznych w Berchtesgaden i Monachium na początku stycznia 1939 roku nie przełamały impasu, w którym znajdowały się stosunki dyplomatyczne obu państw. Podczas narady do której miało dojść – jeśli wierzyć wspomnieniom Becka - 8 stycznia na Zamku Królewskim z udziałem prezydenta Mościckiego, marszałka Rydza-Śmigłego, premiera Składkowskiego i ministra finansów Kwiatkowskiego, przywódcy państwa polskiego doszli do wniosku, że niemieckie żądania stanowią zagrożenie dla niepodległości Rzeczypospolitej i należy stanowczo je odrzucić. Być może wpływ na ich postawę miało przekonanie o sile polskiej armii, która liczyła 30 dywizji piechoty i 39 pułków kawalerii sformowanych w 11 samodzielnych brygadach. W rzeczywistości wojsko polskie pozbawione było nie tylko nowoczesnego lotnictwa i sił pancernych, ale także artylerii przeznaczonej do ich zwalczania. Pomimo wydawania większości dochodów państwa na obronność, nie udało się zmodernizować armii, z uwagi na to, że główną pozycję po stronie wydatków stanowiły te związane z codziennym jej funkcjonowaniem. Według planu sześcioletniego modernizacja miała nastąpić, ale dopiero pod koniec przewidywanego okresu, co w praktyce nie zostało osiągnięte, ze względu na wybuch wojny.

Minął rok. Państwo polskie już nie istniało, podzielone pomiędzy Trzecią Rzeszę i Związek Sowiecki. Niemcy były w stanie wojny z Francją i Wielką Brytanią. Sowieci próbowali podbić Finlandię. Włosi czekali na dalszy rozwój wypadków. Nie było pewne czy Hitler może uważać Mussoliniego za swojego sojusznika, ponieważ z doniesień agencji wywiadowczej FA wynikało, że minister spraw zagranicznych Włoch Galeazzo Ciano poinformował belgijskiego ambasadora w Rzymie o niemieckich planach inwazji na Belgię. FA odczytywało wiadomości przekazywane z włoskiej ambasady w Berlinie do Rzymu, tak więc Niemcy wiedzieli, że źródłem tej informacji był attache wojskowy generał Marras. Hitler zaproponował, aby podjąć akcję dezinformacyjną na temat jego nowych planów związanych z inwazją w Europie zachodniej i żeby Marras był jednym z tych, do którego te fałszywe informacje miałyby docierać.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura