27 obserwujących
355 notek
314k odsłon
  4528   0

Eliminacja gotówki – część większego planu?

Od ponad 10 lat na świecie trwa wojna z gotówką. Według rządowej propagandy, chodzi o przeciwdziałanie praniu brudnych pieniędzy czy finansowaniu terroryzmu. Tymczasem, w największy skandal dotyczący prania brudnych pieniędzy dla meksykańskich karteli narkotykowych zamieszany był finansowy gigant HSBC, a cała ta sprawa została zamieciona pod dywan. Bank się do niczego formalnie nie przyznał. Zapłacił jednak sporą karę. Najważniejszy jest jednak fakt, że żaden z pracowników nie skończył na sali sądowej, o więzieniu nie wspominając.

Czy zatem eliminacja gotówki rzeczywiście ma uderzyć w przestępców? Oczywiście, że nie. Faktyczne cele tego działania są dwa:

Pierwszym – jest dalsze zwiększanie kontroli nad obywatelem, o czym pisałem przed rokiem w artykule „Atak na gotówkę = większa władza państwa i banków”.

Drugim celem – wydaje się być kontrolowana redukcja globalnego zadłużenia, w taki sposób, aby większość obywateli nie zorientowała się, że jest okradanych podatkiem inflacyjnym.

W skali globalnej dług całkowity przyrastał nam od lat siedemdziesiątych. Prawdziwego przyśpieszenia doznaliśmy jednak w 2001 roku, kiedy to na świecie zapanowała moda na teorię Keynesistów, wg. której w obliczu kryzysu rządy powinny zwiększyć wydatki, aby pobudzić gospodarkę. Skąd wziąć pieniądze na prace publiczne, skoro budżet świeci pustkami? Oczywiście, powinniśmy zwiększyć zadłużenie.

Łatwo dostępny kredyt oraz niskie stopy procentowe sprawiły, że rządy, korporacje oraz obywatele zwiększali zadłużenie dużo szybciej niż rosła gospodarka. Ostatecznie, doszliśmy do sytuacji, w której łączna wartość długu całkowitego (dług rządowy, korporacji oraz zadłużenie osobiste) sięgnęło 245% w relacji do PKB. Jest to absolutny rekord. Co więcej: to przyrost długu wspierał w dużej części wzrost gospodarczy na przestrzeni ostatnich 15 lat.

Obecnie jednak doszliśmy do takiego stanu, przy którym gospodarka nie może rozwijać się dalszym zwiększaniem zadłużenia. Przyrost długu nie generuje już bowiem wzrostu gospodarczego, gdyż skala zadłużenia i koszty z tym związane, tłumią jakikolwiek wzrost.

Instytucje, które kontrolują system monetarny, zdają sobie sprawę, że nie ma innego wyjścia niż redukcja długu.

Eliminacja gotówki – część większego planu?

Długi od wieków były redukowane na dwa sposoby:

a) Bezpośrednie bankructwo. (To jest wyjątkowo niepopularne, gdyż niezadowolonych ludzi ciężko jest kontrolować).

b) Wyjście z długu metodą inflacyjną (Rozwiązanie dużo bardziej destruktywne dla gospodarki, rozłożone w czasie lecz preferowane ze względu na fakt, że większość populacji nie rozumie co się dzieje i kto za to odpowiada).

Wszystko wskazuje na fakt, iż rozwiązanie drugie zostanie zastosowane na masową skalę w najbliższych latach. Banki centralne na całym świecie obniżyły już praktycznie do zera stopy procentowe. EBC zwiększył ostatnio skalę dodruku, a dodatkowo coraz więcej wskazuje na fakt, że podwyżka stóp procentowych w USA była jednorazowym wydarzeniem i znacznie wzrosły szanse na obniżkę stóp oraz powrót do dodruku.

Praktycznie wszystkie kraje na świecie utrzymują deficyty budżetowe (rząd wydaje więcej niż zbiera z podatków). Różnicę w większości przypadków pokrywamy dodrukiem waluty.

Eliminacja gotówki – część większego planu?

Źródło: opracowanie własne.

Mamy zatem zerowe stopy procentowe. W przypadku UE, Szwajcarii, Danii, Szwecji oraz Japonii, stopy mają nawet wartości ujemne. Deficyty budżetowe finansujemy pośrednio dodrukiem. Banki centralne otwarcie mówią o konieczności wywołania inflacji. Jest to prawie idealne otoczenie, zmierzające do wywołania inflacji. Celowo napisałem „prawie” gdyż w mojej ocenie centralni planiści rodem z USSR posuną się o dwa kroki dalej.


Skala dodruku przyśpieszy na sile.

Obecnie, banki centralne są największym graczem na rynku obligacji. Wszystkie pieniądze z dodruku nie przedostają się jednak do rzeczywistej gospodarki. Część dodruku trafia do funduszy inwestycyjnych, które pozbywają się obligacji rządowych po sztucznie zawyżonych cenach. Na rynek trafia jednak waluta, którą finansujemy deficyt budżetowy, a w przypadku 10 największych gospodarek, waha się on od 0,5% do 10,3% PKB. Wyjątkiem są Niemcy, które w 2015 roku zanotowały nadwyżkę budżetową. W bieżącym roku jednak, efekt napływu emigrantów okaże się druzgocący dla Niemiec.

3- czy 4-procentowy dodruk, to jednak za mało, aby rozpętać dwucyfrową inflację. Żeby „pobudzić” gospodarkę, rządy najprawdopodobniej zaproponują kolejne programy stymulacyjne oraz obniżkę podatków, co doprowadzi do eksplozji deficytu. Ten oczywiście będzie sfinansowany dodrukiem, którego tempo będzie przyśpieszać, a wraz z nim inflacja.

Co bardziej pomysłowi politycy zamiast redukcji podatków mogą zaproponować bezpośrednie rozdawanie pieniędzy, o czym zresztą już się wspomina. Nieoficjalnie mówi się, że jeżeli działania EBC nie przełożą się na wzrost inflacji, to bank centralny może jednorazowo rozdać obywatelom po 1300 EUR. W pewnym momencie, mniej lub bardziej szalone pomysły banków centralnych, przełożą się na wysoką inflację.

Lubię to! Skomentuj25 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale