Jan Bodakowski Jan Bodakowski
1226
BLOG

Pseudo katoliccy obrońcy „krzyża”

Jan Bodakowski Jan Bodakowski Kultura Obserwuj notkę 44

Jan Bodakowski

Pseudo katoliccy obrońcy „krzyża”

 

Z zasady nie ufam mediom. Z doświadczenia wiem że więcej można się dowiedzieć samemu dociekając prawdy niż będąc biernym konsumentem medialnej papki. W mediach obrońcy „krzyża” przedstawiani byli jako przedstawiciele katolicyzmu i nacjonalizmu.

 

W czwartek po południu postanowiłem dowiedzieć się co jest naprawdę celem samozwańczych obrońców „krzyża”. Na moje pytania odpowiadał pan robiący wrażenie lidera samozwańczych obrońców. Lider siedział prawie w centrum zbiegowiska otoczony wianuszkiem. Rola lidera sprawiała że by zirytowany gdy stojące wokół emerytki wchodziły mu w słowo. Pan nie będący stereotypem nobliwego emeryty odpowiadając na moje pytania wykazywał elokwencje i sprecyzowane poglądy. Bez problemu rozumiał moje pytania.

 

Po pierwsze chciałem się dowiedzieć od niego czego symbolem jest wzięty w obronę „krzyż”. Krzyż dla obrońców przede wszystkim jest symbolem 96 ofiar (jak zadeklarowali obrońcy krzyża kolektywnie odpowiadający na moje pytania wraz ze swoim liderem – w tym działaczek pro aborcyjnych i anty katolickich). Po drugie symbolem katastrofy. Po trzecie symbolem takich wartości jak wolność i równość. Po czwarte (przy czym hierarchia nie była przypadkowa) chrześcijaństwa rozumianego jako miłość i pojednanie. Sam „krzyż” nie jest dla obrońców ważny, ważne jest upamiętnienie ofiar, dla tego bez wahania krzyż zastąpią pomnikiem lub tablicą.

 

Obrońcy szczególnie domagali się się upamiętnienia prezydenta Kaczyńskiego. Gdy pytałem czy nie przeszkadza im poparcie prezydenta Kaczyńskiego dla Traktatu Lizbońskiego deklarowali że Kaczyński był zmuszony do podpisu okolicznościami a sam Traktat przyniósł Polsce ogromne dotacje z UE.

 

Z racji tego że intrygował mnie symbol (krzyż) wykorzystywany przez obrońców. Zadałem im klika pytań dotyczących zagadnień niezwykle ważnych dla katolików. Okazało się że obrońcy są przeciw zakazowi zapłodnień in vitro, przeciw zakazowi aborcji. Takie deklaracje nie budziły protesty obrońców obwieszonych różańcami i krzyżami. Dopiero kiedy zapytałem się o stosunek obrońców do pani poseł Kluzik Rostkowskiej (która poparła ustawę zakazującą karania dzieci) jeden z młodszych obrońców się zdenerwował i kategorycznie zabronił mi zadawania pytań. Moi rozmówcy karnie zamilkli. Młodszy od emerytów obrońca zaczął krzyczeć że jestem prowokatorem a sprawy krzyża nie wolno mieszać z in vitro. Obrońcy zadeklarowali że pytania o aborcje i in vitro są sprzeczne z ich protestem. Udało mi się jeszcze dowiedzieć od emerytek uczestniczących w rozmowie że nie są związane z żadnymi ruchami w kościele, ale za to były ma pielgrzymkach w Medjugorie.

 

Wbrew propagandzie środowiska gazety wyborczej obrońcy okazywali się być zwolennikami integracji z UE, zwolennikami aborcji i in vitro, wykorzenionymi z katolicyzmu. Krzyże, modlitwy i różańce w ich rękach są tylko scenografią podkreślająca nastrój protestu. Obrońcy bez skrępowania deklarowali poglądy sprzeczne z katolicyzmem. Dekoracje religijna wykorzystywali instrumentalnie.

 

Przedstawiciele jednego z klubów tygodnika związanego z PIS deklarowali że bronią miejsca które jest symbolem pamięci o wydarzeniach. Wspominali też listę polskich prezydentów zabitych w zamachach (Narutowicza, Bieruta i Kaczyńskiego). Deklarowali chęć upamiętnienia wszystkich ofiar. Na pytania o aborcje i in vitro reagowali z niechęcią. Kłócili się między sobą kto i co może mówić. Jeden z młodszych obrońców zirytowany moimi pytaniami usiłował mnie pobić (niektórzy obrońcy wykazywali niezdrową agresje i pobudzenie, mieli problemy z werbalizacja swojej niechęci).

 

Rankiem (tego samego dnia przed rozmową z obrońcami) pod Pałacem Namiestnikowskim spotkałem młodych obrońców krzyża. Jednym z nich była niezwykle energiczna, wesoła i atrakcyjna młoda kobieta którą znałem z pracy w muzeum. Młoda pani znana była mi ze swoich sympatii pro PIS. Niestety śpieszyłem się do pracy i nie poznałem powodów dla których przed ósmą rano siedząc pod barierkami broniła „krzyża”. Wraz z nią bronił „krzyża” kędzierzawy brunet w sztruksach deklarujący że jest aktorem (deklaracja widać ta dla niego miała jakieś znaczenie). Wokół atrakcyjnej pani stało kilkoro wrogo nastawianych obrońców. Kilkaset metrów dalej spotkałem pielgrzymów ruszających na jasną górę. Szokująco kontrastujących z obrońcami. Od pielgrzymów biła jakaś jasność i żywotność. Od obrońców jakiś mrok czeluści.

 

Jan Bodakowski

Brzydki. Biedny. Niedoceniony. Nielubiany.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (44)

Inne tematy w dziale Kultura