Takie to mamy czasy, że Sejm chętnie ogłosił rok bieżący rokiem Tuwima, bo zmarł on 60 lat temu a wzdrygał się z ogłoszeniem go Rokiem Powstania Styczniowego, które wybuchło 150 lat temu.
Władze miasta Łodzi zaplanowały inaugurację obchodów Roku Tuwima w Łodzi, przy ławeczce Tuwima na godzinę 14.00 w Święto Objawienia Pańskiego. Osobiście uważam, że organizowanie tej całej inauguracji w Święto Trzech Króli, w chwili kiedy Orszak będzie zmierzał do Archikatedry jest głębokim nietaktem... Z wcześniejszych informacji, które do mnie dotarły wynikało, że to jakiś postrzelony artycha to zorganizował... teraz czytam, że to władze miasta... po prostu wstyd na całą Polskę...
Głośną była już inauguracja Roku Tuwima w jednym z łódzkich kin, sąsiadujących z siedzibą łódzkiej komórki eselde… Dokładniej uczono pewien wyraz i część ciała na cztery litery, w która to część ciała w jednym z utworów poeta kazał się całować, wulgarnymi słowy określając tych, którzy mają go tam całować… Ogólnie, to utwór ten wyraża modny dziś tuwimowski tumiwisizm…
Cóż o nim wiem, jako łodzianin? Ano wiem, że urodził się w Łodzi i uczył się w tych samych salach lekcyjnych, w których ja się uczyłem… I tak jak i ja nie miał nabożeństwa do mat-fizu, był w czasach gimnazjalnych humanistą… W Łodzi jego rodzina mieszkała krótko, ponoć czmychnęła z miasta podczas zamieszek w 1905r. rozpętanych przez lumpenproletariat żydowski… Później już mieszkali w Warszawie… i ze stolicą Tuwim był związany przez cały okres międzywojenny. Po wybuchu wojny czmychnął na zachód i dotarł aż do Ameryki… Do kraju powrócił po wojnie i stał się literatem reżimowym, ozłoconym przez komunistyczne władze. Jakie były tego przyczyny? Myślę, że szukać ich należy w poemacie Kwiaty Polskie, który uczynił zeń w oczach komunistów piewcę ruchawki z 1905r. Tuwim napisał tam, że robotnikowi było w Łodzi głodno, chłodno, brudno, źle, że suche kartofle z miski jadał, że rzucał w maszyny resztki sił, że smutno, trudno, chłód i głód i to już wystarczyło komunistom, aby Tuwima uznać za swojego… bo te słowa wpisywały się w komunistyczną ideologię. Tymczasem łódzkiemu robotnikowi nie było wówczas źle, o ile esdeki i popsuje nie kazali mu strajkować… Ruchawka została przez nich rozpętana w imię tzw. solidarności z proletariatem Petersburga i Moskwy…
A teraz rzecz najważnejsza! Wpaja się jakoby Kwiaty Polskieopisywały autentyczne wydarzenie z Rewolucji 1905r. które Julian Tuwim rzekomo widział jako niespełna 11-letnie dziecko, a później opisał.
Byłaby to nie poetycką wizją - jak np. w przypadku poezji A. Mickiewicza, ale relacja naocznego świadka, relacją dziecka, opisana z dziecięcą wrażliwością i emocją, choć już przez człowieka dorosłego. Tymczasem z innych źródeł wynika, że w 1905r. z powodu rozpętanej w Łodzi przez żydowski lumpenproletariat ruchawki, rodzina Tuwimów musiała opuścić miasto i schronić się na pewien czas we Wrocławiu. Informacja jest wiarygodna, bo łódzka prasa narodowa, czyli polska opis wypadków z czerwca 1905r. wzbogaciła o takie oto spostrzeżenie: mnóstwo rodzin żydowskich ze sfer od średnich wzwyż opuszcza miasto czy to pociągami, czy też dorożkami do pobliskich Ozorkowów, Brzezin i Łęczyc. Żydzi, ale i Żydzi zasymilowani dobrze sytuowani materialnie w popłochu opuszczali Łódź, bojąc się doznania oznak gniewu ze strony żydowskiego lumpenproletariatu, który wszczął rozruchy uliczne… Prawdopodobnie niczego o czym czytamy w Kwiatach Polskich autor nie widział i nie są to wrażenia dziecka spisane w dorosłych latach, ale rymowanka wyssana z palca… Studiując niezwykle dokładne opisy wypadków w Łodzi w latach 1905r. niegdzie nie napotkałem na opis przewróconego na Piotrkowskiej tramwaju, pełniącego funkcję barykady…
ósemka...(…) Przewrócona na bok
Na szynach leży barykadą
W poprzek przez jezdnię (…).
Za barykadą - tłum stłoczony,
A nad nią, w górę podniesiony,
Sztandar-wyzwanie, sztandar-gniew:
A kolor jego jest czerwony,
Bo na nim robotników krew. (...)
Piotrkowska, w stronę Grand Hotelu,
Jak wymieciona. Przed tramwajem
Beczki i skrzynie, a za nimi,
Z browningiem w ręku przyczajeni
Klęczą bojownicy patrząc w szarą,
Bezludną przestrzeń trotuaru
I pustą jezdnię. Nic. Martwota.
Cisza i tam - bo z morza tłumu
Nic nie usłyszysz prócz poszumu
Przybywających gromad ludzkich,
Co napływają od Widzewa,
Żeby na rynek iść bałucki:
Z Głównej, Nawrotu i Przejazdu
Strugami się w Piotrkowską wlewa
Burzliwy za przewałem przewał,
Zmierzając ku Staremu Miastu; (...)
Ja skamieniały na balkonie,
W to jedno oczy mam utkwione:
W owo czerwone na wagonie.
Mainstream pochodu, który powstał kierował się nie ku bałuckiemu rynkowi, ale z Bałut w kierunku południowym… Również z Widzewa na Piotrkowską nie docierały tłumy robotników, bo tam zdołała się zebrać niewielka grupka młodzieńców i zaopatrzona w jakieś „ browningi” dotarła do Quweli, by tam oddać kilka strzałów w kierunku kozaków.
Wiele, bardzo wiele świadczy o tym, że sam Tuwim, jako 11 latek nie był świadkiem i obserwatorem tamtych wydarzeń, że nie stał w czasie urządzonego przez Żydów rozruchu na balkonie… po pierwsze dlatego, że troskliwi rodzice trzymali go w bardziej bezpiecznym miejscu niż balkon wychodzący na Piotrkowską… że to wszystko jest jeszcze jedno poetyckie zmyślenie… Wielkie, ale zawsze tylko zmyślenie…
Osobiście lubię poezję Tuwima, ale nie tę „rewolucyjną”, kwiecistopolską, ale tę refleksyjną, nastrojową, sentymentalną, spokojną, bez wulgaryzmów… Takim utworem jest „Przy okrągłym stole”, bardziej znany z wersji wyśpiewanej przez E. Demarczyk, zatytułowanej „Tomaszów”, które to miasteczko i ja lubię odwiedzać, a zwłaszcza lasy za Tomaszowem… Piękny jest również wiersz „Chrystusie”, który nawet onegdaj śpiewany był podczas Drogi Krzyżowej (tak, tak…)
Bardzo bym chciał, aby upamiętnianie tego poety, urodzonego w mieście Łodzi, przebiegało w takim właśnie klimacie, niż w wulgarnym klimacie kina Charlie, czy też antykościelnym, jaki obmyślono na dzień 6 stycznia…
Inne tematy w dziale Polityka