3 obserwujących
87 notek
43k odsłony
128 odsłon

Gloria Victis!!!

E. Zagrodzka
E. Zagrodzka
Wykop Skomentuj4

W Lubinie / woj. dolnośląskie/, mieście, które jest siedzibą KGHM " Polska Miedż" SA i które jest nazywane stolicą polskiej miedzi, i które z miedzi jest znane w świecie w obecnym czteroleciu Rada Miejska zmonopolowana jest przez dwie partie: partię lokalną Prezydenta Miasta Roberta Raczyńskiego i Prawo i Sprawiedliwość, z tymże partia Roberta Raczyńskiego ma większość w Radzie Miejskiej. Niedawno radny pisu, aby uczcić rocznicę Powstania Warszawskiego wysunął propozycję, aby rocznicę w Lubinie uczcić postawieniem pomnika w rynku. Pomnika nie ma, bo... w Radzie Miejskiej trwa kłótnia. Radni nie mogą się zgodzić, czy w rynku ma stanąć pomnik poświęcony Armii Krajowej, Janowi Pawłowi II czy prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu. W Lubinie na wczesnośredniowiecznych murach miejskich jest już tablica poświęcona Armii Krajowej. Na tym murze jest taki mały mur Pamięci Narodowej, bo jest kilka tablic pamiątkowych poświęconych Polskim Wielkim.

Jest w Polsce taka piosenka biesiadna, której piękna fraza brzmi: " Dla Hucuła nie ma życia jak na Połoninie, gdy go losy w doły rzucą, wnet z tęsknoty zginie." Myślę, że te słowa można sparafrazować i napisać: " Dla Warszawiaka nie ma życia jak w Warszawie, gdy go losy z dala od Warszawy rzucą wnet z tęsknoty zginie. " A tragiczne losy po II Wojnie Światowej niejednego Warszawiaka rzuciły z dala od Warszawy...

Pan Jarosław K. jest już starym człowiekiem, życie już za nim, już odchodzi z życia, ale swoje życie przeżył tak, że choć wiele przeszedł, to niczego nie żałuje i mówi, że... " z podniesioną głową odchodzi z tego świata". Jest mieszkańcem Lubina od 1948r, przeżył i tworzył historię tego miasta, widział, jego tragiczne chwile i jak mawia: " To bohaterskie Miasto przypomina mu jego własną historię. Pan Jarosław K. pochodzi z rodziny, w której tradycje patriotyczne i służenie krajowi było zawsze na pierwszym miejscu. Jego ojciec był Piłsudczykiem, związanym z Józefem Piłsudskim już od  Kompanii Kadrowej podczas I Wojny Światowej. Okres II Rzeczpospolitej skończył w stopniu pułkownika. Podczas Okupacji Hitlerowskiej w Warszawie aktywnie już działał podczas tworzenia Związku Walki Zbrojnej, a potem został oficerem Armii Krajowej. Jarosława K. ojciec trzymał pod kloszem. Jarosław K. był jedynakiem, ojciec bał się o niego i nie pozwalał mu się mieszać do walki dywersyjnej. Nie pozwolił mu wstąpić do Szarych Szeregów. Kiedy wybuchło Powstanie Warszawskie Jarosław miał dwanaście lat, uciekł z domu i przyłączył się do oddziału. Był... najmłodszym Powstańcem. Nosił meldunki. Przeżył całą hekatombę Powstania, w tym ciężką i tragiczną ewakuację ze Starówki do Śródmieścia kanałami. Tam spotkał się z matką i ojcem, który po kapitulacji zrzucił mundur i ukrył się w cywilnym ubraniu. Jarosław znalazł się razem z rodzicami w obozie w Pruszkowie, a potem... zwolnieni mogli iść, gdzie chcą. zaokrętowali się u znajomych w Kielcach. Po wyzwoleniu Warszawy przez Armię Radziecką rodzina wróciła do zrujnowanej Warszawy jako jedni z pierwszych. Jego ojciec rozpoczął odbudowę Warszawy. Niestety, akowska przeszłość go dopadła. Został aresztowany przez Rosjan. Nie mieli nic na niego i zwolnili go, a ojciec Jarosława nie czekał na następne aresztowanie, tylko uciekł razem z rodziną na Ziemie Odzyskane. Osiadł w Lubinie, zmienił nazwisko, tożsamość i wziął udział w tworzeniu życia i praworządności w nowym mieście. Akowska przeszłość go jednak parę razy dopadała. Do 1952r, trzy razy aresztowało go UB, on jednak milczał, nie zdradził swojej prawdziwej tożsamości mimo tortur i w końcu po kolejnej amnestii dali mu spokój. Jarosław K. był jednak wychowywany w ciągłym strachu o swoje życie i w przeświadczeniu, że trzeba czekać długo na wolną Polskę. Doczekał się jej w 1989r, ale był już stary. Nigdy nie został  doceniony jak Powstaniec Warszawski, bo nigdy formalnie nie należał do Armii Krajowej. Do ZBOWIDu się nigdy nie zapisał, bo jak już mógł to już nie było dwóch świadków, którzy by potwierdzili jego udział w Powstaniu Warszawskim. Nigdy za swoje bohaterstwo nie otrzymał żadnego orderu od władzy. Jednak swojego życia nie żałuje. Mówi, że nie walczył w Powstaniu Warszawskim dla sławy i orderów, a dla wolności i Polski. I swojego patriotyzmu dowiódł w Lubinie. Był jednym, który w 1980r tworzył Solidarność w Lubinie, a podczas Tragedii Lubińskiej w 1982r dał kolejny dowód bohaterstwa stając na przeciw ZOMO.  Dziś kolejna rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego. Ilu jest jeszcze takich bezimiennych i nigdy niedocenionych bohaterów? Czy ich odwaga nie poszła na marne?

Polska ma opinię w świecie, że... ma sentyment tylko do przegranych spraw. Wiele mieliśmy wydarzeń historycznych, które pokazały wielką sławę i potęgę Polaków. Był wspaniały triumf pod Grunwaldem, była Wiktoria Wiedeńska, która ocaliła chrześcijaństwo w Europie, był Cud nad Wisłą, który ocalił Europę przed nawałą Bolszewicką, było jeszcze wiele wspaniałych triumfów oręża polskiego. Hołd Pruski, Hołd Ruski, Bolesław Chrobry wyszczerbił miecz o bramę kijowską... Ten miecz stał się potem mieczem koronacyjnym królów polskich. Polska śmiało może pochwalić się swoją historią w Europie. Historię mieliśmy wspaniałą i wielką. Jednak Polska hucznie obchodzi tylko rocznice przegranych spraw.  Mamy szacunek do martyrologii? Wśród Polaków istnieje zapotrzebowanie na rozdrapywanie bolesnych ran?

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura