O Łodzi : że taki, k.... miałem sen o zajezdni Dąbrowskiego….
Kiedy w 2008r. łódzkie MPK postanowiło zrezygnować z użytkowania zajezdni przy ul. Dąbrowskiego zastanawiano się na jaki cel można ją wykorzystać. Przebąkiwano, że teren kupi jakiś prywaciarz i po wyburzeniu budynków postawi tam blaszany market… Przeciwnikiem tej opcji był jeden z zastępców prezydenta miasta. Pomimo oporu zarządu miasta, w którym większość stanowiły osoby nie mające zielonego pojęcia o wykorzystaniu tego cennego budynku, wpisanego do rejestru zabytków udało mu się przeforsować przebudowę zajezdni w kompleks rekreacyjno-sportowy. Hasło „sport w zajezdni” nie zyskało większego poklasku, jako że dla włodarzy miasta, z wyjątkiem samego pomysłodawcy, sprawy sportu i rekreacji są obcymi i zbytnio się nimi nie zajmują… Lobby na rzecz blaszanego marketu w Radzie Miejskiej, złożone z radnych lewicowych i liberalnych, wyszło z Sali obrad, kiedy po ich wynurzeniach o bezcelowości utrzymywania tego miejsca przez Miasto, wiceprezydent Łodzi przedstawił projekt zaadoptowania zajezdni tramwajowej na halę treningową. Jej wnętrze o powierzchni 8 tys. metrów kwadratowych zamieni się na cztery boiska: do koszykówki, siatkówki i piłki ręcznej oraz kort tenisowy. Na zewnątrz, na olbrzymim placu, po usunięciu torowisk postojowych powstanie tor łyżwiarski. Rozmach pomysłu i funkcjonalność mającego powstać centrum sportowego zdumiewa…
Nasuwa się pytanie, czy zajezdnia nie jest zbyt niska? Okazuje się, że nie jest tak niska, jak to z zewnątrz wygląda. Prawdziwa podłoga znajduje się bowiem półtora metra poniżej poziomu torów tramwajowych… i na niej umieszczone zostaną parkiety czterech boisk…
I wtedy się obudziłem… Otworzyłem internet. Na sajdach łódzkich gazet w oczy bije informacja, że niestety… zajezdni już nie ma. Oczywiście, że jej nie ma, bo to nie ja byłem cztery lata temu wiceprezydentem Łodzi…
Inne tematy w dziale Polityka