Dziś, gdy konflikt na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskaluje, naturalnie powraca pytanie, czy świat stoi u progu kolejnego kryzysu energetycznego. Region Zatoki Perskiej odpowiada za około jedną trzecią globalnego eksportu ropy, a każda oznaka destabilizacji natychmiast podnosi ceny surowców energetycznych. Już teraz notowania ropy Brent i WTI wyraźnie rosną, a rynki reagują nerwowo na informacje o wszelkich zakłóceniach transportu w Cieśninie Ormuz – jednym z najważniejszych szlaków energetycznych świata.
Jednocześnie sytuacja w 2026 roku różni się zasadniczo od tej sprzed czterech lat. Przykładowo Europa w dużej mierze zdywersyfikowała dostawy surowców energetycznych, rozbudowała infrastrukturę LNG i zwiększyła poziom magazynowania gazu. System energetyczny jest dziś bardziej odporny na szoki podażowe, choć wciąż wrażliwy pozostaje na gwałtowne wzrosty cen. Dlatego warto przyjrzeć się bliżej, czy obecne napięcia mogą przerodzić się w kryzys porównywalny z tym z 2022 roku – czy też świat wyciągnął lekcje i jest lepiej przygotowany na kolejne turbulencje.
Cieśnina Ormuz – wąskie gardło światowej energetyki
Cieśnina Ormuz jest jednym z najważniejszych punktów strategicznych na świecie, ponieważ stanowi wąskie gardło, przez które przepływa ogromna część globalnych dostaw ropy i gazu. To właśnie ta koncentracja kluczowych surowców sprawia, że każdy kryzys w jej okolicach natychmiast odbija się na światowej gospodarce.

Źródło: Twitter (X)
Cieśnina łączy Zatokę Perską z Oceanem Indyjskim, umożliwiając eksport ropy i gazu z takich państw jak Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt, Katar czy Zjednoczone Emiraty Arabskie. W najwęższym miejscu ma zaledwie 33 km szerokości. Na tak krótkim odcinku trudno jest zadbać o skuteczną obronę przeciwlotniczą, a zatem w praktyce wystarczy jeden pocisk, aby wprowadzić spore zamieszanie na:
Rynku ropy
Przez Cieśninę Ormuz przepływa ok. 20% globalnego handlu tym surowcem.
Rynku gazu
Przez Cieśninę Ormuz przepływa ok. 20-25 % światowego handlu LNG (głównie z Kataru).
Przed wybuchem wojny na Ukrainie w 2022 roku, Rosja dostarczała około 45% całego importowanego gazu do Unii Europejskiej. W przypadku ropy udział Rosji był nieco mniejszy, ale nadal bardzo wysoki. W latach poprzedzających wojnę, Rosja dostarczała ok. 25-30% ropy zużywanej w Unii Europejskiej.
Po odcięciu rosyjskiej ropy w 2022 roku, Europa zwiększyła import tego surowca z Bliskiego Wschodu (Arabia Saudyjska, Irak, ZEA, Kuwejt). Obecnie około 15–25% ropy importowanej przez Europę pochodzi z regionu Zatoki Perskiej. Zdecydowana większość tej ropy musi przepłynąć przez Ormuz. Jest to spora zależność, ale Europa ma też innych dostawców: Norwegia, USA, Afryka Zachodnia, czy Brazylia. Norwegia oraz Stany łącznie odpowiadają za ok. 30% ropy importowanej do Unii Europejskiej, a więc mniej więcej za tyle, za ile Rosja odpowiadała przed 2022 rokiem.
A co z gazem? Po ograniczeniu dostaw z Rosji, Unia Europejska zwiększyła import LNG, w tym z Kataru. Jednak głównym dostawcą LNG dla Europy stały się Stany Zjednoczone z udziałem ok. 55%. Katar ma udział istotny, ale nie dominujący (ok. 10-14%). Reszta importu LNG pochodzi z wielu mniejszych źródeł (np. Algierii, Norwegii czy innych krajów)
Zatem obecnie zależność od Bliskiego Wschodu w kwestii importu ropy i gazu do UE jest znacznie niższa niż zależność od Rosji przed 2022 rokiem.
To jednak nie oznacza, że rynek europejski jest całkowicie odporny na to, co dzieje się w Zatoce Perskiej. A dzieje się dużo (np. ostrzelanie tankowca u wybrzeża Omanu) i już ma to i będzie mieć przełożenie na ceny ropy i gazu.
Przykładowo, właśnie obserwujemy wzrost cen gazu w Europie o ok. 40% w skali jednego dnia (2.03.2026)

Źródło: https://tradingeconomics.com/commodities
Trzeba też podkreślić, że choć Ormuz kojarzy się głównie z ropą i LNG, to jest to kluczowa arteria handlowa także w przypadku wielu innych surowców. Przepływają przez nią tworzywa sztuczne, etylen, propylen czy choćby nawozy (mocznik, amoniak). Zakłócenia w Ormuz mogą zatem skutkować też wzrostem cen plastiku, opakowań, części samochodowych, nawozów itd. ZEA i Bahrajn należą do dużych eksporterów aluminium (energochłonna produkcja oparta na tanim gazie). Z kolei przez porty w Dubaju (Jebel Ali), Katarze czy Arabii Saudyjskiej przechodzi elektronika czy maszyny.
Zapasy ropy i gazu
Kolejnym ważnym wątkiem, który należy koniecznie omówić w kontekście potencjalnego kryzysu energetycznego jest kwestia zapasów surowców energetycznych.
W 2022 roku Europa realnie stanęła przed ryzykiem braku gazu. Magazyny były nisko zapełnione (w wielu krajach poniżej 75%), a alternatywne kierunki dostaw nie były gotowe. System był uzależniony od jednego dominującego dostawcy – Rosji.
Dziś sytuacja wygląda inaczej. Magazyny gazu w UE są wypełnione na znacznie wyższych poziomach niż przed zimą 2022 roku. Po doświadczeniach z tamtego okresu UE wprowadziła prawnie wiążący obowiązek napełniania magazynów gazu do co najmniej 90% przed sezonem zimowym. Parlament Europejski potwierdził przedłużenie tego obowiązku do 2027 r.
Co więcej, infrastruktura LNG została rozbudowana (pływające terminale w Niemczech, Holandii, Polsce).
Niemcy przed 2022 r. nie miały ani jednego terminala LNG. Po odcięciu rosyjskiego gazu rząd uruchomił program budowy infrastruktury LNG „w trybie awaryjnym”. Dodatkowo Komisja Europejska zatwierdziła 4,06 mld euro wsparcia dla niemieckich terminali pływających, podkreślając ich znaczenie dla bezpieczeństwa energetycznego UE.
Holandia, będąca jednym z największych importerów LNG w UE, znacząco zwiększyła swoje możliwości regazyfikacyjne (zamiana LNG, czyli skroplonego gazu ziemnego z powrotem na gaz) po 2022 r. Holandia pełni też rolę hubu re-eksportowego, wysyłając LNG dalej do innych krajów UE.
Polska już przed 2022 r. miała terminal LNG w Świnoujściu, ale po wybuchu kryzysu energetycznego zwiększono jego przepustowość. Ponadto przyspieszono prace nad pływającym terminalem FSRU w Gdańsku, który ma stać się jednym z największych tego typu obiektów w Europie. Terminal FSRU w Gdańsku ma zostać uruchomiony na przełomie 2027 i 2028 roku.
Pływające terminale LNG (FSRU) stały się kluczowe, ponieważ:
- można je uruchomić w kilka miesięcy,
- nie wymagają wieloletniej budowy jak terminale lądowe,
- umożliwiają elastyczne zarządzanie dostawami.
Rozwój infrastruktury LNG był jednym z najważniejszych elementów uniezależniania się od rosyjskiego gazu po 2022 r, dzięki czemu dziś Unia może mówić o znacznie większej niezależności energetycznej.
Warto też podkreślić, że dużą rolę dla zwiększenia niezależności energetycznej odegrały inwestycje w Odnawialne Źródła Energii (OZE). UE traktuje fotowoltaikę jako jeden z filarów bezpieczeństwa energetycznego. Parlament Europejski podkreśla, że energia słoneczna jest dziś najszybciej rosnącym źródłem energii w Europie i kluczowym elementem strategii mającej zmniejszyć zależność od importu paliw kopalnych.
Czytaj dalej: Independent Trader - niezależny portal finansowy
Źródło: Independent Trader
Autor: Konrad Pietruszka


Komentarze
Pokaż komentarze