Jakelo Jakelo
301
BLOG

Łódź - miasto nieodśnieżone.

Jakelo Jakelo Polityka Obserwuj notkę 0

Ponieważ poprzednia notka wywołała niezadowolenie pt. czytelników, bo nie dotyczyła zaśnieżonej i nieodśnieżonej Łodzi, więc teraz spełniając życzenie co nieco o białym puchu, który na jezdniach zamienia się w taką szaro-burą masę.

Po pierwsze finanse… Jeżeli chodzi o odśnieżanie Łodzi to od czasów Kropiwnickiego na tę prozaiczną czynność przeznacza się coraz mniej środków finansowych. Po prostu dlatego, że budżet miasta układa głupek i nie zapisuje w nim wystarczających środków na odśnieżanie…. Otoczenie Kropiwnickiego przyjmowało zasadę – po co odśnieżać, lepiej poczekać aż samo stopnieje… albo może w ogóle nie spadnie… Sam Kropiwnicki niewielkie miał pojęcie o zarządzaniu miastem…

Niestety ale jego następczyni, zresztą przez niego wylansowana, jest tylko kontynuatorką jego polityki… Słyszę, że w budżecie Łodzi są przeznaczone na odśnieżanie środki czterokrotnie mniejsze niż w innych miastach… co potwierdza to co powyżej napisałem… a na efekt tego zaniżenia środków nie trzeba czekać…   

Oczywiście, dla kierowców największym problemem są nieodśnieżone jezdnie… ale auto, jeżeli ma zimowe opony to przejedzie… Zresztą wielu ulic nie da się odśnieżyć. Dotyczy to jezdni, na których są zaparkowane auta… Nie można wówczas odgarnąć śniegu poza jezdnię, na trawnik, a jedynie nieco zgarnąć ze środkowej części… Ruchliwe trasy można odśnieżyć jedynie w nocy i nad ranem… w ciągu dnia już nie, bo pługosolarki stoją w korkach…  

W znacznie gorszej sytuacji są piesi, którzy na nieodśnieżonych chodnikach brną w śniegu… Przed chwilą na jednej z głównych tras tramwajowych w Śródmieściu stwierdziłem nieodśnieżone przystanki (perony) tramwajowe.   Przystanki autobusowe też nie są odśnieżane, a dodatkowo zanieczyszczane przez pług, który zostawia pryzmę śniegu przy krawężniku… Piesi, aby wsiąść do autobusu muszą pokonać niekiedy półmetrową warstwę śniegu…  lub śniegobłota. Nie ma ludzi do ręcznego odśnieżania przystanków.

Tragedia jest na wielu osiedlach. Tylko na nielicznych chodniki są odśnieżone. Za komuny nie do pomyślenia. Po prostu zaniknął zawód dozorcy, który dbał o czystość chodników osiedlowych. Pamiętam, że w czasie opadów odśnieżanie rozpoczynali nad ranem, często budząc mnie o 3 nad ranem… ale za to chodniki były czyste. Dziś pojawiają się ekipy z zakładu usług komunalnych  około godziny 10.00, na jakieś 2 godziny i to wszystko.

Co począć?

Po pierwsze: gdybym został prezydentem, to w budżecie miasta na odśnieżanie ulic przeznaczyłbym cztery razy więcej niż to się przeznacza obecnie.

Po drugie: w okresie zimowym wprowadziłbym zakaz parkowania aut na jezdniach.

Po trzecie: przywróciłbym profesję dozorców.         

Jakelo
O mnie Jakelo

Prawnik

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka