Cieśnina Ormuz, wojna i cena ropy
Zacznijmy od sytuacji wokół Cieśniny Ormuz i wojny pomiędzy Izraelem a Iranem, bo zrozumienie tego tematu jest kluczowe dla oceny, co może dziać się dalej na rynkach finansowych.
Od przepustowości Cieśniny Ormuz zależy cena ropy. Od ceny ropy zależy inflacja. Od inflacji zależy polityka stóp procentowych. A od stóp procentowych zależy praktycznie cały rynek finansowy.
Ta wojna nie zaczęła się przez Stany Zjednoczone ani przez Iran. Zaczęła się przez Izrael. W pierwszej kolejności Izrael zbombardował szkoły i szpitale w Iranie, żeby sprowokować Iran do odpowiedzi. Iran odpowiedział, a następnie do wojny dołączyły Stany Zjednoczone.
Problem polega na tym, że Trump najchętniej wyszedłby z tego konfliktu jak najszybciej. W listopadzie są wybory połówkowe, a zakończenie wojny jest mu potrzebne do zwiększenia poparcia jego partii. Z drugiej strony Izrael robi wszystko, żeby ten konflikt trwał dalej. Mamy więc prawdziwy zgrzyt interesów: Stany Zjednoczone próbują z wojny wyjść, a Izrael stara się ją kontynuować.

Ostatnio pojawiła się nawet informacja o 300 miliardach dolarów w postaci inwestycji w Iranie. Oczywiście, moim zdaniem, ani dolar z tego realnie nie trafi tam w taki sposób, jak jest to oficjalnie przedstawiane. Bardziej wygląda to na próbę zakulisowego zapłacenia Iranowi ogromnych pieniędzy pod pretekstem inwestycji, żeby konflikt został zakończony.
Dlaczego ropa może znowu drożeć?
Ropa ostatnio mocno spadła. Z poziomów 114–115 dolarów zeszliśmy w okolice 80, a chwilę później nawet 70 dolarów. Moim zdaniem cena ropy nie utrzyma się jednak długo na tych poziomach.

Po pierwsze, Izrael będzie próbował podsycać konflikt na Bliskim Wschodzie tak długo, jak długo nie poniesie bardzo poważnych konsekwencji. Po drugie, nawet gdyby jakimś cudem doszło do zakończenia wojny, samo otwarcie Cieśniny Ormuz nie oznacza, że sytuacja na rynku ropy wróci natychmiast do normy.
Mamy zniszczoną infrastrukturę. Skoro mówi się o 300 miliardach dolarów tylko po jednej stronie, to wyobraźmy sobie, o jakiej skali zniszczeń rozmawiamy. Jeśli doliczyć drugą stronę konfliktu i kraje sojusznicze Stanów Zjednoczonych, może się okazać, że potrzeba nawet około biliona dolarów, żeby odbudować infrastrukturę zniszczoną w trakcie wojny.
Nawet jeżeli jedno wąskie gardło zostanie usunięte, pojawiają się kolejne. Część krajów Zatoki Perskiej zwiększała rezerwy ropy, bo nie mogła jej eksportować. Ale te rezerwy nie trafią od razu na rynek. Potrzebne są tankowce, drożne cieśniny, porty, rozładunek, a później jeszcze rafinerie. To, że ropa została wydobyta, nie znaczy, że można ją od razu zatankować do samochodu.
W wielu krajach zapasy ropy są na minimalnych poziomach. Dlatego może dojść do sytuacji, w której będziemy mieli dwie różne ceny ropy. Jedna cena będzie widoczna na kontraktach terminowych, a druga – znacznie wyższa – pojawi się tam, gdzie ropa fizycznie będzie potrzebna tu i teraz.
Podobna sytuacja miała już miejsce w jednym z krajów azjatyckich, prawdopodobnie w Tajlandii, gdzie cena ropy chwilowo doszła w okolice 300 dolarów, mimo że na kontraktach terminowych wahała się w okolicy 130-140 dolarów.
Ropa to dopiero początek problemu
Droga ropa oznacza wyższą inflację. Tutaj korelacja jest brutalna. Ale ropa to jeszcze nie wszystko.
Największym problemem związanym z zamknięciem Cieśniny Ormuz jest produkcja żywności. Współcześnie jest ona niesamowicie uzależniona od syntetycznych nawozów. Blokada cieśniny najmocniej dotknęła mocznik, siarkę i amoniak – w skali od 30 do 50%.

To oznacza, że nie ma wystarczającej ilości nawozów lub są dużo droższe. Część rolników ich po prostu nie zastosuje. Jeżeli nie zastosuje nawozów, plony w kolejnych tygodniach i miesiącach będą niższe. Moim zdaniem za trzy do pięciu miesięcy zobaczymy naprawdę wysokie ceny żywności.
Zamknięta Cieśnina Ormuz to również problem dla półprzewodników. Około 30% helu przepływało właśnie przez ten szlak, a hel jest potrzebny do ich produkcji. Problemy wynikające z agresji Izraela na Iran dotykają więc praktycznie całego globalnego łańcucha dostaw – od ropy, przez żywność, aż po technologie.
I to wszystko bezpośrednio przekłada się na nasze portfele: wyższe raty kredytowe, wyższe rachunki za energię, wyższą inflację i wyższe ceny żywności.
Czytaj dalej: Chciwość nie zna granic – Trader21
Autor: Trader21


Komentarze
Pokaż komentarze