4 obserwujących
100 notek
54k odsłony
2528 odsłon

Czy Prawo i Sprawiedliwość zmierza ku... swojemu Armagedonowi?

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka
Wykop Skomentuj86

Na początku lat dziewięćdziesiątych w Kabarecie Olgi Lipińskiej była bardzo ładna piosenka: " Ojżesz ty Mojżesz",  z której pochodzi następujący cytat: " By wyczyn ten powtórzyć jak Mojżesz wal na górę ... a w głowę się popukaj! Wytryśnie zdrój, splendoru ci to doda i będą krzyczeć wzdłuż i wszerz: Ach woda! Woda! Woda!'. Dzisiaj obserwując to co dzieje się w pandemii covid 19 i politykę wokół epidemii niejeden puka się w głowę i zastanawia: o co w tym wszystkim chodzi. Ale czy zmądrzał od czasów wyborów?

Epidemia nam przyspiesza. Minister Szumowski w kwietniu mówił, że jeżeli liczba dobowych zakażeń przekroczy 10 tys. to polski system Służby Zdrowia tego nie wytrzyma. Szumowskiemu udało się powstrzymać epidemię, a tymczasem rząd do tego jak krzywa zachorowań się wypłaszczyła podszedł dość liberalnie, Ważniejszą sprawą było wygranie wyborów prezydenckich, rząd więc odmroził gospodarkę, zniósł wszelkie restrykcje, a na wiecach wyborczych sam premier Morawiecki mawiał, że wirus jest w odwrocie i udział w wyborach jest bezpieczny. Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory prezydenckie i utrwaliło swoją władzę. Czy jednak nie zapłaci za to wysokiej ceny i czy dzisiaj niejeden polityk PiSu mówi, że... lepiej było oddać władzę i niech inni odpowiadają za rozwój epidemii?

Po zniesieniu restrykcji Polacy zerwali się jak burek ze smyczy i tłumnie pojechali na wakacje. W kurortach były tłumy, a wirus działał. Mój lekarz dentysta powiedział w sierpniu, że to co oficjalnie podają o zakażeniach to 1/5 przypadków. I miał rację! Zaczęto robić masowo testy i ilość zakażeń w pażdzierniku skoczyła do ośmiu tysięcy. A za dwa dni może... przekroczyć magiczną liczbę 10 tys. dobowych zakażeń.

Tymczasem nasza służba zdrowia już goni w piętkę. Brakuje miejsc w szpitalach zakażnych. Dramatyczne wieści dochodzą z Warszawy. Karetki jeżdżą po całym mieście z chorym na covid 19 i żaden szpital nie chce ich przyjąć.  Szpitale zakażne mówią , że nie mają miejsc, inne szpitale zamykają drzwi i nie chcą przyjmować zarażonych covidem. Internet obiegł zapis rozmowy ratowników karetki z dyspozytorem. Ratownik mówi: To co mamy z nim zrobić? Dyspozytor: Nie wiem! Rzućcie go gdzieś w krzaki, niech policja go pilnuje! Rząd podjął decyzję o tworzeniu polowych szpitali wojskowych dla chorych na covid 19. Tylko co to da, kiedy brakuje personelu wyszkolonego do obsługiwania respiratorów? A lekarze i pielęgniarki na oddziałach zakażnych idą na zwolnienie lekarskie / ZUS chętnie płaci zasiłki chorobowe/ nie dlatego, że zarazili się koronawirusem, ale dlatego, że boją się o zdrowie swoje i swojej rodziny. Wojewoda Dolnośląski zwrócił się z apelem, by zgłaszali się chętni wolontariusze do pracy przy chorych na covid 19. Pojawiła się pogłoska, że NFZ wydał zalecenie do szpitali, by wstrzymały zabiegi planowe. Moja koleżanka powiedziała, że czeka nas drugie Bergamo. Ludzie nie będą umierali na covid 19, a z powodu... covid 19. Bo będą się bali iść do szpitala z wyrostkiem. Bo szpitale nie będą wykonywać zabiegów. Bo zamkną szpitale, gdyż personel się zarazi. Czy to rząd zafunduje nam drugie  Bergano?

Nie da się ukryć, że sytuacja epidemiologiczna wymknęła się rządowi spod kontroli. Minister Szumowski już w maju przewidział, co się będzie działo. Mówił nawet oficjalnie, że szczyt zachorowań przyjdzie jesienią. Moim zdaniem, jego rezygnacja nie była przypadkowa. Musiało dojść do ostrej sprzeczki między nim a innymi członkami rządu na temat prognoz epidemicznych i odszedł z rządu, bo zdawał sobie sprawę, co się będzie działo i nie chciał, by obciążono go odpowiedzialnością za nieodpowiednią walkę z epidemią i narażenie społeczeństwa na chorobę zakażną. Anonimowy poseł PiSu mówił mi na dzień przed wyborami prezydenckimi, że dla nich wygrana tych wyborów to być albo nie być. Przegrana to utrata władzy, a utrata władzy to dla nich droga do kryminału za świadome narażenie społeczeństwa na chorobę zakażną. Dziś mamy pażdziernik i sytuację, która wskazuje, że hiobowe wieści na temat epidemii miały rację.

Rząd goni w piętkę i się miota. Ktoś z opozycji powiedział dosadnie, że... rząd robi w gacie. Próbuje dorażnie walczyć z epidemia, ale w jego działaniach widać desperację i brak logiki. Kompletnie nieracjonalna była decyzja obowiązku noszenia maseczek na wolnym powietrzu. Wiadomo jest bowiem, że na świeżym powietrzu jest minimalne ryzyko zarażenia. Rząd pokazał, że stracił kontrolę nad sytuacją. Nie jest w stanie egzekwować obowiązku noszenia maseczek w pomieszczeniach zastępczych, to wprowadził odpowiedzialność zbiorową - nakaz wszystkim i wszędzie. Ludzie krytykują także zamknięcie siłowni i basenów w strefach czerwonych i przejście na naukę zdalną w szkołach średnich na naukę zdalną, kiedy zawierające więcej klas i więcej uczniów podstawówki pracują normalnie. Ludzie drą łacha z zakazu działalności restauracji i pabów po godz. 22. Internet obiega dowcip: koronawirus ma w dzień wyrypane na wszystko, zaczyna pracować od 22 godziny... Takich absurdalnych kwiatków jest w rozporządzeniach epidemiologicznych sporo.

Wykop Skomentuj86
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka