W zasadzie to nic nowego… jedyną nowością jest to, że odbyła się debata „Kto naprawi Łódź?”
Oczywiście zebrani nie usłyszeli kto naprawi Łódź, no bo zaproszeni „eksperci” nie znają odpowiedzi na tak postawione pytanie … czyli debata była całkowicie bezowocna…
Żeby ta debata miała sens, należało postawić pytania następujące:
1/ Kto popsuł Łódź, że należy ją naprawiać?
2/ Kiedy popsuł?
3/ Na czym zepsucie polega?
Bez tej diagnozy: kto - kiedy – jak trudno znaleźć środek do naprawy Łodzi… Odpowiedź na pierwsze pytanie wykluczy ze współpracy tych, którzy Łódź popsuli, zgodnie z zasadą, że ten kto popsuł nie jest w stanie naprawić… bo według niego on niczego nie psuł, tylko robił wszystkim dobrze… Ot, chociażby taki drobiazg jak doprowadzenie pl. Dąbrowskiego do jako takiego wyglądu, przez usunięcie z niej wodotrysku zwanego VAGINĄ… To zło i konieczność jego usunięcie eliminuje ze współpracy tych wszystkich, którzy je tam zainstalowali… Takich przykładów można wyliczać w nieskończoność…
Jedyny konkret, to taki, że obecny na debacie poseł Wipler powiedział, że najlepszym kandydatem na prezydenta miasta Łodzi jest poseł Mastalerek…
Taka zabawa to beze mnie…
Inne tematy w dziale Polityka