Jacek Tomczak Jacek Tomczak
6
BLOG

Poranek szambonurków, czyli POPiS u Rymanowskiego

Jacek Tomczak Jacek Tomczak Polityka Obserwuj notkę 0
“Potężna awantura w studio” - trudno wymyśleć dziś lepszy towar eksportowy w tym bagnie nihilistów, zradykalizowanych nie pomimo braku merytorycznych argumentów, lecz właśnie z powodu tego braku.

“Śniadanie Rymanowskiego” w Polsat News, 22 marca 2026 roku. Każdy bukmacher zaproponowałby najniższy możliwy kurs za wytypowanie tego co miało tam miejsce – no, może trochę wyższy, bo w tle zabrakło tym razem zarzutów o “powtarzanie propagandy Kremla”. Ponad połowę programu zajęła kłótnia Bartosza Arłukowicza z KO z Radosławem Foglem z PiS oraz Zbigniewem Boguckim z Kancelarii Prezydenta. Oczywiście, kłótnia w rytmie “kto jest winny”, pełna wypominania i personalnych przytyków. Jeśli ktoś, oglądając to nie czuł zażenowania to jedynie dlatego, że zażenowanie mu spowszedniało. 

“O waszej partii piszą: pedofilia obywatelska” - tak rzekł poseł Fogiel, jakby chcąc po raz któryś unaocznić, że “wojna plemienna” polega na równaniu do dwóch osób: do własnego wodza oraz do najbardziej wyzbytej hamulców osoby w swoim środowisku. Arłukowicz powiedział Boguckiemu, że chętnie zająłby się jego żoną. Odrażające zbrodnie dokonywane na dzieciach, odrażające potwornością sytuującą je w sferze bliskiej tabu, wykluczającą instrumentalizację dla potrzeb propagandy, a także atakowanie żon innych polityków - to sos, jakim polewa się duopol, nawet nie tyle pikantny, co niestrawny i przeterminowany. A oni tak “rozmawiali” przez pół godziny. Takie szkolenie dla szambonurków w niedzielny poranek. 

Tytuł nagrania na kanale Polsatu na portalu YouTube? Krytyczny i zdystansowany wobec uczynienia personalnej wojny z bardzo poważnego tematu? Nie, przecież nic tak nie przyciąga jak polityczna subtelność rzeźnika. “Potężna awantura w studio” - trudno wymyśleć dziś lepszy towar eksportowy w tym bagnie nihilistów, zradykalizowanych nie pomimo braku merytorycznych argumentów, lecz właśnie z powodu tego braku.  

Zanikł gdzieś w tej otchłani głos obecnego w studio wicemarszałka Sejmu Krzysztof Bosak który próbował merytorycznie odnieść się do kłopotów z porodówkami, krytykując rząd, ale też sygnalizując kierunki zmian. Chciałoby się przywołać “Mury” Jacka Kaczmarskiego: “Ten z nami! Ten przeciw nam! Kto sam ten nasz najgorszy wróg”. Bosak był jak jakiś intruz w krainie “samych swoich”. A może jak “sam swój” w krainie intruzów. Nie dość, że unikał wycieczek personalnych, nie dość, że nie koncentrował się na przeszłości, to jeszcze proponował rozwiązania. Kultura zdegradowana do poziomu naiwności wołała o pytanie: a co mu to daje – to, że nikogo nie obraża, to, że nie widzi w przeciwniku pedofila albo nie zajmuje się jego żoną? Czy on w ogóle nadaje się na polityka?

Jeśli ktoś po takich “debatach” nie ma kaca, to tylko dlatego, że ma go cały czas.

 Student prawa na SWPS, absolwent 21 SLO im. Jerzego Grotowskiego. Kocha Warszawę, kłóci się z "warszawką". Kibic Legii. Miłośnik labradorów. Publicysta po przejściach i z przyszłością

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka