Wojna PO-PiS zrobiła z polskiej polityki szambo, w którym wypominanie komuś kim byli (lub rzekomo byli - nie ma to żadnego znaczenia) jego rodzice jest jedną z metod walki. W przypadku PiS takie metody nazywam sowieckim typem antykomunizmu.
Nie wiem czy zaczęło się od "dziadka z Wehrmachtu", wiem że robili to jedni i drudzy. W "Gazecie Wyborczej" zupełnie niespodziewanie objawił się zapał lustracyjny, gdy trzeba było po chamsku wypomnieć profesorowi Sławomirowi Cenckiewiczowi kim był jego dziadek - tak, jakby miał on na to jakikolwiek wpływ.
Tacy lustratorzy zawsze będą tłumaczyć: "Może wpływu nie miał, ale warto wiedzieć kto skąd pochodzi". To dość prymitywna zasłona dymna, bo ciekawość świata i otwartość poznawcza to ostatnie cechy, jakie można przypisać inkwizytorom. Inkwizytorom z zawodu, pasji lub kompleksów.
Charakterystycznym przykładem roztaczania aury podejrzliwości wokół kogoś, tylko dlatego, że ma się inne poglądy (bądź zazdrości się jakości warsztatu) były wypowiedzi i tekst Piotra Gursztyna z "Sieci" o Piotrze Zychowiczu. Gursztyn oparł atak o... wypominanie Zychowiczowi przeszłości jego rodziców.
Człowiek, który zarabia pieniądze za tropienie domniemanych komunistów i "ruskich agentów", najpewniej pełen pretensji do losu, że "spóźnił się na komunizm" bądź też chce być gwiazdą meczu po jego zakończeniu. Był tak rewolucyjnie zaangażowany, że dostał akces do TVP za czasów Jacka Kurskiego (miłośnika takich metod). I ten człowiek popadł w spotykany niekiedy syndrom upodobnienia do tego, z kim się walczy. Sowiecki typ antykomunisty.
"Na prawicy dla wielu ludzi to ma znaczenie" - to Gursztyn o rzekomej przeszłości rodziców Zychowicza. To właśnie ten styl. Tchórzliwy (nie komunikujący się przy użyciu pierwszej osoby liczby pojedynczej), unikający wskazania, spersonifikowania podmiotu (z Marsa są ci "ludzie"?). To toksyczny sposób komunikowania się, w którym PiS się specjalizuje.
Wbrew wielu opiniom, trudno utożsamić z podobnym stylem Grzegorza Brauna (ale też wielu innych polityków używających wyrazistego języka) - ten nie atakuje personalnie, a jeśli nawet to robi to w tle jest zawsze jakaś sprawa, idea. Co więcej, mówi wprost, mówi jasno, nie roztacza atmosfery niepewności i domniemań. To wyraźna, choć dla wielu niedostrzegalna różnica.
Nie ma lepszego sposobu, by nabrać niechęci do KO niż oglądanie TVN. Nie ma lepszego sposobu, by nabrać niechęci do PiS niż oglądanie Republiki.




Komentarze
Pokaż komentarze (4)