Kibice polskich klubów piłkarskich zaprotestowali przeciwko prezydenckiemu wetu do ustawy nowelizującej Kodeks postępowania karnego. Wśród licznych komentarzy, tradycyjnie opisujących wszechświat przy pomocy kategorii zaczerpniętych z “wojny plemiennej” najwyższą formę wnikliwości stanowiły te o zwróceniu się kibiców przeciw prezydentowi Karolowi Nawrockiemu bądź te sugerujące manipulowanie kibicami przez rząd Donalda Tuska.
PATRIOTYZM I WOLNOŚCI OBYWATELSKIE
Ludziom myślącym o świecie w kategoriach bezrefleksyjnej lojalności wobec własnego środowiska trudno zrozumieć tych, którzy ponad plemiennością stawiają wartości. Polscy kibice, odkąd pamiętam (i dużo dłużej) łączyli patriotyzm z przywiązaniem do wolności obywatelskich. Jasne wyrażanie sprzeciwu wobec tych polityków, którzy ich prawa łamali nie rozróżniało barw partyjnych. Protesty kierowano wobec Donalda Tuska, który wiele lat temu zamykał stadiony – dużo dosadnych sformułowań wymierzonych było także w Zbigniewa Ziobrę, którego wybitne “zasługi” w zwiększaniu represyjności państwa mogłyby służyć za temat książki, nie zaś tekstu.
Dodajmy, że jeśli wewnętrzna sprzeczność postaw kibiców z różnych lat i stadionów istnieje, to tylko z perspektywy osoby, która za miarę spójności światopoglądowej uznają programy partii politycznych – faktycznie monopolizujący wiele lat prawą stronę sceny politycznej PiS wzmacniał państwo, tyle że kosztem obywateli. Jeśli nie będziemy patrzeć na poglądy kibiców przez pryzmat podziałów partyjnych, dostrzeżemy, iż są one po prostu konsekwentne.
Pewnie, że kibicowski światopogląd ma swoje źródło w osobistych doświadczeniach tych, którzy od lat jeżdżą na mecze – tych wszystkich sytuacjach, gdy twarzami zasłaniali “ataki wyprzedzające” służb prewencji przy użyciu gazu łzawiącego. Tyle że jednocześnie ten światopogląd jest po prostu konsekwentny. Nie da się gloryfikować tradycji Armii Krajowej i Narodowych Sił Zbrojnych, a równocześnie wspierać systemu konfidentów. Nie można odmieniać “wolności” przez wszystkie przypadki, a zarazem tworzyć złowrogiej konstrukcji, sprawiającej, iż tak naprawdę każdy może zostać zatrzymany i pozbawiony wolności, jeśli tylko miał to nieszczęście, że spotkał na swojej drodze kogoś, kto został “małym świadkiem koronnym”.
To ciekawe, że konstruktorzy “społeczeństwa obywatelskiego z nadania” nie przewidzieli, iż jego namiastka wyłoni się na stadionach piłkarskich. Bez względu na to czy ktoś się z kibicami zgadza czy nie, jedno jest pewne - wyrażają poglądy własne, przez nikogo nie narzucone.
CO ZAWETOWAŁ PREZYDENT NAWROCKI?
Nowelizacja Kodeksu postępowania karnego zawierała między innymi przepisy odbierające prokuratorowi możliwość decydowania czy wobec “małego świadka koronnego” zastosowane zostanie nadzwyczajne złagodzenie kary, możliwość wnoszenia zażalenia na postanowienie sądu uchylające areszt, a także przepis podnoszący dolną granicę kary, przy której można wnosić o areszt z roku do lat dwóch. Znosiła także prawo do korzystania z bezprawnie zdobytych dowodów.
Najogólniej rzecz ujmując, w minimalnym stopniu naprawiała system stworzony przez Zbigniewa Ziobrę. Za czasów tego ostatniego dwukrotnie wzrosła liczba stosowanych aresztów, wprowadzono horrendalnie wysokie kary za kradzieże sklepowe, dopuszczono odbywanie się rozpraw bez udziału oskarżonego, umożliwiono zatrzymanie skazanego na karę pozbawienia wolności bez uprzedniego wysłania wezwania do stawiennictwa w zakładzie karnym (panowie Wąsik i Kamiński mogą być Ziobrze wdzięczni), wreszcie – uczyniono autorytety z “małych świadków koronnych”, którzy tak bardzo chcą uniknąć więzienia, że pomagają zamknąć w nim dziesiątki innych osób.
Każdy z punktów nowelizacji wymagałby osobnego omówienia.
Prawo decydowania prokuratora o nadzwyczajnym złagodzeniu kary dla “małego świadka koronnego” utrzymuje generującą patologie sytuację, w której oskarżyciel może faktycznie nagradzać swojego współpracownika za udzielenie mu zadowalających wyjaśnień. Za przykład niech posłuży historia “małego świadka koronnego” o ksywie “Ramzes” z Poznania, przedstawiona w “Superwizjerze” TVN. “Ramzes” dopuścił się dwóch gwałtów, za które groziło mu 15 lat pozbawienia wolności. Nic dziwnego, że od więzienia wolał trzymać się z daleka. Na zarejestrowanym ukrytą kamerą nagraniu widać, jak świadek przyznaje człowiekowi, którego pomówił, że zeznawał dokładnie to co dyktował mu prokurator.
Nie mówmy tu o “wypadkach przy pracy” - to raczej praca polegająca na powodowaniu wypadków. Obie współdziałające strony - świadek i prokurator - mają olbrzymi interes w tym, by sprawy, w których występują zakończyły się skazaniem oskarżonego.
Jeśli chodzi o odebranie prokuratorowi możliwości zażalenia decyzji o uchylonym areszcie, podkreślmy jedną rzecz – obawa przed znalezieniem się w za kratami powoduje nieraz stany quasi-schizofreniczne, tj. widzenie wszędzie nieistniejących faktycznie policjantów. Sytuacja przykra, ale pewna jest lepsza od tej traumatycznej niepewności, jaka trapi osobę obawiającą się aresztowania w niedługim czasie. Poczucie bezpieczeństwa tego człowieka zostaje zdruzgotane w sposób niezwykle dotkliwy. Jakoś nie przekonało to polityków PiS, odmieniających “bezpieczeństwo” przez wszystkie przypadki.
W Polsce, w latach 2015-2022 dwukrotnie wzrosła liczba stosowanych aresztów, mimo iż liczba przestępstw spadła. Sędziowie niejako “z automatu” akceptują prokuratorskie wnioski o zastosowanie izolacyjnego środka zapobiegawczego – przy czym polski wymiar sprawiedliwości przypomina Duży Lotek, gdyż niektórzy sędziowie zatwierdzają te wnioski w 90% przypadków, zaś inni w 5% sytuacji. Dodajmy, że dużo częściej zażalenia adwokackie przyjmowane są, gdy dotyczą zastosowania aresztu niż wtedy, gdy podważają jego przedłużenie, czyli faktycznie wtedy, gdy sytuacja staje się precedensowa, bowiem człowiek kolejne miesiące przebywa pozbawiony wolności, nie mając orzeczonego wyroku (dane zaczerpnąłem z raportu organizacji “Court Watch Poland”).
SYSTEM ZIOBRY: KONTYNUACJA CZY ZMIANA?
Myślenie Ziobry jest miarodajne dla dotychczasowego podejścia politycznego środowiska prezydenta do wymiaru sprawiedliwości. Karol Nawrocki mógł odciąć się od tego niechlubnego dziedzictwa, zwracając w stronę wolności obywatelskich, akcentowanych choćby przez część Konfederacji. Wybrał inaczej.
Co ciekawe, o ile politycy Konfederacji – w trakcie głosowania nad odrzuceniem weta – wstrzymali się od głosu, o tyle posłowie Konfederacji Korony Polskiej, której lider Grzegorz Braun zadeklarował wsparcie dla kibiców zagłosowali tak, jak PiS. Zagłosowali tak w sytuacji, która stwarzała możliwość niezwykle jasnego opowiedzenia się: za wolnością lub za represyjnością systemu i wygodą organów ścigania oraz prokuratorów.
Podkreślmy istotną kwestię - Ziobrze i jemu podobnym “reformatorom” nie chodzi o żadną sprawiedliwość czy zmiany w prawie w duchu konserwatywnych wartości. Jeśli taka argumentacja się pojawia, jest to jedynie racjonalizacja czy też ideologiczna nadbudowa do ich interesów, a niekiedy i mściwości.
Ziobro dbał o przychylność formacji mundurowych, stąd ograniczanie praw osób pozbawianych wolności było mu zwyczajnie na rękę. Istotą tego co robił Ziobro jest zwiększanie wygody organów ścigania i prokuratorów - a przecież wiadomo, że najwygodniej jest im zamykać za kratami. Konserwatywne zmiany w prawie nie polegają na faktycznym znoszeniu prawa do obrony, bo żadne zmiany na tym polegać nie powinny
Warto zadać sobie pytanie o to kiedy politycy PiS z furią oponowali przeciwko ingerencji instytucji europejskich w polski porządek. Gdy trzeba było dbać o interesy rolników, stratnych na Zielonym Ładzie? Przecież komisarz Janusz Wojciechowski chwalił Zielony Ład jako “program PiS”. To może, gdy trzeba było zatroszczyć się o kierowców starszych samochodów, dyskryminowanych przez wprowadzanie Stref Czystego Transportu? Nie, absolutnie nie. Politycy PiS protestowali przeciwko europejskiej ingerencji, protestowali z całą mocą, charakterystyczną dla osoby walczącej o własne interesy w jednej sytuacji – gdy zagrożony był ich własny folwark, czyli wymiar sprawiedliwości.
TŁUMACZĄC NIEWYTŁUMACZALNE
Powiedzmy jasno - każda władza woli mieć do dyspozycji system bardziej represyjny, gdyż po prostu łatwiej jej wtedy działać. Respektowanie praw obywatelskich - często celowo mylonych z tzw. wolnościami obyczajowymi – ogranicza arbitralność rządzących.
Liberalizacja przepisów prawa zwyczajnie się im nie opłaca, także z powodu skutków wyborczych. Nawet ci, którzy z jakiegoś powodu kiedyś znajdą się w zakładzie karnym skłonni są postrzegać samych siebie jako obywateli, którzy woleliby być “chronieni przed przestępcami”. Nie brzmią wiarygodnie tezy polityków o “sprzyjaniu przestępcom” przez swoich przeciwników - na jeden głos przestępcy przypada kilkadziesiąt głosów obywateli, oburzonych liberalizacją. Więźniowie nie tyle popierają Koalicję Obywatelską - więźniowie uważają, że nie ma nic gorszego niż PiS zarządzający wymiarem sprawiedliwości. I mają powody tak uważać.
Ludzie związani z Pałacem Prezydenckim formułowali kilka argumentów, broniących weta. Niestety, stanowiły one mieszankę populizmu, braku wnikliwości i sloganów.
Zawsze, gdy rządzący odbierają nam wolność, mówią o “bezpieczeństwie”. Ufni w siłę haseł i sloganów często nie wykonują wysiłku, by doprecyzować o jakie bezpieczeństwo właściwie chodzi. Czy to bezpieczeństwo matek, patrzących jak ich synowie zatrzymywani są przez oddział antyterrorystów po tym, jak “mały świadek koronny” przypomniał sobie po 15 latach, że ktoś kogo nigdy nie widział handlował narkotykami? Przedstawianie konkretnych sytuacji, faktycznych skutków istniejących przepisów dla życia bardzo wielu osób jest najlepszym antidotum na ogólnikowe narracje kryjące represyjny system.
Wzorcowy dla ordynarnego populizmu był argument o tym, że nowelizacja “chroni pedofili”. Chodzi o to, że artykuł 200 Kodeksu karnego ma dolną granicę grożącej kary na poziomie 2 lat. Nie wiadomo dlaczego Pałac Prezydencki nie zaproponował wobec tego zmiany artykułu 200 Kk (pomińmy już fakt, że nie jest to główny artykuł, w oparciu o który formułowane są zarzuty o pedofilię). Nie wiadomo też czemu tej zmiany nie dokonał Zbigniew Ziobro. Albo i wiadomo – bo zajęty był tropieniem złodziei sklepowych.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)