Przeżyj to sam....
Na życie patrzysz bez emocji
Na przekór czasom i ludziom wbrew
Gdziekolwiek jesteś, w dzień czy w nocy
Oczyma widza oglądasz grę
Ktoś inny zmienia świat za ciebie
Nadstawia głowę, podnosi krzyk
A ty z daleka, bo tak lepiej
I w razie czego nie tracisz nic
Przeżyj to sam, przeżyj to sam
Nie zamieniaj serca w twardy głaz
Póki jeszcze serce masz
Widziałeś wczoraj znów w dzienniku
Zmęczonych ludzi wzburzony tłum
I jeden szczegół wzrok twój przykuł
Ogromne morze ludzkich głów
A spiker cedził ostre słowa
Od których nagła wzbierała złość
I począł w tobie gniew kiełkować
Aż pomyślałeś milczenia dość
Przeżyj to sam, przeżyj to sam
Nie zamieniaj serca w twardy głaz
Póki jeszcze serce masz
Maszerując Marszałkowską…
W tegorocznym Marszu Niepodległości wzięło udział 100 razy więcej Polek i Polaków niż w marszu prezydenta Komorowskiego... Atak policji - to była prowokacja mająca na celu "zmniejszenie" liczby uczestników marszu, aby był mniej okazały.... Władza platformerska jest zazdrosna o wpływy…
Wspomnienia.
Przypominają się wydarzenia sprzed 30 lat – wówczas w Święto Niepodległości 1982r. – w zwykły dzień roboczy uroczystości odbywały się w godzinach popołudniowych… Pamiętam, że na łódzkim Grobie Nieznanego Żołnierza kwiaty złożyła delegacja „Piłsudczyków”, działających przy kościele Jezuitów. Wartę trzymali harcerze… W kwadrans później przed pomnikiem zatrzymała się zomowska nyska. Wysiadło z niej trzech zomowców. Zdecydowanym gestem ręki polecili harcerzom odejść… Stojąc przy ul. Piotrkowskiej, przyglądałem się, co ich tam sprowadziło, bo powodów do interwencji zomo nie było. Swoje łapska skierowali ku złożonym wiązankom kwiatów, a dokładniej ku szarfom z napisami Żołnierzom o Niepodległą – Piłsudczycy. To była pierwsza bezsensowna interwencja sił „porządkowych” w Święto Niepodległości, której byłem świadkiem.
Jak 30 lat temu…
Stan faktyczny przedstawiał się następująco: około godziny 16.00 Marsz Niepodległości ruszył Marszałkowską spod pl. Defilad. Idąc w tej potężnej kolumnie ludzi docieram do ronda Dmowskiego. Na wysokości przystanków tramwajowych po północnej stronie al. Jerozolimskich niespodziewanie pochód zostaje zatrzymany. Stoimy kilka minut nie wiedząc, jakie są tego przyczyny… Nagle, od czoła pochodu rozlegają się strzały… kilkaset metrów przed nami wzrasta natężenie okrzyków… pojawia się tam zadymienie i ciągle wzrasta… dochodzi do nas nieznany zapach i jakieś opary… Od czoła pochodu z megafonów dochodzą do nas słowa organizatorów o policyjnej prowokacji, padają one naprzemian z wezwaniami policji do rozejścia i jednocześnie zapewnieniami, że dziennikarzom i osobom, którym przysługuje immunitet nic nie grozi, jeżeli wylegitymują się funkcjonariuszom… Policja informuje, o użyciu gazu i broni gładko lufowej… Kanonada strzałów narasta, wzrasta również nieprzyjemny zapach, opary wywołują łzawienie… Z czoła dochodzą okrzyki „gestapo, gestapo”. Odczuwam lekkie zawroty głowy… Stojąca obok mnie studentka prawa wyraziła obawy o swoją przyszłość na uczelni, gdyby ją zatrzymała policja. Odpowiedziałem, że ja takie obawy mogłem mieć 30 lat temu, ale ona teraz nie powinna ich mieć… Podejmujemy decyzję o opuszczeniu miejsca, co wymaga przeskoczenia przez barierkę na przystanku tramwajowym… Z czoła pochodu docierają osoby z urazami fizycznymi… Jak 30 lat temu – taka refleksja nachodzi mnie, kiedy równoległymi do Marszałkowskiej ulicami docieramy do pl. Konstytucji… Tu okazuje się, że Marsz Niepodległości kontynuuje przemarsz… Organizatorzy nieustannie proszą, aby nie dać się ponownie komukolwiek sprowokować. Marsz idzie dalej… ul. Waryńskiego, Żeleńskiego, Szucha… Docieramy do pomnika Dmowskiego i na Agrykolę…
Policja „czuwała”.
W Święto Niepodległości tego roku zastanawiałem się nad działalnością policji, która wprosiła się do udziału w Marszu Niepodległości. Analizując jej bezsensowne poczynania, które zakłóciły podniosły nastrój Marszu Niepodległości, tej pięknej, wspaniałej obywatelskiej inicjatywy, nieuchronnie nasuwały się pytania „kto za tym stał” i „komu to służyło”…
Działania podjęte przez policję były bezprawnymi. Policja powinna być obecna na trasie Marszu Niepodległości, jednakże działania jej powinny być innej „treści” niż te podejmowane 11 Listopada na Marszałkowskiej. Z informacji wynika, że na wysokości ul. Żurawiej policja stanęła w poprzek kolumnie Marszu Niepodległości, a dokładniej przecięła ją. Jacyś „policyjni przebierańcy” podjęli działania mające na celu „wyiskanie” uczestników Marszu ich zdaniem niepożądanych w tym Marszu. Policja do tego nie ma najmniejszych uprawnień. Nie zezwala jej na to ani ustawa o policji ani rozporządzenie wykonawcze do tej ustawy. Marsz był legalnym zgromadzeniem, za zgodą władz miejskich, nie było to zbiegowisko publiczne. Podejmowane przez „policyjnych przebierańców” działania operacyjne wobec uczestników tego zgromadzenia były bezprawne. Jakiekolwiek przeszkadzanie przez policję Marszowi było bezpodstawne. Przedzielanie kolumny pochodu, tarasowanie, używanie przeszkód również jest bezpodstawne. Zgromadzenie, które ma formę pochodu powinno w określonym czasie przemieścić się z punktu początkowego do punktu końcowego i nikt nie ma prawa tego przemieszczania się wstrzymywać.
Obecność zwartych oddziałów policji albo też innych formacji porządkowych na trasie tego przemarszu jest możliwa i niekiedy niezbędna. Powinny być one usytuowane wyłącznie w położeniu równoległym do trasy przemarszu nie zaś prostopadłym. Szpalery policji lub innych formacji mogą osłaniać np. sklepy, urzędy czy inne obiekty użyteczności publicznej. Kordon policyjny może, a nawet powinien odciąć przecznice do ulicy stanowiącej trasę pochodu, w tym celu, aby elementy niepożądane nie przedzierały się na trasę pochodu, w celu zaatakowania jego uczestników. Działania policji powinny zmierzać do zwiększenia bezpieczeństwa, nie zaś poziom tego bezpieczeństwa obniżać. Podejmowane przez policję działania powinny być ściśle zgodne z przepisami prawa regulującymi jej uprawnienia. Niedopuszczalna jest w szczególności jakakolwiek technika „nowatorska” nieujęta w przepisach, taka jak umieszczanie wewnątrz zgromadzenia własnych agentów-prowokatorów, czy też inne działania operacyjno-rozpoznawcze.
W szczególności zaś bezprawne jest używanie przez policję lub jakąkolwiek formację wobec legalnego zgromadzenia chemicznych środków obezwładniających. Policja raziła gazem zwartą kolumnę pochodu, oczekującą na umożliwienie jej dalszego przemarszu. Podobnie ocenić należy użycie przez policję pocisków z broni gładko lufowej, którymi miała ona zamiar razić uczestników Marszu Niepodległości oczekujących na umożliwienie kontynuowania pochodu. Stosowanie przez policję środków przymusu bezpośredniego wobec uczestników Marszu Niepodległości było działaniem niczym nieuzasadnionym i bezprawnym.
Obywatele stali się faszystami.
Wracając do postawionych na czele pytań, odpowiedź na nie nazajutrz po zamieszkach na rogu Marszałkowskiej i Żurawiej jest oczywista. To władzy wykonawczej w III RP zależało na ich wywołaniu, władzy której najwyższy przedstawiciel najwidoczniej uznał, że w istnieniu takich inicjatyw obywatelskich jak Marsz Niepodległości i Ruch Narodowy widzi dla siebie zagrożenie. Polityka bardzo mocno mieszała się tu ze stosowaniem prawa. Ostatnio tak mocno mieszała się 30 lat temu. Pojawia się też bardzo duży rozdźwięk pomiędzy władzą, rządzącą partią a młodym pokoleniem. Podobnie było 30 lat temu, kiedy młodzież odwracała się plecami do ówczesnej junty. Smutne, ale prawdziwe…
Byłem tam i widziałem dziesiątki tysięcy młodych ludzi, którzy odnaleźli swoje ideologiczne korzenie - ideę narodową... - ci młodzi ludzie „mają gdzieś” lansowaną przez piastujących władzę wykonawczą eurosojuzową papkę poprawności politycznej, a także środowiska Kaczyńskiego, no bo ileż można o tym Smoleńsku… Oni szukają czegoś autentycznego i tym czymś jest idea narodową... Dziesiątki tysięcy ludzi skandujących „Roman Dmowski – wskrzesiciel Polski”… To było i jest budujące…
Haniebne pokłosie…
Haniebnym pokłosiem Marszu Niepodległości jest zajadła nagonka skierowana przez siły piastujące władzę wykonawczą i sprzęgnięte z nią lewactwo, etykietująca uczestników tego zgromadzenia przymiotnikiem „faszystowscy”. Użycie wobec nich tego przymiotnika świadczy o niskim poziomie intelektualnym wszelkiej maści krytykantów. Odwołam się tu do słów człowieka o poglądach socjalistycznych, którego twórczość bardzo cenię – do Georga Orwella. Stosowanie wobec oponenta słowa faszyzm jest jego zdaniem nieuczciwym chwytem erystycznym i określeniem emocjonalnym bez wartości merytorycznej. Jeżeli ktoś nie dysponuje już żadnymi argumentami wobec przeciwnika i chce rzucić na niego jakieś odium, to używa właśnie przymiotnika faszystowski. Słowo to można równie dobrze potraktować na równi z jakimś „łacińskim” przerywnikiem. Tak czy inaczej używanie tego słowa bardzo źle świadczy nie o tym komu łatkę faszysty przylepiono, ale bardzo, bardzo źle świadczy o tych wszystkich Szczukach, Millerach i Tuskach, którzy łatkę faszysty komuś przylepiają.
Padły też fałszywe oskarżenia pod adresem Obozu Narodowo-Radykalnego, jakoby w latach trzydziestych to on był twórcą jedynego polskiego obozu koncentracyjnego w Berezie Kartuskiej. Niedouczonego byłego premiera, choć dużo starszego wiekiem niniejszym pouczam, że ONR nie utworzył Berezy, to w Berezie więziono działaczy ONR-u.
Inne tematy w dziale Polityka