Wyczytałem taką anegdotę z czasów gomułkowskich. Dwa lata po październiku, czyli ok roku 1959 ludzie zaczęli narzekać, poczuwszy się rozczarowanymi brakiem zmian i zahamowaniem odwilży. I najczęściej te narzekania odbywały się w taksówkach.
Razu pewnego pasażer narzeka::"To źle, tamto niedobrze, nie idzie tu wytrzymać"...
-Panie, powiedz pan, ile to jeszcze potrwa...
A taksówkarz odpowiada:
-Jakieś 98 lat...
-Panie, co Pan, aż tyle...
-Ano tyle... było nie śpiewać mu "Sto lat!" w 1956r.
Inne tematy w dziale Polityka