4 czerwca to dla mnie bardzo smutna rocznica - rocznica obalenia rządu Jana Olszewskiego przez nocną zmianę Waldków i Donaldów w 1992r.
Data ta przyćmiewa 4 czerwca 1989r.
Byłem wtedy w Anglii i nie przeżywałem tego w takim natężeniu jak wówczas, kiedy bym to wszystko obserwował, będąc tu w kraju… Wyjechałem na początku maja w Polsce Olszewskiego, a wróciłem w połowie czerwca do kraju już bardzo zmienionego politycznie.
Tam, w Anglii, bo było to jeszcze przed Internetem, o tym co dzieje się w kraju dowiadywałem się z polskich audycji BBC. W gazetach, tych głównych pamiętam notkę wielkości 3 na 6 cm z tytułem The Polish Prime Minister voted out. Z treści wynikało, że wyautował go Wałęsa. Wcześniej gazety brytyjskie były pełne dość pozytywnych publikacji o Polsce z racji wizyty Majora w Warszawie. Pisali o wysypie kasyn gry (które w Anglii były slighty passé ) i o pomocy wyspiarskich speców od transportu miejskiego w poprawie kursowania warszawskich autobusów.
Po tym wydarzeniu Polska zniknęła z brytyjskich gazet…
Kiedy wróciłem, to miałem różne komentarze na temat tego co się stało, najczęściej wzajemnie sprzeczne… i długo nie mogłem wyrobić sobie zdania o tym wyautowaniu Olszewskiego.
Kumpel z podstawówki, którego spotkałem w autobusie chyba najlepiej to skomentował:
- Sku……. odwołali Premiera…
Takie było przekonanie mas, które onej nocy nic nie mogły zrobić… Jakieś ich chyciło spanie…
Film Nocna zmiana spowodował, że o autorach tego wyautowania nie potrafię myśleć bez odczucia obrzydzenia w stosunku do nich, a także w stosunku do wszystkich którzy ich popierali, w tym dziennikarzy, którzy w Wałęsie widzieli wówczas zbawcę narodu. Uczucie to na wspomnienie o tamtych wydarzeniach powraca do dziś i nie zmienia tego stwierdzenie, że ten Olszewski to przecież mason jest. Być może jest to rozgłaszane celowo… przez albo na zamówienie autorów i aktorów tamtej nocnej zmiany.
Konsekwencje i to bardzo negatywne odwołania rządu Olszewskiego Polska ponosi do dziś…
Do odwołania Olszewskiego doszło dzięki temu, że Mała Konstytucja dawała Prezydentowi możliwość zdymisjonowania Premiera. W Małej Konstytucji przewidziano znacznie szerszy zakres władzy Prezydenta niż w obecnej. Poza odwołaniem Premiera decydował o obsadzie szefów resortów obrony, spraw wewnętrznych i sprawiedliwości, co miało dobre strony, bo dzięki temu za Małej Konstytucji np. resortu sprawiedliwości nie obejmował byle kto, jak ma to miejsce obecnie. Zawsze bowiem do prezydenta dotarł kto trzeba z sugestią kto powinien zostać ministrem sprawiedliwości, Obecnie tego nie ma i jakie są tego skutki, to widać od lat kilkunastu. Mógł on również rozwiązać Sejm przed upływem kadencji, z czego niestety raz skorzystał. Ponieważ Wałęsa ze swoich kompetencji korzystał, to w Konstytucji z 1997r. Prezydentowi te kompetencje odebrano, przez co uczyniono z niego nic nie znaczącą marionetkę. Obecnie Prezydent jest zaledwie urzędnikiem Sejmu wprowadzającym w życie ustawy przez ich podpisywanie.
Dziś czytam, że „22 maja 1992 premier Jan Olszewski sprzeciwił się podpisaniu klauzuli polsko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy, która przekazywała bazy, opuszczane przez wojska rosyjskie wycofujące się z Polski, w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (był to zapis wprowadzony do tej umowy na osobistą prośbę Lecha Wałęsy). Gdy pomimo zdecydowanego sprzeciwu premiera odpowiednie porozumienie polsko-rosyjskie zostało przez MSZ podpisane, doszło do otwartego konfliktu rządu z prezydentem Lechem Wałęsą i ministrem spraw zagranicznych Krzysztofem Skubiszewskim. By nie dopuścić do podpisania porozumienia, premier przekazał sprzeciw rządu wysyłając depeszę szyfrową do Moskwy, na ręce Lecha Wałęsy. Nazajutrz po powrocie z Moskwy prezydent zgłosił wniosek o odwołanie tego gabinetu.” Żeby takiego konfliktu w przyszłości uniknąć tworząc Konstytucję, starano się pozbawić Prezydenta wpływu na politykę zagraniczną.
Kształt obecnej Konstytucji to w dużej mierze obawa, żeby sytuacja z czasów Wałęsy się nie powtórzyła… Bo paradoksem jest, że ci co najwięcej na jego działaniach skorzystali na przyszłość takich działań się obawiali i chcieli je wyeliminować…
Innym następstwem nocnej zmiany było to, że utorowała ona lewicy powrót do władzy rok później i wybór Kwaśniewskiego na prezydenta trzy lata później. Wałęsa przegrał drugą kadencję, bo trzy lata wcześniej obalił Olszewskiego. W tamtych wyborach prezydenckich Olszewski miał jeszcze prawie 10% poparcia i te 10% w drugiej turze na Wałęsę nie zagłosowało, pomne tego co ten zrobił trzy lata wcześniej.
No i rzecz jasna nocna zmiana sprzed 20 lat utorowała drogę Tuskowi.
Inne tematy w dziale Polityka