Instytut Wolności
Bezpieczna Przyszłość dla Polski
8 obserwujących
227 notek
153k odsłony
226 odsłon

Sukces niemieckich Zielonych. Ich ambicje sięgają posady kanclerza.

Bündnis 90Die Grünen Nordrhein-Westfalen CC BY-SA 2.0 (2)
Bündnis 90Die Grünen Nordrhein-Westfalen CC BY-SA 2.0 (2)
Wykop Skomentuj4

Ogromny wzrost poparcia dla Zielonych odnotowany w niemieckich wyborach do Parlamentu Europejskiego (20,5% oddanych głosów), wywindował tę partię na drugą pozycję w rankingu krajowych sił politycznych.Zieloni czują się coraz pewniej – a poparcie ich elektoratu jest wypadkową dwóch czynników: po pierwsze autentycznego zaniepokojenia Niemców zmianami klimatycznymi, po drugie zaś mobilizacją przeciwko rosnącej w siłę AfD  - pisze Adrian Purzycki dla Ekspresu Niemieckiego Instytutu Wolności.

Zgodnie ze sloganem Zielonych 1/5 Niemców potraktowała wybory europejskie jako głosowanie nad klimatem („Europawahl gleich Klimawahl”). Zarówno wybrany ponownie europoseł Sven Giegold, jak i współprzewodnicząca frakcji Zielonych w Bundestagu Annalena Baerbock, zgodnie powtórzyli podczas niedzielnego wieczoru wyborczego, że „to nie tylko głosy poparcia dla Zielonych – to głosy poparcia dla ochrony klimatu”, „dzień wyborów to Niedziela dla Przyszłości” (Sunday for Future – Giegold nawiązał do młodzieżowego ruchu klimatycznego Fridays for Future).

Istotnie, według badań sondażowni Infratest aż 48% ankietowanych Niemców stwierdziło przed głosowaniem, że ochrona środowiska i klimatu jest najważniejszym tematem tych wyborów europejskich. Na taki wynik zareagowali po pierwsze politycy GroKo, po drugie niemieccy menedżerowie branży przemysłowej i energetycznej, po trzecie wreszcie analitycy polityczni. Ci ostatni coraz częściej spekulują, że wzrost poparcia Zielonych to trwały trend, który się utrzyma – a wówczas ambicje polityków tej partii z pewnością będą sięgać urzędu kanclerskiego.

Na „żółtą kartkę” wyborców wobec Wielkiej Koalicji zareagowali komentarzami m.in. lider partii CSU Markus Söder: „Musimy ewidentnie silniej akcentować temat ochrony środowiska i zmian klimatu” oraz przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer wraz z szefową SPD Andreą Nahles, które zgodnie zapowiedziały, że kwestia ochrony środowiska będzie gruntownie omówiona przez koalicjantów i możemy się spodziewać konkretnych postulatów „w przeciągu najbliższych tygodni i miesięcy”.

Tymczasem sami Zieloni podkreślają, że temat ochrony klimatu nie jest przedmiotem konkurencji partyjnej, ale autentycznej troski – szef biura politycznego partii Michael Kellner oraz lider Zielonych Robert Habeck przyznają, że „wynik wyborów był wyraźnym sygnałem dla partii koalicyjnych, by wreszcie potraktować środowisko naturalne poważnie”, „konkurencja wszystkich w wypracowaniu jak najlepszej polityki klimatycznej, ochrony środowiska i socjalnej – jest jak najbardziej pożądana”.

Tymczasem niemiecki biznes jednocześnie z obawą i nadziejami patrzy na zdecydowany sukces Zielonych. Z jednej strony zwłaszcza przedstawiciele sektora MŚP obawiają się obciążania gospodarki nadmierną regulacją w obronie środowiska. Krytycznie na temat polityki partii wypowiedział się m.in. Ludwig Veltmann, dyrektor generalny niemieckiego Związku Średnich Przedsiębiorstw (Der Mittelstandsverbund – ZGV, SME Groups Germany): „W przeszłości Zieloni wielokrotnie wprowadzali ograniczenia i zakazy, nie oferując w zamian żadnych zachęt czy wsparcia”.

Przedsiębiorcy podnoszą, że ideologiczne zacięcie ekologów to ostatnia rzecz jakiej potrzebuje niemiecki przemysł. Bertram Kandziora, szef koncernu Stihl radzi: „Musimy chronić klimat – to oczywiste, ale działajmy rozsądnie. Zielona polityka powinna być przemyślana, a jej rozwiązania neutralne technologicznie. Niebezpiecznie jest na przykład potępiać i ograniczać użycie oleju napędowego i silników Diesla jako takich, z drugiej zaś strony nawet produkcja ogniw i akumulatorów elektrycznych – nie jest neutralna ekologicznie”. Jednocześnie Kandziora podkreśla: „Mieliśmy dobre doświadczenia ze współpracy z Zielonymi w Badenii-Wirtembergii – premier landu Winfried Kretschmann jest bardzo pragmatyczny. Trzeba rozeznać co jest dobre i dla klimatu i dla gospodarki”.

Członkini Federacji Niemieckich Inżynierów Produkcji Maszynowej VDMA (Verband Deutscher Maschinen- und Anlagenbau), Naemi Denz podkreśla: „Mimo całej miłości do środowiska musimy zwracać uwagę na proporcjonalność. Wydawanie ogromnych pieniędzy na każdą kilowatogodzinę w imię ochrony klimatu to nie jest właściwa droga”.

Jednocześnie zwolennikami polityki Zielonych ze względu na potencjał inwestycyjny są przedstawiciele przemysłu elektrycznego. Klaus Mittelback z Centralnego Związku Przemysłu i Techniki Elektrycznej ZVEI (Zentralverband Elektrotechnik- und Elektronikindustrie), wspiera starania mające na celu wypełnienie przez Niemcy postanowień paryskiego porozumienia klimatycznego z grudnia 2015 r. Najlepszym przykładem zmiany podejścia branży energetycznej do zielonej polityki jest koncern RWE AG: jego obecny dyrektor generalny Rolf Martin Schmitz zapowiedział, że 2019 będzie rokiem „otwarcia nowego rozdziału w historii spółki w zakresie produkcji energii opartej na źródłach odnawialnych: energii wiatrowej, wodnej i słonecznej”. To z kolei kontrastuje wyraźnie z deklaracjami poprzedniego prezesa RWE Jürgena Großmanna, który na konferencji w Berlinie w 2012 r. porównał produkcję energii słonecznej w RFN do… uprawy ananasów na Alasce. Jak widać Niemcy konsekwentnie idą w kierunku zieleni – tak politycznie jak i ekonomicznie…

Czytaj cały 22. Ekspres Niemiecki - opis kluczowych wydarzeń zza Odry: https://instytutwolnosci.pl/ekspresniemiecki22/

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka