Historia Jeffrey'ego Epsteina pozostaje jednym z najbardziej niepokojących i niejednoznacznych rozdziałów współczesnej historii politycznej. Po jego śmierci w 2019 roku, oficjalnie uznanej za samobójstwo, pytania nie ucichły. Przeciwnie, wraz z kolejnymi ujawnieniami dokumentów spekulacje narastały: czy był on jedynie zdeprawowanym finansistą wykorzystującym swoje koneksje, czy też „access agentem”, człowiekiem budującym sieci wpływów i potencjalny materiał kompromitujący dla któregoś z wywiadów świata?
W roku 2026 Departament Sprawiedliwości Stanów Zjednoczonych otworzył archiwa, ujawniając ponad trzy i pół miliona stron dokumentów ze śledztw dotyczących Epsteina. FBI ogłosiło wówczas, że nie odnaleziono tak zwanej listy klientów ani podstaw do wszczęcia nowych postępowań karnych. Jednak opublikowane materiały, w tym pełniejsza wersja raportu FD-1023 z 2020 roku, na nowo ożywiły teorie o jego ewentualnych związkach z Mossadem, CIA oraz FSB. Twardych dowodów wciąż brakuje. Pozostały jednak fakty, poszlaki oraz opinie ekspertów, które warto uporządkować.
W sercu izraelskiej hipotezy leży treść dokumentu FD-1023, gdzie Epstein określony zostaje jako „co-opted Mossad agent”, osoba zwerbowana i szkolona w ramach izraelskich struktur, rzekomo z udziałem byłego premiera Ehuda Baraka. Informacja ta pochodzi od poufnego źródła, które twierdziło, że Epstein przekazywał dane poprzez swojego prawnika Alana Dershowitza, mającego rzekomo kontaktować się z izraelskimi służbami po każdej rozmowie z finansistą. Są to jednak relacje informatora, a nie ustalenia sądowe.
W tej układance pojawia się także Ghislaine Maxwell, której ojciec Robert Maxwell, według licznych publikacji i relacji byłych oficerów wywiadu, w tym Ariego Ben-Menashe, współpracował z Mossadem. Zginął on w 1991 roku w niewyjaśnionych okolicznościach na swoim jachcie.
W 2018 roku Epstein w żartobliwej korespondencji z Barakiem nawiązał do rzekomych związków z Mossadem. Dla jednych był to ironiczny komentarz, dla innych przejaw poufałości. Dziennikarka Vicky Ward, która pisała o Epsteinie już w 2003 roku, podkreślała w rozmowie dla NPR, że nie widziała dowodów, by działał dla kogokolwiek poza sobą. Z kolei Ahron Bregman z King’s College London stwierdził, że kontakt Mossadu z kimś dysponującym tak rozległą siecią wpływów nie byłby niczym nieprawdopodobnym.
Z drugiej strony byli izraelscy politycy, w tym Naftali Bennett, kategorycznie zaprzeczali jakimkolwiek związkom Epsteina z Mossadem. Część mediów, zwłaszcza bliskowschodnich, interpretowała te wątki w kontekście geopolitycznym, wskazując na potencjalne korzyści w rywalizacji z Iranem i budowaniu sojuszy regionalnych, choć izraelskie redakcje ostrzegały przed antysemickim zabarwieniem części tych teorii.
Fakty wskazują na częste kontakty z izraelskimi elitami politycznymi i prawniczymi. Brakuje natomiast dowodu formalnej współpracy wywiadowczej.
Amerykańska ścieżka, prowadząca do CIA, jawi się jeszcze bardziej ulotna. William J. Burns, obecny dyrektor CIA, spotkał się z Epsteinem w 2014 roku, gdy pełnił funkcję zastępcy sekretarza stanu; spotkania te tłumaczono charakterem towarzysko-dyplomatycznym. Epstein utrzymywał także relacje z wieloma przedstawicielami amerykańskiej elity politycznej i akademickiej, między innymi z Larrym Summersem oraz Noamem Chomskym.
Były oficer CIA John Kiriakou określał Epsteina mianem access agenta, osoby budującej dostęp do elit i mogącej być wykorzystywanej przez wywiad, niekoniecznie jako formalny agent. Jednak brak jest dokumentów potwierdzających operacyjne związki z CIA. FBI w 2026 roku nie znalazło podstaw do wszczęcia śledztwa w tym kierunku.
Fakty wskazują na kontakty z osobami związanymi z administracją USA. Brakuje natomiast dowodów na relację operacyjną z CIA.
Najnowsze dokumenty z 2026 roku ujawniły bliskie relacje Epsteina z osobami powiązanymi z rosyjskimi strukturami państwowymi, w tym z absolwentami Akademii FSB. Utrzymywał on kontakty z rosyjskimi urzędnikami, korzystał z usług banków takich jak Alfa-Bank i Sberbank, zabiegał także o spotkania z osobami z otoczenia Władimira Putina.
Christopher Steele, były oficer MI6, twierdził, że Epstein mógł być obiektem zainteresowania rosyjskiej mafii już w latach siedemdziesiątych, a później potencjalnie także FSB. Estońscy i polscy politycy sygnalizowali potrzebę zbadania rosyjskich wątków. Również tutaj brakuje jednak dowodu formalnej współpracy.
Fakty wskazują na udokumentowane kontakty z rosyjskimi elitami gospodarczymi i bankowymi. Brakuje natomiast dowodu, że działał jako agent FSB.
W tym labiryncie pytań zasadniczych pozostaje otwarte, czy Epstein był agentem któregoś z wywiadów, czy raczej autonomicznym graczem, który oferował dostęp i potencjalny kompromat różnym stronom, maksymalizując własne korzyści.
Przyjmując model analityczny, w którym Epstein pełni rolę access agenta zbierającego relacje, informacje i potencjalne materiały kompromitujące, można rozważyć korzyści dla poszczególnych służb.
Dla Mossadu motywem byłyby trwałe wpływy w Stanach Zjednoczonych, szczególnie w kontekście polityki wobec Iranu i Bliskiego Wschodu. Okazją stawały się powiązania osobiste z Barakiem, Maxwell i wspólnym środowiskiem towarzyskim. Potencjalny rezultat to długofalowy wpływ na decyzje strategiczne USA.
Dla CIA motywem byłaby kontrola nad elitami amerykańskimi, lecz ryzyko ujawnienia takiej operacji kompromitowałoby państwo w stopniu ogromnym. Rezultat pozostawałby ograniczony, ponieważ Epstein był zbyt nieprzewidywalny.
Dla FSB motywem byłaby destabilizacja Zachodu i kompromat na polityków USA. Okazją stawały się udokumentowane kontakty gospodarcze i towarzyskie. Rezultatem mogłaby być możliwość wykorzystywania chaosu informacyjnego.
W tej symulacji, zakładając racjonalność służb wywiadowczych, największe strategiczne korzyści długoterminowe mogłaby osiągnąć strona, która posiadała najwcześniejsze i najbardziej organiczne powiązania z Epsteinem. W warstwie poszlakowej najsilniej udokumentowane są relacje izraelskie: osobiste, historyczne i towarzyskie. Wątek rosyjski jawi się jako późniejszy i bardziej oportunistyczny, hipoteza o CIA pozostaje zaś najmniej udokumentowana.
Nie jest to dowód w sensie prawnym. To wniosek wynikający z porównania motywu, okazji i potencjalnego rezultatu.
Pozostaje jednak pytanie fundamentalne: czy w świecie wielkich pieniędzy, polityki i służb specjalnych bardziej prawdopodobny jest jeden dyskretny patron, czy raczej cyniczny pośrednik, który grał jednocześnie na kilka stron, oferując każdej to, czego najbardziej potrzebowała?


Komentarze
Pokaż komentarze