Kolejowo, ale trochę bardziej życiowo…
Postaram się napisać trochę bardziej życiowo, bo ktoś puścił mi sygnał, że tego nie robię. Nie będę pisał o tym o czym ludzie rozmawiają w tramwaju, bo też taką aluzję mi ktoś puścił… Zresztą nawiasem mówiąc, to ludzie w tramwajach ze sobą nie rozmawiają, bo każdy ma słuchawki na uszach i albo muzą się delektuje, albo gada przez fon z tym, albo z tą z którą w domu albo pracy nie mógł pogadać…
Czasami tylko kumpel sprzed lat spotka mnie i vice wersja i coś tam zagada… a tak to nie…
Więc postaram się życiowo ale nie o tramwajach, ale o pociągach albo dokładniej o torach kolejowych… które to tory kolejowe w warunkach miejskich jak i miejskich są zawalidrogą i przejść przez nie to można, choć niekiedy z trudem, ale przejechać to już gorzej.
Rodzaje przejazdów kolejowych wymieniałem tu pisząc o sprawie Bratoszewickiej, że są takie jek klasy w szkole, czyli „D” i „C”, a dzisiaj dodam, że są też kategorii „E” Są to - przejścia kolejowe, wyposażone w barierki i konstrukcje (tzw. labirynty), wymuszające na pieszym sprawdzenie, czy w obu kierunkach nie widać zbliżającego się pociągu.
Dlaczego ja o tym? Ano bo, lokalna tivi i radio nasze Łódź podało, że PLK – czyli PKP od torów będą super kamerą obserwować kto, gdzie i kiedy przechodzi przez tory kolejowe, a oni chcą, żeby nie przechodzili i będą karać mandatami za to, że ktoś przeszedł przez tory w miejscu ich zdaniem niedozwolonym.
Ja pamiętam, że mnie jako przedszkolaka tato przeniósł przez tory pociągowe, bo to była najkrótsza droga z przedszkola do parku, a ja przed obiadem chciałem się pobujać na huśtawce i pokręcić na karuzeli… Już prawie byliśmy w parku, kiedy zza krzaków wyskoczył pies, a za nim taki pan w ciemnogranatowym płaszczu… I coś tam zaczął do taty, że nie wolno, że kolegium, co ja zrozumiałem, że tatę ciągnie do kolegi i zacząłem wrzeszczeć, że do żadnego kolegi tato nie pójdzie i zaraz po karuzeli Idziemu do domu, bo mama z obiadem czeka… Chyba się wtedy na tym zakończyło, a po kilku latach w tym miejscu wybudowano nad torami kładkę dla pieszych…
Po kilku latach, jako uczeń do szkoły miałem przez tory pociągowe… i w prostej linii, to było 5 minut… ale oczywiście nie było to wskazane przez starszych i należało chodzić drogą w kształcie litery „U”, żeby tory przejść przez przejazd kolejowy, co powodowało, że dojście do szkoły zabierało nie 5 minuta, ale 15. Jak tylko trochę podrosłem, to mnie się przestało chodzić 15 minut zamiast 5 i próbowałem przedostać się do szkoły tą krótszą trasą. Któregoś razy zza krzaków wychylił się pies z panem w czarnym płaszczu – czy ten sam co tatę do kolegi zapraszał, kiedy do parku szliśmy to nie wiem, w każdym razie w porę zawróciłem i udałem się w stronę przejazdu kolejowego. Później wypatrzyłem, że pani nauczycielce też nie chce się chodzić do szkoły 15 minut, zamiast 5 i widząc, że ona idzie na skróty – podążałem za nią ……
No i dziś sobie o tych życiowych sprawach przypomniałem, słysząc że kolejarze chcą zabronić przechodzenia przez tory tam gdzie się komu podoba, bo ma najkrótszą drogę… I już nie pan w czarnym płaszczu z psem będzie tego pilnował, ale jakaś super kamera.
Otóż, co obserwuję na liniach kolejowych: występowanie powszechnych braków w zakresie wyposażania ich w przejazdy kategorii „E” czyli przejścia kolejowe, wyposażone w barierki i konstrukcje (tzw. labirynty), wymuszające na pieszym sprawdzenie, czy w obu kierunkach nie widać zbliżającego się pociągu, a tam gdzie one były, zardzewiały, poprzewracały się i niekiedy śladu po nich nie ma. Albo były i się rozwaliły, albo nigdy ich nie było, a powinny być znam dziesiątki takich miejsc w Łodzi i okolicach… Nie ma i jak widać kolej nie ma zamiaru ich ustawiać – taką przyjęła politykę… Zamiast nich poustawia kamery i sokistę, który jak za komuny będzie karcił ludzi mandatami… To bardzo ciekawy kierunek polityki przejściowej na kolei…
Oczywiście, poza przejściami kat. „E” powinny być także kładki kolejowe, czyli przejścia nad torami i tunele –przejścia pod torami. Nie usłyszałem informacji o budowaniu ani jednych, ani drugich, ani trzecich – tylko ta kamera i sokista mają być lekarstwem na bolączki pieszych…
To bardzo ciekawy kierunek polityki – to nie kolej ma się przystosować do potrzeb mieszkańców terenów, przez które przebiega jakaś linia, ale to ludzie mają dostosować się do braków infrastruktury „okołokolejowej”…
Inne tematy w dziale Polityka