Pirat z Nibylandii Pirat z Nibylandii
97
BLOG

O irlandzkim pubie

Pirat z Nibylandii Pirat z Nibylandii Historia Obserwuj temat Obserwuj notkę 0

Wlaściciel pubu był ważną osobą w lokalnej społeczności. Czasami bardziej dostępny niż miejscowy ksiądz.  Pisał i odczytywał listy osobom niepiśmiennym. Zarówno prywatne jak i oficjalne. Pożyczał pieniądze. „Dobry właściciel był jak ojciec dla społeczności”.W dzielnicach robotniczych miał bardzo wysoką pozycję. Jego zdanie było prawem. Znał swoich klientów, wiedział jak się zachowują gdy już są pijani. Jeden z właścicieli  pubu wspominał, że gdy gdy go kupił, musiał zakazać wstępu wszystkim stałym klientom. Miało to na celu wyrobienie nowej jakości lokalu. W innym wypadku, klienci, którzy otrzymali zakaz wstępu do pubu z powodu wszczętej bójki ze zdziwieniem odkryli, że po zmianie właściciela również nie są tam mile widziani. Poprzedni właściciel zostawił odpowiednią notatkę dla swojego następcy.
Dobry był też ich status finansowy. Stać ich było na zapewnienie wykształcenia swoim dzieciom i życie na dosyć wysokim poziomie.

Każdy pub miał swoich stałych klientów: „Stali klienci w moim pubie to około 85%. Były tu trzy, może nawet cztery pokolenia klientów”Nowo przybywający musieli zostać zaakceptowani przez pozostałych a każdy mężczyzna musiał mieć „swój” pub. „Znalazłeś sobie pub i byłeś już jak mebel, byłeś uwięziony w swoim pubie”. Regularni klienci tworzyli atmosferę pubu, wszyscy się znali, byli jego elitą. Część z nich wpadała tam regularnie, o tej samej porze. Doświadczony właściciel wiedział kogo i kiedy się spodziewać. „Przychodziłem dwa razy dziennie, czternaście razy w tygodniu. Uczciwie można powiedzieć, że spędziłem tam dużą część życia. Czasami było nas tam kilkunastu, dyskutowaliśmy o swoich problemach”. Stali klienci znali swoje słabości, silne strony i akceptowali je. Nie było mowy żeby mieć jakąś tajemnicę. Wiedziano o wszystkich problemach. Byliśmy sąsiadami, bliskimi, dorastaliśmy obok siebie i wiedzieliśmy o sobie wszystko. Tak jakbyśmy mieszkali razem, żadnych sekretów. Nie udawało się nic ukryć, nawet jeżeli się starałeś.

W skład personelu zwykle wchodziła osoba sprzątająca, terminator(ale nie TEN terminator, tylko uczeń) i baramani. Najgorszą robotę miał oczywiście ten(lub ci) od sprzątania; opróżnianie spluwaczek, zmywanie wymiocin, sprzątanie toalet i tym podobne uroki dnia codziennego...
 

zapraszam

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Kultura